Cojakiśczasowy wyjazd na Pomorze w celach rodzinno-myślowo-kulinarnych udał się w pełni. Miałem nawet okazję popracować w lesie( wprawdzie po mnie nie widać ale od czasu do czasu pracuje w lesie). Więc i czasu na łonie natury zakosztowałem.
Powrót do Olsztyna, nieunikniony i po części naturalny, zaowocował w ciągu kilku godzin pożegnalną imprezą w stylu hip-hop i (miejmy nadzieję) początkiem wulgarnego sporu z pewnym utytułowanym poetą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz