poniedziałek, 29 grudnia 2008

Olsztyn powitał mnie chłodno. Często tak ma. Święta, święta i po świętach. Tak mówią. I po świętach...

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Konieczność powrotu

Czas wyjechać. Tym razem nie uciekam. Pewnie gdyby nie choroba ojca, to bym został jeszcze kilka dni w Olsztynie. Robi tu się miło. Są jednak takie chwile, że trzeba być w tym jednym konkretnym miejscu, w tym konkretnym czasie. Tym miejscem dla mnie od jutra jest moja eternia, mój dom rodzinny.

niedziela, 7 grudnia 2008

Odrobina samokrytyki nocą

Dzieje się dużo, zmienia się niewiele. Nadal jestem czasem gnojem, czasem niezdecydowanym pieniaczem. Nadal nie jestem przygotowany na śmierć bliskich. Nadal zakochuje się w kobietach, które mnie lubią. Nadal nie kupiłem sobie paska. Nadal nie dotrzymuje postanowień adwentowych.

Nadal jestem człowiekiem...

sobota, 29 listopada 2008

Podmiot liryczny

Pozbawić liczby pojedynczej
Wersy i strofy
Odpierwszoosobowić zdania
Kreowane przez ego na myśli

Nie powinno to wszystko wyglądać tak poważnie

W kraju dwóch milionów poetów
Sto tysięcy piszę niezłe wiersze

Trzy miliony wiersze o sobie

Nie powinno to wszystko wyglądać tak poważnie
Inaczej każda grupa zdań będzie; poniżej krytyki.

serce me rozrywa tęskniące za tobą serce
Pokryte mrokiem niemożliwej żałości

Po trzykroć, kurwa, po trzykroć

piątek, 28 listopada 2008

Świetlicki

Wczoraj był Świetlicki w Olsztynie. Mogło być lepiej. Frekwencja była nie najgorsza, ale spodziewałem się kompletu. W koncu było to spotkanie z jednym z najciekawszych żyjących polskich twórców. Wieczór z nim poprowadził Irek Grin(pewnie jako jedyny na sali przeczytałem jego książkę).Było zabawnie, było bez stresu. Świetlicki bawił się tym wieczorem, nie chciał czytać fragmentów swojej książki, czekał na ciekawe wrażenie. Miałem wrażenie, ze średnio czuje się jako gwiazda. I średnio się odnajduje w gwiazdorstwie. Przydałoby się takie zachowanie kilku olsztyńskim autorom. Z całego wieczoru najlepsze były: kawa w Feniks Cafe( warto tam wpadać) i herbata w Awangardzie.

środa, 26 listopada 2008

Formuła

Pisanie bloga i innych quasi-pamiętników ma to do siebie, że człowiek często upublicznia to co zwykle jest podmiotem bardzo osobistym.
Np. rzygałem dziś rano.- wiedza w zupełności niepotrzebna potencjalnemu czytelnikowi.
Mimo, że rzygałem nie muszę o tym pisać.Nie muszę pisać, też o tym że mam problemy z dobowym rytmem snu, i że zasypiam zwykle około 2.
Nie muszę o tym pisać.
Jednak formuła pamiętnika w pewnym sensie oczekuje ode mnie, że to napiszę.

piątek, 21 listopada 2008

Jest piątek-jest impreza.

Spokój. Zbyt duży jak dla mnie.Z głośników słychać Tricky'ego.Kot(przychodzi do nas od czasu do czasu, nazwaliśmy go Łajti) bawi się ze starym, czerwonym fotelem.W ich grze wygrywa fotel.Ja spokojnie popijając kawę mierzę się ze staropolskimi dziennikami podróży.

piątek, 14 listopada 2008

Nacechowanie emocjonalne

Jest w człowieku czasem niepohamowana chęć aby coś,mówiąc kolokwialnie, spierdolić. Raz na sto tysięcy razy chce się coś spierdolić w imię wyższych rzeczy.
Jeśli by klasyfikować uczucia to chyba e aequo najsilniejszymi są miłość i nienawiść. Zastanawiam się czy przyjaźń można zaklasyfikować jako uczucie? Jeśli tak to ma ona dziwne nacechowanie emocjonalne. W moim przekonaniu prawie ocierające się o neutralność, lecz równocześnie od tej neutralności dalekie.
Niszczę przyjaźnie-czasem szybko i efektownie a czasem za późno.
Niszczę bo nie chcę być przyjacielem gdy muszę, i nie potrafię gdy nie mogę być kimś więcej.
Bądź co bądź nienawiść ma większe nacechowanie emocjonalne.
A ja jak wiele osób lubię wzbudzać emocję.

ps1.Impreza promująca VariArt się bardzo udała.
ps2.Zmykam na weekend na Pomorze.

czwartek, 13 listopada 2008

Chory-zwierzenia hipochondryka

Czuje się zjebany jak koń po westernie.Jeszcze pare dni a Paracetamol zastąpi białe krwinki w moim organizmie.Za dużo drinków z lodem, zimnych piw , chłodnego spirytusu i "móóóóóóój jest ten kaaawałeeek podłogi".

środa, 12 listopada 2008

Achtung!Achtung!

Uprzejmie informuje że jutro tj. 13 listopada w Starym Ratuszu (budynek Biblioteki Wojewódzkiej) odbędzie się prezentacja nowego pisma VariArt. W środku pisma m.in. kilka stron poświęconych Olsztynowi Wschodniemu.Oprócz tego dołożę skromną cegiełkę w prowadzenie prezentacji jutro wieczorem.

poniedziałek, 10 listopada 2008

Po tak długiej nieobecności...

Jutro nasze święto narodowe, więc w imię czynu obywatelskiego pomogłem Marcie w przeprowadzce.Uhonorowała mnie ona za to jedną flaszką wódki do podzielenia na pięciu.Drugą flaszką się sam uhonorowałem i podzielę ją na pół.
A propos połówek w odpowiedzi na pytanie Krawiela mogę powiedzieć:nie!Nie zakochałem się!U mnie miłość to stan stały, więc nie mogę się zakochiwać.Po prostu zmieniam obiekty uczuć.

środa, 5 listopada 2008

Nie zanosi sie na burzę

Zrobie sobie dziś omlet
A w Birmie świeci słońce
Zbudowane z płonących mnichów spod Rangun

Usiąde na ławce
Będę puszczał latawce
A w Tybecie pada deszcz złożony z chińskich kul

Wypije sobie piwo
I z miną nieszczęśliwą
Pomyśle o głodujących dzieciach w Darfurze

Zasadzę dzisiaj drzewo
I spojrze na niebo
Pomimo łez nie zanosi się na burzę

Nowy wspaniały swiat.


Znajdź 10 różnic.

niedziela, 2 listopada 2008

Nie jestem kurwa emo.:)

Nie jestem emo. Idioci próbują wpakować moje teksty do tej grupy. Piszę o chwili. Ironia jest zawsze modna. Wolę się nią jednak bawić w życiu, niż wciskać ją w wersy.

niedziela, 26 października 2008

Parapet party

Jeśli ktoś nie wierzy że na 25 metrach kwadratowych może pomieścić się 60 osób to zaręczam, że może.Jednym słowem parapetówka w naszym domu była udana.

wtorek, 21 października 2008

Pędzę po mieście. Od teatru do baru.Od baru na stancję.Ze stancji na uniwersytet. I tak jakoś płynie.Mówię coraz więcej, lecz często brakuje mi sił aby powiedzieć coś co powiedzieć powinienem. W potoku słów czuję często pustkę, lecz najważniejsze są niedopowiedzenia.

niedziela, 19 października 2008

Cojakiśczasowy wyjazd na Pomorze w celach rodzinno-myślowo-kulinarnych udał się w pełni. Miałem nawet okazję popracować w lesie( wprawdzie po mnie nie widać ale od czasu do czasu pracuje w lesie). Więc i czasu na łonie natury zakosztowałem.
Powrót do Olsztyna, nieunikniony i po części naturalny, zaowocował w ciągu kilku godzin pożegnalną imprezą w stylu hip-hop i (miejmy nadzieję) początkiem wulgarnego sporu z pewnym utytułowanym poetą.

środa, 15 października 2008

Myślotok

Milczę
w sekundach mikrochwil
przerywających makrosłwotoki

Kiedy połączenia nerwowe wołają o pokarm
Żywię je fast foodem informacji
Na śmietniku mojego umysłu
Mudżahedini bawią się z koniem Joli Rutowicz

niedziela, 12 października 2008

Czas zmian

Coś zmienić...Szwankuje mi klawiatura-zacząłbym od niej. Może i warto by wcześniej uporządkować życie uczuciowe, zabrać się za siebie, zacząć pisać prace magisterską lub pójść do pracy. No ale na razie bardziej doskwiera mi zacinające się "o".

piątek, 10 października 2008

Wiadomość dla tych Czytelników(sic!) którzy uznają, że ostatnie moje wpisy są świadectwem depresji: jesteście w błędzie!Poprzednie wpis był podyktowany kacem, który u mnie przejawia się bólem kolan. Wiersz umieszczony wcześniej pochodzi z sierpnia.Mam nadzieje, że te dwa argumenty wystarczą na udowodnienie, że nie jest źle. No bo jak każdy wie: jest kurwa dobrze!

Rozważania 23-latka o starości

Starość.Człowiek sobie o niej nagle przypomina, kiedy zaczynają boleć kolana, kiedy orientuję się że nie należy już do grona najmłodszych w środowisku, kiedy wyjście do baru nie jest już jedyną opcją na spędzenie piątkowego wieczoru, kiedy się po prostu nie chce...:)

środa, 8 października 2008

Apel

Kultura emo. Wiele o niej napisano, powiedziano, wiele razy ją wyśmiano. Kultura? Użyłem raczej błędnego sformułowania. Emo to subkultura, lub nawet subkulturka. Ma ona jednak niezłą moc skoro stała się monopolistą na zły humor, zwątpienie i smutek. Mam więc apel do Emo: dajcie i mi być czasem smutnym.

wtorek, 7 października 2008

Wiśnie

Mam 23 lata
Rozkołysał się mój świat na dobre
Nie pierwszy nie ostatni raz
Nie pierwszy jestem nie ostatni

Gdybym był giełdą
Analitycy ogłosiliby besse

Mam w sobie emocje
Podobne do emocji bogatego chłopca
Malującego na czarno rzęsy i włosy
By samotnie usiąść w centrum handlowym
Pijanego brzuchatego czterdziestolatka
Zatapiającego żałobę po swoich szansach
W oceanie whisky
Cygańskiego dziecka żebrzącego o drobne
W wielkomiejskich fast foodach
By wszystko później oddać starszym i silniejszym

Mam w sobie emocje
Podobne
Nie tożsame

Świat jest piękny
Świat wiśni
błękitnego nieba
słońca
ożywczego letniego wiatru

Mam pokój pełen pustych butelek
Mam serce puste pełne rozterek

poniedziałek, 6 października 2008

Spacer

Dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło na umysł, jak spacer na który namówił mnie dziś późnym popołudniem Kruszyna. Olsztyn pachnący dymem, wypełniony gęstym powietrzem i podlewany siąpiącym deszczem ma coś z Brooklynu lat. 30 lub XIX- wiecznego Londynu. Miasto niby tętniące życiem, lecz puste, ciemne, samotne.Ludzie mijani przez ciebie na ulicy nie mają znaczenia. Jesteś tylko ty i myśli.

niedziela, 5 października 2008

Pojesienniały

Przytłumionymi myślami
Wracam do ciebie
Mleczne powietrze pachnie spalenizną
Liście pożółkły tak jak kalendarze
Świat przybrał kolor twoich włosów
Jeśli życie to rzeka
To ma prawo czasem wezbrać i wylać
Pochłaniając ofiary

sobota, 4 października 2008

Czarne koty w czarną noc.

Często, kiedy wracam ulicami Olsztyna do różnych miejsc spoczynku towarzyszą mi tylko:noc, koty i zamknięte okna.
Lubię takie momenty
Zabawę z czarnym kotem o 4 nad ranem.
Wtedy nie czuję się sam. Nigdy nie chodził tak bardzo za mną cmentarz.Nigdy też nie byłem tak blisko a jednocześnie daleko szczęścia.

środa, 1 października 2008

Rzeka

Na Europy peryferiach świat mówi hip-hop, a do Olsztyna przyszła jesień.Chmurna i gburna. plany jakoś się rozmywają, ludzie płyną obok własnym nurtem, własnym rytmem.

wtorek, 30 września 2008

Wszystko ch.... :)

Wszystko drożeje! Bilety Mpk zdrożały, więc teraz codzienna możliwość naprawdę bliskiego spotykania się z wieloma obcymi osobami stanie sie jeszcze bardziej cenna. Leki zdrożały, więc tak szybko nie dogonimy Amerykanów w kwestii ilości spożywanych anabolików na metr kwadratowy.Zdrożały bilety do kina.Nic się nie zmieni.

poniedziałek, 29 września 2008

Z pamiętnika stoika

Tak jak u Joyce'a wędrujemy po zakamarkach Olsztyna. Pierwsze dni są ostatnimi.Pożegnania, wyjazdy i powroty.Nie ma Euro, lecz życie nadal toczy się szybko. Stoję obok i patrze jak się turla. W dół ?

poniedziałek, 1 września 2008

Oświecenie?

czytasz ksiązke?
po co?
oblałeś jakiś egzamin?

zachodzące słońce przebija szybę
by mnie oświecić
chyba się spóźniło

niektóre dziewczyny są większe od innych
tak mówią Smithowie

niektóre tak
niektóre nie

Chwila sieci

Chwilowe powroty mają jedną główną cechę-chwilowość.Być moze nie wszyscy pomocnicy monterów instalacji sanitarnych to zauwazają. Niektórzy tak.
Świat się toczy.
Pracuje, jem, czytam Ginsberga, pije piwo.
I tak do października!

piątek, 27 czerwca 2008

Pożegnanie

Tylko na chwilę. Na parę tygodni, może miesięcy...
Opuszczam was
Nie zostawiam za sobą spalonych mostów
Chyba
Wiele spraw pozostało nierozstrzygniętych
Nasze życia wciąż mają otwarte zakończenia
Myślę że jak wrócę ten świat będzie już inny
Wy będziecię inni
ja
Będę inny
...

środa, 25 czerwca 2008

Wedle biorytmu który można sobie sprawdzić na Onecie mój stan emocjonalny jest w fazie krytycznej. Coś w tym jest...

wtorek, 24 czerwca 2008

Chyba trzeba coś podsumować

I ja tam byłem, szampana i wódkę piłem. Co się miało stać to się stało! Maria Ohirko jest od soboty Marią Biłas i daj Boże aby ten stan trwał przez wiele dziesięcioleci.Na weselu wybawiłem się setnie tańcząc i pijąc tak jak nakazał pan Bóg. Byłem gwiazdą oczepin, jednak jak się okazało nie ostatni raz na przestrzeni kilku dni, złapanie muszki młodego było pyrrusowym zwycięstwem. "Panna młoda" ma na razie 11 lat i trochę na nią poczekam. Ogólnie było bardzo ukraińsko! A to się chwali!Wczoraj tez było elegancko, czego dowodem są moje otarcia po pocałowaniu chodnika na Jarotach. Wprawdzie pokonałem Michała w biegu sprinterskim, ale ta wygrana przyniosła mi wiele bólu...

wtorek, 17 czerwca 2008

Egzaminy na razie jakoś dziwnie na plus. A że nie samymi studiami człowiek żyje to i Euro trwa cały czas bardzo intensywnie. Polska już wprawdzie odpadła, ale od czasu kiedy okazało się że słowo Szisza jest kluczem do rozwiązania wielu zagadek ludzkości wszystko inne nabrało innego kolorytu i zeszło nieco na drugi plan.
Z racji postępującego krawielizowania mojego bloga tym razem również wrzucę teledysk i to nawet w liczbie dwa.


środa, 11 czerwca 2008

Coś czuję, że relacji z Torunia nie dokończę. Egzamin z Historii dramatu polskiego na tle europejskim powoli zabija moją miłość. do teatru. Każde teoretyzowanie na temat teatru w sumie mu szkodzi. W tym mieście jest bomba. Tyka... Na pewno rozsadzi naszą "metropolie". Pytanie tylko kiedy? Niedługo wracam do łąk zielonych i pól pozłacanych żytem. Powoli trzeba przenosić rzeczy, myśli, serce. Jeszcze tylko ostatni raz spojrzę o 4 rano na Olsztyn i uciekam...

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Tamtatamatatatatamm

No i stało się!
Panie i panowie, kurwy i szuję ogłaszam uroczyście powstanie grupy Dirti Nort!
Skupia ona wszelkiej maści artystów i inne łotry!
Skupia ludzi w których oczach widać szaleństwo!

środa, 4 czerwca 2008

Toruń. Dzień drugi cz 1

Po północy udaliśmy się do hotelu, wcześniej zaopatrzywszy się w Zestaw Prawdziwego Polaka, czyli wódkę i zapojkę. Panie kupiły wino. Wino sprawiało jeden problem: nie można było go otworzyć (brak korkociągu jest w hotelach bardzo uciążliwy). No ale od czego jest Pomysłowy Krzysio, który otworzył butelkę małymi nożyczkami( każdy szanujący sie mężczyzna powinien mieć wieczorem małe nożyczki przy sobie). Po otwarciu alkoholi żeby było do pary- zaczęliśmy grać w karty. Rozpoczęliśmy od rozgrywki w grę która ma w zależności od poziomu podwórka różną nazwę: jedni grają w "Pana" na moim podwórku grało się w "Chuja"( na szczęście rzadko w chuja pogrywaliśmy). Po serii rozdań liczba zawodników się wykruszyła, więc postanowiłem z Natalią nauczyć grać Przemka w tysiąca. Trwało to do 4 nad ranem. Zasady gry chłopak już zna, jej duch natomiast nigdy nie zrozumie.

Zgodnie z zasadą w Toruniu nam sen nie potrzebny przespałem tylko 4 godziny(to i tak o wiele więcej niż dziewczyny). Rano jednak byłem w miarę rześki. Dobra kawa nikomu jednak nie zaszkodziła jeszcze, więc wybraliśmy się jak najszybciej do najbliższej "kawiarni"-czytaj stacja Bp.
Po jakimś czasie dołączył do nas profesor Głuszcak. Gdy zacząłem słuchać opowieści z jego życia pomyślałem sobie, że tak wyglądałby mój wymarzony dziadek. Dziadek którego nigdy nie dane było mi poznać. Profesor wiedzą obdarzyć mógłby ze sto osób, życiorysem- tysiąc. Po kawie w Bp zarezerwowaliśmy sobie profesora na obiad po brytyjskim przedstawieniu(inicjatywa Natalii- bardzo dobra i słuszna). Czas było wybrać sie na starówkę...

niedziela, 1 czerwca 2008

Toruń. Dzień pierwszy...

Prozaik ze mnie żaden, ale spróbuje opowiedzieć losy naszej(czytaj studentów IV roku Filologii Polskiej i całej innej.... tzn. ludzi)
Do Torunia przybyliśmy pociągiem. Podróż nie była ani ciekawa, ani nudna. Podróż była. Na sam początek okazało się, ze Przemek zna Toruń mniej niż nam się zdawało i przez kilka minut szukaliśmy przystanku MPK na którym zatrzymywałyby się autobusy linii 12 lub 14. Udało na się. Po dłuższej jeździe dotarliśmy do... no właśnie Alfy hotelem bym nie nazwał. Miała jeden plus- była tania. Jedna łazienka na piętro, peerelowski wystrój pokojów- nie mogło być gorzej. W panoramie tej części miasta Alfa wyglądała jak pryszcz na w miarę ładnym i zadbanym tyłku. Uznaliśmy że najlepiej jak będziemy spędzać w niej jak najmniej czasu.
Pierwszym przedstawieniem na jaki sie wybraliśmy był "Iwanow" Czechowa w reżyserii Lwa Erenburga. Rosyjski teatr(z Sankt Petersburga) wystawiający Czechowa- zapowiadało sie ciekawie. Na zapowiedziach się skończyło. O ile w moim( i nie tylko) przekonaniu pierwsza część była w miarę ciekawa, to druga była kompletnym rozczarowaniem. Zamiast tragi-komedii typowej dla Czechowa dostaliśmy melodramat ocierający się o stylistykę telenoweli.
Na osłodę został nam pokazany drugi spektakl, na który pojechaliśmy do siedziby toruńskiego teatru. Był to francuski monolog p.t. "Moby na uwięzi". Jego twórcą był Geko- Amerykanin, były klown. Dokonał on nader karkołomnego przedsięwzięcia i połączył on rozważania nad problematyką "Moby Dicka" z twórczością stricte cyrkową. Udało mu się . Spektakl mnie urzekł, mimo że nie widziałem części sceny, gdyż siedziałem na balkonie z prawej strony.
Odetchnąłem. Zobaczyłem dobre przedstawienie.Wiec wyjazd już nie był stracony.
Po spektaklu poszliśmy coś zjeść na miasto. A że ludzie gusta mają różne i lubią jadać różne rzeczy, no to sie rozdzieliliśmy. Udałem się z Przemkiem w poszukiwaniu dobrych naleśników, skończyliśmy na pizzy. Zbyt dużej w moim przekonaniu. Na całe szczęście niedługo reszta grupy do nas dołączyła i Maciek uratował mnie od porażki, czyli niezjedzenia pizzy o średnicy 30 centymetrów. O tym co się działo dalej już niedługo napiszę.:)

czwartek, 29 maja 2008

Tego niezobaczysz w Polsacie


Wiele w życiu widziałem, dlatego nie spodziewałem się że zaszokuje mnie coś czego nie widzę. Niewidzialni gracze w grze Uefa Euro 2008 jednak wprowadzili mnie w spore zdumienie. Do momentu ich zniknięcia nie grali oni jednak rewelacyjnie no i przegrałem z Islandią 1:2.

poniedziałek, 26 maja 2008

Kontakt'2008

Wyjeżdżam.Mam nadzieje, ze będzie tak ciekawie jak rok temu. Obiecuje sobie, że w tym roku nie będę zaklinał się po powrocie do Olsztyna: przez rok nie pójdę do teatru!Zeszłoroczne postanowienie dotrzymałem.
Toruniu!Jadę do ciebie!:)

sobota, 24 maja 2008

Moi Znajomi

Ja 23:45:48
jesteś jednym z dwojga aktywnych moich znajomych na naszej-klasie
Ja 23:46:00
drugą jest Buka z Muminków:D
Kruszyna 23:46:08
hehehhe
Ja 23:46:19
to się na Basha nadaje:D
Kruszyna 23:46:22
tylko ze ja sie wylogowalem 3 min temu...;d
Ja 23:46:29
heheheheh
Kruszyna 23:46:30
hehehe
Ja 23:46:43
a Buka nadal jest:D

wtorek, 20 maja 2008

Ranny powrót

Nieśpiesznie podążam
W kierunku najwyższej góry Olsztyna
Błędnik lekko wariuje
W głowie huczy mi noc
Skończyła się a jeszcze trwa
Oprócz niej cisza wypełniona słowami Eldo
Ręce w kieszeni, krok pewny
Idę do przodu
Za mną szatan zbiera z ulic powłoki po swoich ofiarach
Bóg daje mi znak z nad Zachodu
Że teraz jego kolej na zabawę

Następuje zmiana warty
Gdzie dwóch się bije-myślę sobie
I oddaje swe ciało we władanie Hypnosa

poniedziałek, 19 maja 2008

Nie omieszkam napisac o Kortowiadzie...

... no bo trzeba słówko wspomnieć o niej. Niestety tym razem była ona dla mnie wyjątkowo krótka i trwała niespełna dwa dni. Mój poranno-sobotni wyjazd do Tczewa skutkował tym, że w piątek zabawę musiałem skończyć około 23. Na szczęście załapałem się chociaż na koncert Farben Lehre. No i oczywiście nie mogę zapomnieć o występie Canero (pozdrowienia dla Rokiego:)).O koncertach których nie widziałem z żalu wspominać nie będę. Towarzystwo w tym roku miałem bardzo wyborowe i muszę przyznać, że wybawiłem się przez te dwa dni, tak jak wielu nie wybawiło się przez całe cztery.

wtorek, 13 maja 2008

Bielska ciąg dalszy




Opublikowania tego ostatniego zdjęcia nie mogłem sobie darować. Panowie!Żeby sie tak bezczelnie kiełbaskami dotykać?!Wstyd!:)

niedziela, 11 maja 2008

Hej!Hej!Tu Nba!

Tymi oto słowami Włodzimierz Szaranowicz rozpoczynał relacje z meczów NBA. Było to w telewizji publicznej i to jakieś15 lat temu. Ostatni mecz NBA widziałem 10 lat temu na TVN. Do wczoraj....
Orlando-Detroit 89-90
Niesamowite spotkanie, trzy efektywne minuty Marcina Gortata no i koszykówka na najwyższym poziomie.
A dziś? Dziś Utah-Lakers.Już zaczęli...

sobota, 10 maja 2008

Marzenia i rzeczywistości.

Coraz poważniej zaczynam zastanawiać sie nad zgłoszeniem się do zawodów w siłowaniu na rękę organizowanych w ramach Kortowiady w klubie "Rakor". Jest tylko jeden problem:musiałbym zrzucić jakieś 2-3 kilogramy, gdyż nie mieszczę się w kategorii wagowej do 75 kg.
Tak więc zamiast 28 kilogramów niedowagi musiałbym mieć 30. :)

środa, 7 maja 2008

W drodze

Niewidomy Hindus
Mieszkaniec Bombaju
Gra w krykieta
Pozwala mu na to piłka
Wypełniona w środku dzwoneczkami
Dzięki czemu może usłyszeć
Że ona się zbliża
Ten drobny fakt
Sprawia że udział niewidomego
W grze
Nie jest rzeczą bezsensowną

Blaski życia wypaliły moje oczy
Nie słyszę dzwonków
Dziwnym trafem
Każda piłka rzucona w moim kierunku
Trafia mnie w głowę

Upadam
Wstaje
Wycieram krew
Mimo to jestem radosny jak ci goście
Śpiewający w "Jaka to melodia?"
Solarium wygryza się na mojej twarzy
Alkohol cały czas bulgocze w krwioobiegu

Błąkam się po pokoju
Niespokojny
Mimo tego że moje serce bije
Zgodnie z normą lekarską
Myśli mam jednak nieregularne

Uciekam do świata który
Kerouack stworzył na 72 metrach
Maszynopisu

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Wyrazy szacunku

Słowa, myśli, uczucia
Ileż to ich pochłonęły mroki czasu
Nie mamy mądrych Sumerów
Brak azteckich poetów
Filozofów fenickich
Nie ma olmeckich poematów
Pieśni pobrzmiewających pomiędzy
Tygrysem a Eufratem
Numibijskich legend
Praw które były podstawą dla kodeksu Hammurabiego
Wszystko co z nich jest w nas
Tylko czegoś brak
Kogoś żal

niedziela, 27 kwietnia 2008

My- panowie prymitywiści

Nie tak spodziewałem się spędzić piątkową noc. Jak każdy typowy 23-latek chciałem posiedzieć sobie spokojnie w domowych pieleszach, obejrzeć jakiś film i pobuszować z piwem ręku po necie w poszukiwaniu stron pornograficznych. Jednak, że Marcie się nie odmawia pojechałem do centrum żeby zobaczyć Maraton Malarski, który odbywał sie w uczelnianym budynku przy ulicy Głowackiego. Będąc już na miejscu jakiś demon podkusił mnie abym zaczął coś malować. Współpracując z kolegą Tomkiem vel .Kruszyną stworzyliśmy to oto dzieło, które widać u góry. I tak trochę mimowolnie staliśmy się prymitywistami

czwartek, 24 kwietnia 2008

Po zjedzeniu dwóch dziś dwóch ( no może dwóch i pół) "słynnych olsztyńskich" zapiekanek zaczął się zastanawiać gdzie leżą racjonalne podstawy tego fenomenu.Fenomen- to chyba właściwe słowo określające sławę zapiekanek akurat z Olsztyna.Pamięć oraz doświadczenie podpowiadają mi, że nie różnią się one zbytnio smakiem od zapiekanek sprzedawanych w Gdańsku lub Krakowie. Jednak to właśnie te warmińskie są sławne. To ciekawe.

Muszę się do czegoś przyznać: z reguły zapiekanek nie jadam. To chyba oznaka normalności. Bo tak naprawdę czymże jest zapiekanka?
Rozwiązanie tu.

wtorek, 22 kwietnia 2008

Się działo nie-działo

Gdyby ten dzień, mój dzień, był Golemem- ulepiony by był z przeciwstawności, absurdu, nudy i chaosu.Złożyłbym go
z mojego bycia aniołem na moment,
trzech bramek które strzelili mi Mołdawianie,
niejałowych pisań przez gadu -gadu,
zastanawiania się kto grał Maxa Schrecka w drugiej części Batmana,
onanizowania się przy filmiku z Asią Carrerą,
wmawianiu samemu sobie ,że się uczę
oraz z kilku rzeczy pomniejszych i mniej ważnych w stylu:oddychanie

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

Trzy dni na Ukrainie Północy

Upłynęło już sporo wody w Nilu od czasu mojej ostatniej wizyty na Mazurach. Ostatnio jakoś nie było okazji, żeby wybrać się w tamte strony, więc po usłyszeniu propozycji matki, ażeby pojechać do Bań od razu się zgodziłem. Jak się później okazało ominęło mnie w Olsztynie ostatnie NPO w takiej formie, lecz słowo się rzekło i pojechać trzeba było.
Banie Mazurskie leżą w trójkącie pomiędzy Giżyckiem, Gołdapią a Węgorzewem.
Pogoda nam nie sprzyjała. Cały czas było pochmurno i zimno. Rozgrzewaliśmy się więc na typowo słowiański sposób- alkoholem, no może trochę jeszcze kawą.
Gościnność to straszna przywara. Z punktu widzenia gościa to katorga. MUSIAŁEM zjeść, MUSIAŁEM się napić. Ale no cóż, gdyby moi gospodarze przyjechali do mnie powitałbym ich tak samo.
W związku z tym, że gdy moja matka ostatni raz była na wakacjach to największym wrogiem był Gary Linneaker, to musiałem choć w jakiś sposób sprawić aby ten wyjazd zapamiętała. W dużej części pomogli mi gospodarze oraz kościół greko-katolicki. Ponad dwugodzinna niedzielna msza w baniowskiej cerkwi to było coś.
Na końcu naszych "wakacji" nawet pogoda się poprawiła.
Była godzina dziewiąta rano, a my byliśmy już w drodze na Zachód.
Dobre i to.

środa, 16 kwietnia 2008

Italia

Nie znam się na jazzie. Może ktoś mi powiedzieć nawet, że to co teraz słucham to nie jest jazz, ja tylko w milczeniu spuszczę głowę i się bezsłownie ukorzę.
Słucham Chrisa Bottiego.
Laikom powiem tylko, że gra on na trąbce w zespole u Stinga.
Więcej o nim znajdziecie tu.

poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Wembley

Tłum szaleje
Stoję po środku świata z rękoma uniesionymi
W geście tryumfu
Jeden gol i świat jest mój

Otwieram oczy...

Zostałem sam
Piłka leży w krzakach za płotem
Ciężko wdycham mleczne powietrze
Zimno dziś
Dobrze że zabrałem czapkę

Mam 12 lat
W snach jestem Bogiem

Mój ojciec nie pije co wypłatę
Matka nie ma raka
Nie załatwiam swoich potrzeb do wiadra w kuchni

Mam 12 lat
Jestem królem Wembley

sobota, 12 kwietnia 2008

Powrót na chwilę

Czas pojechać po dżem.
Zjeść jakieś dobre ciasto.
Napić się Specjala.
Pograć w remika w niedzielne popołudnie.

Czas zebrać myśli.
Moje serce jest jak deska.

"uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
suchy poemat moralisty
tak-tak
nie-nie."

Już pora wytrącić deskę z rytmu.

piątek, 11 kwietnia 2008

Wielopłaszczyznowe nie-porozumienie

Czas akcji: wczorajszy wieczór.
Miejsce akcji: Kebab przy ulicy Pieniężnego.
Bohaterowie: Marta, Przemek i ja.

Przemek(do Marty):Może pójdziemy do ciebie?
Marta(patrząc na mnie): A co? Nie macie pieniędzy?
Ja(wyrwany nagle z myślowego niebytu): Nie jestem głodny!

Efekt: totalna konsternacja.

środa, 9 kwietnia 2008

Cały czas zapracowany...

Nie!
Nie jestem audiofilem!
Że niby od poniedziałku przesłuchałem około 200 piosenek?
Ta numeracja na Last.fm jest błędna!
Na pewno!
Eeee....chyba...

wtorek, 8 kwietnia 2008

Kluski z serka homonigezowanego

Składniki(dla 1 osoby):
-1 serek homonigezowany(ok 200 g)
-1 jajko
-1 opakowanie budyniu śmietankowego w proszku
-4 łyżki mąki pszennej

Wymieszać wszystkie składnik w misce. Następnie za pomocą łyżeczki wkładać dowolne porcje masy(najlepiej jakby choć trochę były podobne do kluski) do gotującej się wody.
Gotować 3-4 minuty.
Podawać posypane cukrem, lub jak kto lubi (choć pewnie polane wódką byłyby niedobre).
Jako kolacyjne danie nawet sycące i znośne.

ps. Dobrze smakują w konfrontacji z dziełami Władysława Pasikowskiego.:)

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Pierwsza komunia w mediach

yoko 18:33:02
mam cos
yoko 18:33:02
zaraz dzwonic bede
yoko 18:33:11
ciekawe czy sie zgodza pogadac
Ja 18:33:29
czemu by nie mieli
Ja 18:33:45
to nie przygotowanie do Czarnej Mszy w końcu:P
yoko 18:34:41
no wiesz
yoko 18:34:49
ludzie sa dziwni
yoko 18:35:04
rzadko chca jakos pogadac
yoko 18:35:08
bo sie boja gazet ;p
Ja 18:35:24
ale pierwsza komunia to rzecz specyficzna
Ja 18:35:33
ludzie chca się pokazać
Ja 18:37:00
w końcu nie chcesz napisać że trzymają dziadka na łańcuchu w piwnicy tylko spytać czy ich dziecko nie moze się doczekac aż otrzyma Chrystusa i nową konsolę

We fotelu siedzi leń

Może to dziwne, ale spanie codziennie po 10 godzin zaczyna mnie męczyć.
Czując się za bardzo wyspany nie potrafię zmusić się do jakiejkolwiek sensownej czynności.
Tylko internet, winamp, kawa i jedzenie.
Czasem może znajdę czas na drukarstwo w Polsce w dobie Średniopolskiej.

sobota, 5 kwietnia 2008

Horyzont

Jeszcze nie czas.
Wiem o tym doskonale.
Mam 23 lata.
To za wcześnie na podsumowania.
Nieubłagany czas jednak mnie dobija.
Może to ten pobyt w niebycie, czyli bycie na IV roku studiów ,to powoduje?
Pewnie tak.
Patrzę na horyzont i nachodzi mnie smutek.
Tylu wspaniałych ludzi może mi z niego zniknąć.
Już niedługo...

czwartek, 3 kwietnia 2008

Juno

Nigdy nie byłem jak Paulie Bleeker. Nie potrafiłem tak jak on dojrzeć do miłości. Może dlatego, że nie było przy mnie takiej Juno jaką on ma.
Gdy myślę o przyszłości, o tym jaki chciałbym być gdy będę miał 30, 40 lat, to marzę aby być takim jak ojciec Juno- mieć 40 lat, zachowywać sie jak 40-latek, ale pamiętać że kiedyś miałem 17 lat.
Kiedyś chciałem być jak Umberto Eco.
Wiedzieć wszystko i opisywać to w sposób przystępny dla ludzi.
Bawić ludzi swoją wiedzą.
Dopóki nie zrozumiałem, że cała wiedza tego świata na nic mi się nie zda, kiedy w drzwiach salonu stanie moja 16-letnia córka i powie mi, że jest w ciąży.

niedziela, 30 marca 2008

You can dance to pikuś

Pfff!!! Żenada!
Żeby ci wszyscy jurorzy i uczestnicy tego marnego programu zobaczyli jaki występ daliśmy wczoraj z Martą na jej parapetówce, to by zrozumieli, że ten program nie ma sensu, bo miejsca u boku Justina Timberlake'a są już dawno zarezerwowane.:)

sobota, 29 marca 2008

Powrót na molo

Mam nadzieje, że wiosna zagościła u nas już na dobre. Wczoraj pół dnia spędziłem na kortowskim molu i mimo mojej całej miłości do zimy stwierdzę jedno-tego mi brakowało!:) Słoneczna pogoda w jakiś magiczny sposób łączy ludzi i odciąga ich od problemów. W ostatnich dniach potrzebowałem i połączenia z innymi ludźmi i odciągnięcia od problemów. Wczoraj się udało!:)

środa, 26 marca 2008

Pytania i wnioski

W ostatnim czasie moją szarą zwykłą pobytowość na tym łez padole zakłócają pewne pytania, dosyć nurtujące, a wnioski które potem napływają do mojej głowy nie uspokajają mnie wcale, gdyż z reguły są to wnioski nie dotyczące moich pytań.

