wtorek, 27 grudnia 2011

2011

Nie umieszczam twoich czynności w stanie przeszłym
Zmiana stanu to jeszcze nie śmierć
To po prostu umieranie w innych okolicznościach otoczenia
i ludzi
I co będzie teraz? Nie będzie niczego
Nie ma lepszego miejsca niż dom
Nie ma lepszego miejsca niż dom
Pokój nie staje się pełny kiedy bębny grają
To nie ten kawałek podłogi
Zapomniałem kiedyś o tobie
i usiadłem na chodniku w towarzystwie innych ludzi
Graliśmy w różne stany uczuć
ocierając się o entuzjazm
przyszedł jednak ranek
całkiem chłodny ranek
i wszystko wskazuje na to że dostanę wilka
bo ulice tu i ulice tam
nie dają ciepła
o którym zapomniałem
i którego nie da mi się odnaleźć

Przypisy:
1. Świetliki- Korespondencja codzienna
2. White Lies- Fairwell to the fairground
3. Grammatik- Puste pokoje ( bębny grają rmx)

7

Soundtrack do rozdziału siódmego:
Jamie Woon- Shoulda
Birdy- Skinny Love
J Cole- Rise and shine



Nigdy nie pamiętałem takiej jesieni. Nigdy takiej jesieni nie było. Nigdy nie mogło być , bo każda jesień jest inna. Taka jest natura rzeczy. Nie może być inaczej. Tak po prostu każda jesień jest inna. Każdy dzień jest inny. Każda sekunda. Proste prawdy zanurzone w banale.
Jest kawiarnia. Jestem ja. Jest późno wrześniowe popołudnie. Zlizuje resztki pianki z łyżeczki upewniając się jednocześnie czy nikt mnie nie widzi. Sekunda powrotu do dzieciństwa. Nikt mnie nie widzi. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Knajpka jest praktycznie pusta nie licząc trójki kelnerko- barmanek. Polubiłem tę kawiarnię od początku. To tu byłem z Nią na pierwszej randce. Pierwszej bo rozmowa w barze się nie liczy. Nie liczy się tym bardziej jeśli ty jako rozmówca wypiłeś wcześniej już sześć piw i miałeś ochotę ewidentnie na siódme na kieliszek wiśniówki na wszystko co ma w sobie alkohol .
Na nikogo nie czekam i nikt nie czeka na mnie .Uwielbiam taki stan rzeczy. Czuję wtedy jakaś niewidzialna granica pomiędzy mną a całą resztą. Całą tą cholerną resztą…oni wszyscy płyną obok tylko i wyłącznie.
Przyjdziesz?
Nie przyjdę. Dziś . Nigdy. Piszę . Sto znaków. Znaków zawierających w sobie ucieczke od tego spotkania. Mam pracę. Mam dużo pracy. Cokolwiek. Piszę miłe kłamstwa, żeby mniej bolało. Kiedyś będzie bolało bardziej, ale teraz nie musi. Teraz nie ma takiej potrzeby. Ważę dokładnie słowa, zbijam jej w uprawdopodobnienia. Ona. Ona jest gdzieś tam. Na pewno poza centrum. Może mnie spotkać? Nie . Chyba nie. Nigdy jej tu nie zaprosiłem. Ba rzadko bywała w centrum w tych godzinach, a w szczególności w tygodniu. To by było za dużo pytań. Niepotrzebne pytania i złość. I więcej kłamstw. Znacznie więcej niż w smsie. Znacznie więcej niż to jest warte.
Tak naprawdę Kamila miała jedną wadę. Nie była Nią. Nie mogła . Nie miała szans. Natura jest nieubłagana i produkuje ludzi w liczbie sztuk jeden. Nawet bliźniacy są w swoim istnieniu pojedynczy. Początkowo jej nieNiość była nawet plusem. Była odtrutką, ale po czasie stało się to coraz bardziej nie do zniesienia.
Dzis nie mogę :( Umowilem sie z Tomkiem . Mam mu w czyms pomoc. Chyba cos przenieść. Zobaczymy sie jutro ! :)
Opcje. Dodaj odbiorcę. Kamila. Wiadomość została wysłana. Dostarczono do Kamila. Poszło.
Nie minęło kilka sekund a telefon rozbrzmiał w rytm Use Somebody Kings of Leon. To jednak nie ona. To Marcin. Ten to ma zawsze wyczucie chwili.
Tak? Rozpoczął nieco ospale. Nie chciało mu się z nikim rozmawiać.
Ty co robisz? Marcin nie czekał nawet na odpowiedź . Wpadnij do Beczki.
Kawę piję na starówce.
O masz hajs chłopie masz hajs.
Nie mam i nie pożyczę . Przy okazji kontaktów z Marcinem kwestia finansowa była często poruszana ,więc szybko ucinam temat.
To spierdalaj! Obaj zaczęliśmy się śmiać. Zasady rozmowy. Są proste.. Cała tą otoczkę całą umowność. Ani Marcin nie chciał pożyczyć pieniędzy ani ja nie chcię ich nie dać. To była po prostu jedna z tysiąca rozmów. Wszystko łącznie z agresją , która zazwyczaj krążyła wokół rozmowy miało swój czas i miejsce. Bywa szorstko między nami, ale to tylko wyłącznie z powodu tego, że znamy się bardzo dobrze i mamy świadomość , że po drugiej stronie nie ma dobrego , grzecznego chłopca, a jeśli i jest to często bywa bardzo dokładnie zamieciony pod dywan.
To co wbijasz?
To jest jakaś opcja. To jest bardzo dobra opcja. Tydzień już nie przychodzę do Beczki. To bardzo długi czas rozłąki zważywszy na to, że przez ostatnie pół roku pełniłem tam praktycznie status kolejnego hookera. Spojrzałem na resztki tego co kwadrans temu było cappuccino. Ty to ja tu dopiję, zajrzę jeszcze do biblioteki i wpadnę.
Pierdol bibliotekę- tylko kutasy czytają?!
I to mówi pisarz! Gra trwała na dobre
Chuj nie pisarz!
Ty, coś w tym jest.
Spierdalaj. Oburzenie wydawało się nawet nieco prawdziwe. Spierdalaj… i kup frytki po drodze , zjemy coś.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

środa, 14 grudnia 2011

Ktoś był kiedyś tu 2- następne pokolenie

stan zastany 23:53
sytuacja wyjściowa: Haga
masz rację Jeff wszystko jest so real
topimy się w Missisipi
ostatnio często
oznaczam
wiele mało regularnie.
kto jest hipsterem a kto bezdomnym
?
czternaście godzin tu i teraz przesiedziałem
na składanym krześle
podobno każdy reżyser posiada krzesło
jeśli tak to kręcę szmirę
nie ma zbytnio akcji
czasem padają strzały, częściej krople spermy na materac
jednego surinamczyka mniej
Ban Bang
jednego surinamczyka mniej
jak w europejskim kinie nic się nie dzieje
Bang
jednego mniej
...
czternaście ostatnich godzin przesiedziałem przy laptopie
byłem w Szwajcarii, w Japonii
obserwowałem kopulującą węgierską parę
usiłującą wedrzeć się na rynek
amerykańskiego porno i ślepego kota
pomagającego w strojeniu choinki
braki w emocjach
sucha pochwa , średniej wielkości penis , choinka i niewidomy kot
kot był całkiem przyjemny
ale wytrysk nastąpił w innym momencie
był
Coraz rzadziej
Coraz mniej
Oznaczam

niedziela, 11 grudnia 2011

Ktoś był kiedyś tu

Oznaczam. Wiele. Mało. Regularnie. Kto jest hipsterem a kto bezdomnym. Czternaście ostatnich godzin przesiedziałem na składanym krześle. Takim jakie posiada każdy filmowy reżyser. Wiesz oglądasz film i jest takie krzesło, bo ktoś kręci film w filmie o filmie. Tu nie ma zbytnio akcji. Czasem padają strzały, częściej krople spermy na materac. Jak w europejskim kinie nic się nie dzieje. Czternaście ostatnich godzin przesiedziałem przy laptopie. Byłem w Szwajcarii, w Japonii, obserwowałem kopulującą węgierską parę usiłującą wedrzeć się na rynek amerykańskiego porno i ślepego kota pomagającego w strojeniu choinki. Nie było w tym żadnych emocji. Sucha pochwa , średniej wielkości penis , choinka i niewidomy kot. Kot był całkiem przyjemny ale wytrysk nastąpił w innym momencie. Był. Coraz rzadziej. Coraz mniej. Oznaczam.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

6

6








Koniec

To kurwa koniec. Jedyny niepowtarzalny koniec. Ona leży martwa. Tak bardzo martwa. Martwa w praktycznie każdym elemencie. Jedynie krew wypływająca z dziury w jej korpusie wydaję się niesamowicie żywa. Coraz większy strumyk krwi wypływa z tak małej dziurki umieszczonej na trwałe już w okolicach jej mostka. Zadziwiające. Nie można być już bardziej martwym to pewne.
Cały pokój napływa czerwienią. Niebo za oknem napływa czerwienią. Wszystko jest czerwienią. Staram się nieudolnie odnaleźć puls. Nie bije a wypływa krew. To fascynujące. Przerażająco fascynujące. Tak jakby ona nagle stała się gumową lalą napełnioną krwią.
Czuję ból. Wszędzie i wszystkim. Kręcę się bez celu dookoła, w głowie kotłuję się garnek myśli. Policja. Muszę zadzwonić na policję. Co im powiedzieć? Że jest trup. Że nie żyje. Że ona nie żyje. Chyba. Że ona kurwa najprawdopodobniej nie żyje. Że ktoś strzelał. Że były strzały.
Dzwonię. Mówię tak jak się powinno mówić w takich sytuacjach. Chyba. Nie mam doświadczenia. Zawiadamiam. Mówię, ze niech powiadomią pogotowie. Podaje nazwisko, podaje adres. Oni że już jadą. Rozłączam się. Chyba pytali o imię. O moje dane. Nie wiem. Skąd ja mam wiedzieć kim jestem? Kim teraz jestem?

Otwieram drzwi. Idę . Przed siebie. Oni będą źli. Będą pewni, że to ja. Idę coraz bardziej idę w stronę biegu. Słyszę The Editors. Słyszę wszędzie. Na całej ulicy. W każdym drzewie . Wydobywają się spod ziemi. Rozrywają asfalt. Takty ,słowa. To wszystko jest banalne w jakimś kontraście z sytuacją zastaną. Mogliby chociaż zagrać Bullets albo nawet Papillon. On mógłby mówić dziewczynko nie ma Boga. To by było coś. A jak bardzo kurwa komercyjne i banalne jest granie You don’t know love. Tak jak ja bym akurat teraz nie know love. Ona leży martwa w ich mieszkaniu kurwa. Wiem co to pain wiem co to love!!!!!!!!!!! Kurwa kurwa kurwa!
A on stoi, klęczy, leży. Jest za mną, koło mnie i przede mną. Jest na drzewie, buja się na huśtawce i spogląda na mnie z balkonu pobliskiego bloku. Z wszystkich balkonów wszystkich bloków.
You don't know love like you used to.
You don't feel love like you did before.

Ohhhhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhhhh!
I przyszła nagle zima i zrobiło się nagle smutno i zabieliło od kokainy dookoła. Zabrałem grudkę w rękę i lekko pomieliłem palcami. Jakby nieco bardziej szara niż zazwyczaj. Pachnie popiołem. To popiół. Patrzę do góry. Tam zawsze jest jakieś niebo i jeżeli coś spada to właśnie stamtąd. I jest on i nie ma jego. Zamiast księżyca pojawiła się ogromna twarz Toma Smitha. Twarz która śpiewa i płonie. Jednocześnie. Od zewnątrz do środka.
You ran with the dead today,
fill the cemeteries where ghosts
still play,

Biegnę. Biegnę żeby nikt nie widział I żeby go nie widzieć. A on jest wszędzie. A zamiast gwiazd jest jej martwe ciało. Ocieram się o kicz. O śmierć.

before
you run,
look out
further away.
Here
look at
the soaring sight,
Płoną jego oczy!
I saw everything
Jego nos
with dying pride, jego usta

the truth



in your eyes.
Nie ma już nic. Ależ to banalne. Powoli boli. Coraz bardziej boli. Już nie biegnę. Już nawet nie idę. Nie słychać syren , nie słychać ujadania psów, nie słychać, nic nie, słychać nie.
Zostało tylko niebo pełne martwych ciał.

Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhhhhh

!

niedziela, 4 grudnia 2011

5

Ścieżka dźwiękowa:
Kardinal Offishial- Dangerous
Francis Cabrel- Mademoisell
Easy Star All Stars- Lucy in the sky
Luther Vandross- Shine
Marvin Gay- Brother, brother

ona
2010-02-03 21:47:34
dobry, co tam w tej krainie alkoholu? poza japońskimi tekstami oczywiście... no i kawą...
On
2010-02-03 21:48:11
hmmm
2010-02-03 21:48:26
ogólnie to chyba dobrze
Ona
1939-09-01 21:48:50
no tak, średnio zachęcający optymizm...
On
2010-02-05 21:49:07
zawsze może być lepiej
2010-02-03 21:49:10

Ona
2010-02-03 21:49:11
znaczy dobrze nie jest, ale Polak nie będę?
On
2010-02-03 21:49:28
nie do końca
2010-02-03 21:49:47
pracuję choć się nie przelewa mi na razie
2010-02-03 21:49:49
Ona
2010-02-03 21:49:59
czytam i piszę choć za mało
2010-02-03 25:50:12
On
2010-02-03 21:50:39
robię projekty choć nie zawsze mi to dobrze wychodzi
Ona
2010-02-03 21:50:45
aaa, no czyli bez zmian właściwie
On
2010-02-03 21:50:59
w dużym stopniu tak
Prosta
2010-02-03 21:51:01
ja czemu nie wychodzą?
Krzywa
2010-02-03 21:51:20
bo muszę się jeszcze trochę podszkolić
ona
2010-02-03 21:51:29
projekt nie może nie wyjść, bo wtedy już pozamiatane
On
2010-02-03 21:51:38
ale krok po kroku
Ona
2010-02-03 21:51:39
i d...

on
2010-02-03 21:51:49
chodzi o pisanie wniosków bardziej
Ona
2010-02-03 21:52:54
a jak tam praca o której ostatnio mówiłeś? jeszcze aktualne?
2010-02-03 21:53:05
czy już coś innego robisz?

Konrad
2010-02-03 21:53:18
pracuje tam dalej
2010-02-03 21:53:27
jako przedstawiciel handlowy
2010-02-03 21:54:59
a ty? jak tam? nadal Pointner?

Hitler
2010-02-03 21:55:11
no i jak to zającie?
2010-02-03 21:55:20
tak, ja dalej to samo g...
Ja
2010-02-03 21:55:23
nie narzekam
2010-02-03 21:55:30
pracuję od 9 do 17
Ty
2010-02-03 21:55:40
wylewny jesteś...
ONi
2010-02-03 21:56:08
czasem jadę w trasę żeby podpisywać umowy z klientami
2010-02-03 21:56:12

2010-02-03 21:56:31
czasem piszę mniej niż mówię
A
2010-02-03 21:57:52
ale jest z tego jakaś kasa, czy taka kupa jak columbus?

B
2010-02-03 21:57:57
żeby nie było : chcę z tobą rozmawiać ( o ile pamiętam zawsze wkurzałaś się jak ktoś ci za mało odpisał)

2010-02-03 21:57:59

2010-02-03 21:58:14
wiesz to jest system prowizyjny więc różnie

C
2010-02-03 21:58:16
nie pamiętam
2010-02-03 21:58:41
pytam jak średnio

A
2010-02-03 21:58:48
może pomyliłem cię z inną kobietą

B
2010-02-03 21:58:54
może

B
2010-02-03 21:59:08
gg jest głupie
AAnia
2010-02-03 21:59:24
owszem

Led Zeppelin
2010-02-03 21:59:32
ja teraz żartuje a odczuwam że ty możesz to traktować bardziej poważnie
2010-02-03 21:59:39
wracając do pensji


2010-02-03 21:59:59
to kształtują się od 1200 do 2500
2010-02-03 22:00:05
zależy od miesiąca
2010-02-03 22:00:17
ja na razie zaczynam
2010-02-03 22:00:12
więc bliżej mi do dolnej granicy
2010-02-03 22:02:49
a jak tam się teraz pracuję w królestwie garnków?
2010-02-03 22:02:53

2010-02-03 22:03:02
słyszałem że jest lepiej

2pac
2010-02-03 22:03:07
no, to nie głupio
tutaj to już może byc tylko gorzej
2010-02-03 22:03:16
hehe, no dobrzy zart
2010-02-03 22:04:07
a jak tam twoje przemyslenia egzystencjalne?

Biggie
2010-02-03 22:04:08
ostatnio przez przypadek spotkałem Małgosie i bardzo chwaliła sobie pracę

Small
2010-02-03 22:04:21
ostatnio brzmiało to bardzo poważnie
2010-02-03 22:04:41
tak, dobry żart

On
2010-02-03 22:04:49
wspominała coś nawet o umowach o pracę zamiast zlecenia- w dłuższej perspaktywie

Ona
2010-02-03 22:04:55
rozmawiałeś z niewłasciwą osobą...

K
2010-02-03 22:05:17
aaa bo ona na weryfikacji jest

A
2010-02-03 22:05:23
no, tyle że na wertyfikacji są 4 osoby

K
2010-02-03 22:06:58
a nie myślałaś żeby to jednak rzucić w diabły?

A
2010-02-03 22:07:26
no co ty, przecież tak mi tu dobrze

K
2010-02-03 22:07:58
sarkazm w stopniu odpowiednim

Kr
2010-02-03 22:08:04


P
2010-02-03 22:09:38
nie mam głowy ostatnio, muszę sie skupić na piasaniu pracy, poza tym olsztyński rynek pracy jest tak boski i tyle wspaniałych ofert dostaję dziennie, że nie potrafie się zdecydować...

K
2010-02-03 22:10:06
znam to w sumie
2010-02-03 22:10:15
a właśnie
2010-02-03 22:10:21
jak tam praca?

P.
2010-02-03 22:10:35
w powijakach
2010-02-03 22:10:49
niewłaściwy moment na to pytanie

K
2010-02-03 22:11:06
dlaczego?

A
2010-02-03 22:12:39
właśnie dlatego że takie stadium
2010-02-03 22:13:21
no ale co z twoimi pytaniami?

K
2010-02-03 22:14:19
którymi?

A
2010-02-03 22:14:58
ojej, zadałam ci pytanie chwilę temu, ale chyba przysnąłeś....
2010-02-03 22:15:03
czy coś tam

K
2010-02-03 22:15:16
o pytania egzystencjalne

A
2010-02-03 22:15:25
uhum

K
2010-02-03 22:16:22
wiesz mimo wszystko nie zawsze myślę nad sensem życia

A
2010-02-03 22:16:48
ok, nie było pytania

K
2010-02-03 22:16:54
było było
2010-02-03 22:16:55


A
2010-02-03 22:17:00
po prostu mi sie przypomniało

K
2010-02-03 22:17:09
ostatnio staram się żyć chwilą

A
2010-02-03 22:17:10
nie, nie nalegam

K
2010-02-03 22:17:33
łapię szczęście z drobnostek
2010-02-03 22:17:47
z tego że nie chodzę głodny

A.
2010-02-03 22:18:44
to dobrze, zdrowe podejście

K
2010-02-03 22:19:15
choć trochę brakuję mi iskry do pisania

????
2010-02-03 22:20:35
zrób coś z tym twoim pisaniem
2010-02-03 22:21:16
znaczy gdzieś z nim wyjdź

!!!!
2010-02-03 22:21:33
ono funkcjonuje

A
2010-02-03 22:21:50
no tak, ale mozesz miec 2 w 1

.
2010-02-03 22:21:58
przyjemne z pozytecznym
2010-02-03 22:22:13
czy jak to tam nazwac...

Krzysiek
2010-02-03 22:22:44
staram się powoli skończyć mój tekst
2010-02-03 22:23:01
który jakby się ktoś uparł można nazwać powieścia
2010-02-03 22:24:26
poza tym niedługo podrzucę go do ra ego- jednego z lepszych pisarzy i głównego specjalisty w Polsce od ...
2010-02-03 22:24:43
czyli tekst krąży
ia P.
2010-02-03 22:26:02
spoko, oby to krążenie zawiodło go gdzieś we właściwe miejsce


2010-02-03 22:26:02
a jak tam twoje przemyślenia egzystencjalne
2010-02-03 22:26:04
?

.
2010-02-03 22:26:17
bez sensu to napisałam...


2010-02-03 22:26:41
jak się ostatnio widzieliśmy to wydawałaś się szczęśliwa


2010-02-03 22:26:45
moje, nie wiem właściwie, mam na nie mało czasu ostatnio i

K
2010-02-03 22:26:56
co mnie nie powiem ucieszyło
2010-02-03 22:27:29
i?

A
2010-02-03 22:27:35
bo chyba można powiedzieć że jestem
2010-02-03 22:27:58
mam wrażenie że cały czas sie zmieniam

K
2010-02-03 22:29:00
uważasz że to źle czy dobrze?

A
2010-02-03 22:29:09
sama nie wiem
2010-02-03 22:29:35
czasmi myślę że źle, ale to chyba po prostu rodzaj nabierania świadomości

K
2010-02-03 22:31:13
myśle że w pewnym sensie tak
Krzysiek
2010-02-03 22:31:59
ale często to wiąże się z pewnym przewartościowaniem spraw, rzeczy i opinii

A
2010-02-03 22:32:10
mam czasem wrażenie że siedzi we mnie kilka osób i każda mówi cos innego

K
2010-02-03 22:32:34
masz po prostu wątpliwości

A
2010-02-03 22:32:37
owszem przewartościowanie na pewno

K
2010-02-03 22:32:40
to zdrowe

Ktoś

2010-02-03 22:33:00
nie, po prostu coraz bardziej nie podoba mi się świat w którym żyjemy

Ktoś inny

2010-02-03 22:33:18
z drugiej strony chyba nie zawsze warto się im poddawać.
2010-02-03 22:33:29
żyj i rób swoje
2010-02-03 22:33:48
tak najłatwiej go zmienić przynajmniej dla siebie
2010-02-03 22:33:57
to trochę frazes

K
2010-02-03 22:34:12
ale nie wiem czy to nie najlepsza droga

A.
2010-02-03 22:34:45
jak zmienić?
2010-02-03 22:35:16
ja mam na myśli szerszą perspektywę

K
2010-02-03 22:35:32
hmmm
2010-02-03 22:35:43
samego świata nie zmienisz
2010-02-03 22:35:51
bo to tylko abstrakt

A.
2010-02-03 22:36:01
moge zmienić miasto, pracę, związek, itd, ale to tak naprawdę niczego nie zmieni

K
2010-02-03 22:36:19
ale możesz poprzez próbę zmienienia siebie zmienić innych

A
2010-02-03 22:36:37
ale po co?
2010-02-03 22:36:45
mi nie o to chodzi

K
2010-02-03 22:36:54
dla nich dla siebie
2010-02-03 22:37:02
wiele w tym jest egoizmu

A
2010-02-03 22:37:16
nie to mam na mysli

K
2010-02-03 22:37:31
z drugiej strony nie możesz znać skutków rzeczy których nie zrobiłaś jeszcze
2010-02-03 22:37:52
możesz myśleć że tak będzie ale pewnym nie może byc nikt

A
2010-02-03 22:38:15
chyba się rozminęliśmy...

K
2010-02-03 22:38:27
bardzo możliwe
2010-02-03 22:38:39
wiesz urok gg

A
2010-02-03 22:38:49
ja mam na myśli świat w którym żyjemy

K
2010-02-03 22:39:14
świat to abstrakt

A
2010-02-03 22:39:21
kulturę, cywilizację, to że zawsze będziesz strasznie zależny
2010-02-03 22:39:33
że nie uciekniesz, chyba że gdzieś w busz

K
2010-02-03 22:39:41
dlatego nie ma co się skupiać na nim

A
2010-02-03 22:39:53
ale mnie to męczy
2010-02-03 22:40:09
ja po prostu czuję że to nie ma żadnego sensu

K
2010-02-03 22:40:41
urodziliśmy się w pewnych kulturach, cywilizacjach . Wyjście z nich jest niemal niemożliwe
2010-02-03 22:30:57
w tym nie ma sensu

A.
2017-02-03 22:41:05
w czym?

K
2010-02-03 22:41:10
to nie ma takiego nacechowania
2010-02-03 22:41:20
w tym wszystkim co nas otacza

2010-02-03 22:41:30
w kulturze w cywilizacji
2010-02-03 22:41:37
to po prostu jest
2010-02-03 22:41:39
i tyle

Płonąca żyrafa.
2010-02-03 22:41:51
ale jakiego nacechowania?

Mona Liza
2010-02-03 22:42:42
ani pozytywnego ani negatywnego
2010-02-03 22:43:38
ciężki temat

A
2010-02-03 22:43:45
ja się po prostu na to nie godzę. nie chce pracować w columbusie, sklepie z meblami czy urzedzie miasta. nie chce robic zakupow w biedronce, realu, czy kiosku ruchu...
2010-02-03 22:44:04
nie chce byc tym glupim trybikiem

K
2010-02-03 22:44:08
zdaj sobie jedno pytanie:

A
2010-02-03 22:44:11
po co mi to?

K
2010-02-03 22:44:14
czy musisz?

A
2010-02-03 22:44:34
o to chodzi ze wszyscyy probuja mi powiedziec ze musze
2010-02-03 22:44:47
a ja w to nie wierze

K
2010-02-03 22:45:07
moim zdaniem : możesz, ale nie jest to najlepsze rozwiązanie

A
2010-02-03 22:45:48
co mogę?
2010-02-03 22:45:56
bo zgubiłam wątek

K
2010-02-03 22:46:28
możesz być trybikiem, elementem kultury
2010-02-03 22:46:36
mniej lub bardziej ważnym

A
2010-02-03 22:46:43
ja po prostu nie chce, nie w tym momencie

K
2010-02-03 22:46:45
ale nie musisz

Ania P.
2010-02-03 22:47:19
nie na tym etapie rozwoju kultury, bo to już sie wszystko stało paranoją
2010-02-03 22:47:27
jak to nie musze
2010-02-03 22:47:50
mogę sie zaszyc gdzies nad biebrza i co?


siek
2010-02-03 22:48:13
i żyć dzień po dniu
2010-02-03 22:48:27
nie jest to łatwe
2010-02-03 22:48:43
ogólnie nie jest łatwe nie być trybikiem

A
2010-02-03 22:48:51
chciałabym móc cofnąc sie w czasie

Bogdan G.
2010-02-03 22:49:09
do kiedy?

A
2010-02-03 22:49:51
o jakieś 200, 300 lat

K
2010-02-03 22:50:36
i myślisz że żyłoby ci się lepiej

A.
2010-02-03 22:50:47
wiem, wtedy taz nie było kolorowo
2010-02-03 22:51:02
ale była inna świadomośc

K
2010-02-03 22:51:02
nigdy nie było
2010-02-03 22:51:17
wszystko zależy od punktu widzenia

A
2010-02-03 22:51:24
ludzie zyli bliżej natury, byli bardziej ludzmi
2010-02-03 22:51:40
albo bardziej zwierzętami?

K
2010-02-03 22:51:51
pomyślałem o tym drugim

A
2010-02-03 22:51:59
wszystko jedno, w każdym razie byli bliżej świata
2010-02-03 22:52:11
niż wirtualnego świata

K
2010-02-03 22:52:19
ale teraz też jest wiele osób które żyją blisko natury

A
2010-02-03 22:52:30
niewiele

K
2010-02-03 22:52:35
to zależy jaką ścieżkę chcesz wybrać

A
2010-02-03 22:53:10
powoli zaczynam sobie uswiadamiac ze nie nadaje sie do zycia w miescie
2010-02-03 22:53:19
to na pewno
2010-02-03 22:53:43
mimo ze jest wygodnie, wiele pod ręką

K
2010-02-03 22:54:22
i miasto i głusza mają swoje plusy
2010-02-03 22:54:33
zresztą sama wiesz jak to jest

A
2010-02-03 22:55:01
niezły paradoks, pamiętam jak jakieś 10-15 lat temu zarzekałam sie ze za żadne skarby nie wróce na wies, ze nie chce mieszkac na wiosce
2010-02-03 22:55:16
ale wtedy chodzilo mi chyba o inne rzeczy

K
2010-02-03 22:55:33
też tak miałem

K
2010-02-03 22:55:57
jak sie jest dzieciakiem ma się inne priorytety

A
2010-02-03 22:57:03
no
2010-02-03 22:57:41
niektórzy mówią że ludzka świadomość zmienia się co jakieś 9 lat, u mnie ti chyba częściej

K
2010-02-03 22:58:35
to są tylko cyfry, może tk naprawdę twoja świadomość się nie zmieniła od awna tylko ty na to nie patrzyłaś w sposób taki jak teraz

A
2010-02-03 22:59:38
no tak, ale coś ma wpływ na zmianą perspektyw

K
2010-02-03 22:59:55
doświadczenia

A
2010-02-03 22:59:58
więc coś musi się w tej świadomości zmienić
2010-02-03 23:00:27
postrzeganie i świadomość są bardzo bliskie

K
2010-02-03 23:01:48
nie wiem czy warto o tym wszystkim dużo myśleć

A
2010-02-03 23:02:33
nie, ja wcale sie nie staram

2010-02-03 23:02:57
tyle ze zmianilabym otoczenie
2010-02-03 23:03:36
meczy mnie wszelka rutyna, miasto, ludzka glupota i któtkowzroczność
2010-02-03 23:03:46
to tyle

K
2010-02-03 23:03:46
myślisz że byłoby to teraz takie trudne?

A
2010-02-03 23:04:04
co takiego?

K
2010-02-03 23:04:31
zmienić otoczenie

A
2010-02-03 23:05:18
bardzo trudne moze nie, ale na pewno wymaga sporej mobilizcji i niemsałego wysiłku

K
2010-02-03 23:05:55
a co byłoby barierą?

A
2010-02-03 23:06:20
wszystko trzeba zgrac, zorganizowac
2010-02-03 23:06:39
nie ma jakiejs głownej bariery, barira jest milion małych barier

K
2010-02-03 23:06:54
ale chcesz, tak?

A
2010-02-03 23:07:08
tak myślę

K
2010-02-03 23:07:40
i jak to sobie wyobrażasz?

A
2010-02-03 23:07:50
tzn?

K
2010-02-03 23:08:40
no jak wyobrażasz sobie tą zmianę otoczenia? jak chciałabyś żeby wyglądało twoje nowe życie?

A
2010-02-03 23:10:14
przede wszystkim bliżej natury, męczy mnie ten betonowy swiat

K
2010-02-03 23:10:48
domek pod Olsztynem?

A
2010-02-03 23:10:49
normalnie miec jakąs normalną prace niedaleko miec kawalek ogrodka i sadu i zyc sobie po wiejsku

K
2010-02-03 23:10:51


A
2010-02-03 23:12:01
moze nie doslownie pod Olsztynem, ale cos w tym rodzaju.

K
2010-02-03 23:12:52
rozumiem rozumiem

A
2010-02-03 23:13:31
wiesz co, chyba odpadam powoli, bede konczyc...

K
2010-02-03 23:13:44
ja też odpadam
2010-02-03 23:14:05
w sumie nie spodziewałem się że napiszesz

A
2010-02-03 23:14:18
dlaczego?

K
2010-02-03 23:14:24
ale miło mi że to zrobiłaś

A
2010-02-03 23:14:35
dlaczego?

K
2010-02-03 23:15:17
ot tak. wiesz że nasz kontakt ostatnio nie był zbyt intensywny w szczególności ten internetowy
2010-02-03 23:15:25
to zresztą zrozumiałe

A
2010-02-03 23:18:01
tak, zrozumiale, mozna tak powiedziec

K
2010-02-03 23:18:27
można tak powiedzieć

A
2010-02-03 23:18:56
no dobra, mniejsza o szczególy, ktore szczegółami nie sa. po prostu mnie wkurzyles i tyle

K
2010-02-03 23:19:16
?

A
2010-02-03 23:19:28
tak tak

K
2010-02-03 23:19:51
jeśli to zrobiłem to było to nieświadome i bez złych intencji

A
2010-02-03 23:20:33
chyba caly czas mam ci za zle ze nie byles wystarczjaco stanowczy kiedy bylo to konieczne
2010-02-03 23:21:34
mam przez ciebie wyrzuty sumienia, i tyle
2010-02-03 23:21:42
ot co,

K
2010-02-03 23:22:06
ech potrzebowałem wtedy twojej odpowiedzi a ty mi jej nie dawałaś

A
2010-02-03 23:22:15
ale co bylo to bylo, zapomniane, choc zlosc pozostaje

K
2010-02-03 23:22:36
to przeszłość

A
2010-02-03 23:22:37
ale o jakiej odp mowisz

K
2010-02-03 23:23:02
czego tak naprawdę chcesz

A
2010-02-03 23:23:21
wszystko bylo jasne
2010-02-03 23:23:42
tak przynajmniej mi sie wydaje

K
2010-02-03 23:24:26
tak ...