Oto kilka wniosków i pytań:
a) Jakim cudem między piątkiem godziną 15 a niedzielą godziną 0:00 ludziom mijają trzy dni(!)- oczywiście nawiązuje do minionych świąt.
b) Jeśli pomyśle sobie-O! Chyba idzie wiosna!- To za pół godziny na pewno spadnie śnieg.
c)Co to znaczy:nefandyczny?
d)Jestem aspołeczny, ale na razie raczkuje w tej kwestii.(Porównując siebie do innych)
e) Zaczynam być burżujem i czuję się z tym znakomicie.

czwartek, 20 marca 2008

Alleluja!

Poprawność polityczna nakazałaby mi umieścić obok tego tekstu kurczaczka, gdyż jest on obojętny religijnie. Na szczęście poprawność polityczną mam gdzieś.

wtorek, 18 marca 2008

Kiosk

Świat się zmienił
odkąd Polskę można kupić w każdym kiosku.
Podchodzę do zielonej budki i mówię:
-Polskę poproszę!
A kioskarka zaczyna mi nagle wywijać oberka
z Bogurodzicą na ustach
-Nie chce cepelii!-Krzyczę jej na to:
-Chce Polskę i tyle.
Ona brwi marszczy, coś cedzi pod nosem,
wyzywa od głupków.
Ja na to:
-Dziękuje!

niedziela, 16 marca 2008

Twoi znajomi-90

Mam już ich dziewięćdziesięciu.
Z jednymi utrzymuje stały kontakt, z innymi nie widziałem się od lat, pozostali mnie znają i tyle.
Inni ich mają więcej.
Z większością nawet nie chodziłem do jednej szkoły.
Ale klasa jest nasza tylko z nazwy.
Stu, dwustu, niezliczone rzesze.
Nie płaczę...
bo pamiętam, że ...
"pośród przyjaciół, psy zająca zjadły"

środa, 12 marca 2008

Pierwsze zdjęcia z Projektu

Pagórek

Już niedługo
Wybudują nam nowe bloki
Tam na pagórku obok jeziora.

Opalałem się tam przez cały lipiec.
Jadłeś tam loda.
Ona zrobiła tam loda temu facetowi z Bielska.

Puszczaliśmy tam latawce po lekcjach
Piliście tam piwo po lekcjach
Oni tam ćpali klei zamiast chodzić do szkoły.

Już niedługo
Wybudują nam nowe bloki
Tam na pagórku obok jeziora.

Szkoda. Tam było tak ładnie.

poniedziałek, 10 marca 2008

Smak życia

Mam w głowie teraz tyle myśli, że ciężko mi to wszystko jakoś zebrać w kupę i przelać na blog. Ostatni tydzień był jednym z najlepszych w moim życiu. Wiem, że brzmi to górnolotnie, ale tak uważam.Z racji mojego udziału w projekcie unijnym dotyczącym młodzieży miałem możliwość poznać wielu ciekawych ludzi. Nieciekawych mógłbym policzyć na palcach jednej ręki.
Na razie to na tyle.
Dalszy ciąg w przyszłości.

sobota, 1 marca 2008

W oddali

Najwięcej czasu
Spędzam z tobą
Kiedy cię nie ma
Przy mnie

Gdy czytam o Breuglu
Bo wiem wciąż za mało.
W przerwie pomiędzy kawą a gazetą.

Siedzę często na ławce i oglądam chmury
Ty-
Czasem świecisz na mnie łaskawie
Potrafisz tez nagle lunąć znienacka

Gdy ciebie nie ma
I tak
Jesteś

środa, 27 lutego 2008

Zimowy sen

Gdybym był niedźwiedziem, to bym rozumiał, że moje wstawanie o 11 jest czymś normalnym. W końcu mamy luty i wbrew temu, co widzimy na dworze, nadal mamy astronomiczną zimę. Blue Monday był już jakiś miesiąc temu, więc i on nie jest usprawiedliwieniem mojego lenistwa. Po głowie chodzi mi jedna myśl: może ja już sie starzeje?

wtorek, 19 lutego 2008

Nocny autobus

Nie kupiłem biletu
Na każdym przystanku nerwowo wypatruje kogoś
O facjacie typowej dla kontrolera
Hej!Sokoły! Hej! Sokoły!
Omijajcie zezwierzęcenia padoły
...
W powietrzu unosi się zapach trawionej wódki z trawy
Nie ma takich fawel w tym mieście
W których mogłyby żyć te nocne widma wdeptane teraz w szyby

poniedziałek, 18 lutego 2008

Malamut wieczorny

Korzystając z wczorajszego wieczornego ładnopogodowia oraz zaproszenia ze strony Aśki na spacer udałem się z zapraszającą i jej psem na tournee po Jarotach. Szaman(tak ma na imię ten uroczy Malamut) czuł się w śniegu jak ryba w wodzie.Niestety był tak rozzuchwalony, że ciągnął nas we wszystkie strony świata, tak że ten kto go akurat trzymał za smycz musiał wykazać sie niezłą krzepą, ażeby go utrzymać w ryzach.Gdzieś w połowie drogi między Jarotami a Nagórkami Szaman zaczął akurat ciągnąć za sobą
Asię. Tej nie było to w smak-stanowczo go pociągnęła go za smycz i powiedziała do niego stanowczo:
-Szaman! Czy ja wyglądam jak sanki?
Musze przyznać, ze Sanki i Asię wiele dzieli, pies jednak tego nie zrozumiał.

środa, 13 lutego 2008

Przepis na najprostsze spaghetti świata

1.Wlać do średniej wielkości garnka wodę.
2.Wodę posolić.
3.Do posolonej wody włożyć makaron spaghetti.
4. Wyjąć z lodówki resztki wczorajszego sosu do spaghetti
5.Podgrzać ten sos.
6.Polać sosem ugotowany makaron.
aaaaa!!!!!:
1,5.Doprowadzić wodę do wrzenia.
3,5.Ugotować makaron.

sobota, 9 lutego 2008

Made in Bulgaria

Wczoraj dowiedziałem się od pewnej miłej kobiety, że w języku wampirów moje imię to Megatron of Bulgaria. Zrozumiałem przez to w końcu moje zamiłowanie do tego ciekawego i chyba niepoznanego do końca kraju. Moja sympatia do Dymitara Berbatova(dla niezorientowanych-piłkarz Totenhamu Londyn,Bułgar) została w końcu wbita w ramy jakiegokolwiek sensu. Wprawdzie jako typowy Polak niezbyt wiele(praktycznie nic) nie wiem o tym kraju, ale mimo to(a może właśnie dlatego) go lubię.

piątek, 8 lutego 2008

Hello

No i we will see jak tam my angielski w końcu!Czy będzie efektowny jak zwycięstwo Polski w meczu z Czechami, czy nierówny jak forma Adama Małysza? Zobaczymy w praniu. Muszę today odebrać from airport czwórkę cudzoziemców(dwoje Hiszpanów i dwoje Maltańczyków).Oby mówili po angielsku, bo mój maltański jest gorszy od mojego hiszpańskiego.

poniedziałek, 4 lutego 2008

Dołączywszy do audiofilów jawnych

No i stało się.
Przez to, że dodałem na swój blog listę utworów, których odsłuchuje w ramach zasobów mojego winampa i last.fm teraz każdy będzie mógł wiedzieć co słucham.
Żeby nie wypaść na muzycznego ignoranta chyba wyciągnę z przepastnych czeluści moich szaf wszystkie znalezione przeze mnie na ulicy płyty z muzyką Mozarta, Chopina i Rachmaninowa. Niestety płyty z muzyką N'Sync, Skanera i Kelly Family odłozyć będe musiał na lepsze-bardziej tolerancyjne dla chały czasy.

środa, 30 stycznia 2008

Wiedza niezbędna

Nie wiem czy Corazzi budując Teatr Wielki w Poznaniu znał prawdziwe nazwisko Moliera. Nie mam pojęcia czy Schiller tworząc inscenizacje "Dziadów" w okresie swojej twórczości określoym jako Zeittheater znał dokładną datę opublikowania polskiego przekładu "Cyda"Corneilla. Wiem za to jedno. Ja to wszystko musiałem wiedzieć, aby zaliczyć egzamin z Historii Teatru. Czy zaliczyłem- nie wiem, mam jednak głęboką nadzieje, że ta wiedza kiedyś mi sie w życiu okaże pomocna.

piątek, 25 stycznia 2008

10:53

Uciekam w świat snów
Trąbka krzyczy mi:Sun is shining
A ja wraz z Edwardem i Carterem
Chciałbym siedzieć na szczycie piramidy
I widzieć coś majestatycznego

środa, 23 stycznia 2008

Niedowiarek

No i wróciła zima. Ja nawet się z tego powodu ciesze. Deszcze i temperatura kilku stopni powyżej zera wpływały mylnie na mój organizm.
-Nie mój organizmie, to jeszcze nie jest marzec!-Powtarzałem mu codziennie.
Nie wierzył mi.

czwartek, 17 stycznia 2008

Web 2.0

Nasza-klasa.pl to fenomen. Jest ona potwierdzeniem mocy Web 2.0-nowego oblicza internetu i kontaktów międzyludzkich. Twórców tego portalu zarazem kocham i nienawidzę. Kocham ich za możliwość odnowienia starych znajomości zerwanych z różnych przyczyn. Nienawidzę ich za Pana Gąbke. Wyścig kto ma więcej znajomych nie jest już zależny od nich(ja mam najmniej z moich znajomych-chyba się załamie:)).Jednym słowem- rispekt4you:)

niedziela, 13 stycznia 2008

Mechanizm obronny

Jestem niezmiernie ciekawy, który płat mózgu jest odpowiedzialny za mechanizmy obronne przed rozpoczęciem uczenia się. To musi być głęboko zakorzenione w organizmie. Zapewne nie tylko mi przytrafia się sytuacja, że gdy mam już rozpocząć naukę, to przypominam sobie o setce innych rzeczy, które akurat w tej chwili muszę zrobić. Mam nadzieje, że mojego uczenia się na temat języka śląskiego nie trafi jasny szlag, a dzięki mechanizmom organizmu posprzątałem swój pokój.

czwartek, 10 stycznia 2008

Klub

Zaciemniało nocne niebo
Gwiazdy zeszły z firmamentu
By zatańczyć tango na lodzie

My piękni opaleni sączymy whisky
Marzymy by któryś z nas
Spieprzył sobie życie tak pięknie jak Bukowski

Co łyk widzisz grubego Boga który noc w noc
Krzyżuje siebie pustosząc lodową Finlandię
Chory na alkoholopoligamie

poniedziałek, 7 stycznia 2008

Zakup

Niedziela. Centrum Handlowe. Kobieta i Mężczyzna są na tzw. shoppingu.
-Chciałbym dobrze wyglądać. Gdybym, załóżmy był Danielem Craigiem, to co byś mi zaproponowała?
-Mnie

sobota, 5 stycznia 2008

Kocham zimę

W ten gorący jak stosunki amerykańsko-północno koreańskie dzień, większość rozsądnie myślących ludzi nie wyściubia ani na milimetr nosa poza drzwi swojego mieszkania(i cudzego też). Oczywiście od tej reguły są wyjątki.Wyjątki takie jak ja(nieco na wyrost zaliczyłem sam siebie do ludzi rozsądnych).
Jest zimno.
Jest bardzo zimno.
I tylko tak kochający chłód osobnik jak ja decyduje się w tak piękną, słoneczną pogodę niczym Sindbad Żeglarz pływać po oceanie chodników i ulic Jarot.
No, ale czego człowiek nie zrobi z głodu lub dla pieniędzy.

piątek, 4 stycznia 2008

Wszyscy coś podsumowują

Jak powszechnie wiadomo nieuchronny koniec roku kalendarzowego wymusza na ludzkiej podświadomości odruch podsumowywana wszelakich rzeczy. Na szczęście nie lubię się poddawać modzie i niczego podsumowywać nie będę.