A
2010-02-03 23:24:28
no niewazne w kazdym razie...
mam pewien uraz i tyle dlatego nieczesto sie odzywam

Krzysiek
2010-02-03 23:24:40
wszystko było jasne

A
2010-02-03 23:24:45
ale to przeszlosc
2010-02-03 23:25:20
i tyle, tylko ze wolalabym nie pamietac, bo mam wyrzuty i troche mi z tym kiepsko

A
2010-02-03 23:25:59
wsio
temat niebyły, tak?

K
2010-02-03 23:26:38
myśle że nam obojgu ta sytuacja wiele dała. również dobrego. i o tym warto pamiętać
2010-02-03 23:26:58
a o czym w sumie rozmawialiśmy?
2010-02-03 23:27:00


A
2010-02-03 23:27:13
ze snieg ma byc jutro...
2010-02-03 23:27:21
dobra, spadam bo padam

K
2010-02-03 23:27:22
tk
2010-02-03 23:27:30
dobranoc

sobota, 26 listopada 2011

4

Mam w sobie setki ludzi i setek
Bar



Soundtrack do rozdział numer 4:
Ewa Braun- Muzyka z księżyca
HiFi Banda- Za późno by nawracać
Kings of Leon- Mary
Stone Sour- Reborn
Burial- In McDonald
Borgore – Broken Rulez
Roots Manuva- Wha’ Mek ?

Soundrack uwzględnia momenty ciszy

Tak się nie da dalej żyć?!
Ale co masz na myśli?
No to! To wszystko. Stary ja tak nie chcę. Idę wiesz gdzieś, i jest alko ,są jointy, jest mefedron, kurwa ręcę mi się trzęsą
Ale ty to lubisz.
No ale co z tego. Musze kurwa spłacić mandaty. A ja co kurwa kupuję kebaba, alko i rano mam złoty sześćdziesiąt na życie.
A propos kiedy mi oddasz te pięć dych?
Odddaaaam ci odddaaam. W środę.
Spoko. Jak co mi się nie śpieszy.
A ty co? Zakochany znowu jesteś?
Spierdalaj
Ooooo synek się zakoooochał.
Spierdalaj. Nie zakochałem się. Chuj z tym wszystkim. Wiesz po raz pierwszy w życiu chyba z kimś zerwę. Wiesz ona jest fajna…
Fajna srajna. Znowu smęcisz. Zachowaj się kurwa jak mężczyzna i po prostu jej to powiedz!
Autorytet się znalazł. Przypomnieć ci kilka historii?
Miałem kurwa przesilenie emocjonalne i dlatego…
Nie potrafisz posprzątać po sobie zabawek i tyle
Ale przynajmniej nie smęcę. Chcesz jakieś piwo? Niedługo będą frytki
Weź mi jedno do rachunku nabij
Ty Konrad ja ci tak nie będę do rachunku nabijał bo szef się spyta kiedy spłacisz i nieprzyjemnie będzie. Specjala?
Szef mnie zna. Nie spyta. Specjala.
Poczekasz ze mną do końca?
Stary jest czternasta, ty myślisz że ja nie mam życia?!
To jest twoje życie i obaj o tym wiemy. Zjesz frytki , wypijesz piwo, chłopaki przyjdą może.
Sraki. I tak mam siedzieć do 24?
Zamknę szybciej. Niech wypierdalają nie będę tu siedział wieczność. Nie to nie w sumie. Czekaj zaraz ci coś puszczę… nikogo nie ma jeszcze to możemy sobie posłuchać bardziej intensywnej muzyki.
Wybierz utwór wskazany wcześniej przez autora w soundtracku. Jeśli wybierzesz coś spoza listy nie szansujesz autora i jesteś idiotą. Nie chcesz być idiotą? Tak więc :

Play






Nawet nie wiem który z nas teraz mówi…
Ja.
Pieprzony egoista ale dobra mów.
Słyszałeś ostatnią epkę Buriala ? Z Tomem Waitsem jest. WYkurw pełen
Widziałem jakiś link na fejsie na twoim Wallu ale nie chciało mi się sprawdzać.
Synek sprawdzaj. Kultura nie będzie na ciebie czekać. Ona się rodzi na bieżąco na nowo cały czas jest jakiś wykurw.
Mówi ktoś kto jest zaprzeczeniem kultury.
Stary ja jestem czystą kulturą. Gdyby Kulturę mieli nazywać na nowo nazwali by ją moim imieniem.
Nazwać Kulturę Kutas?! To podłe hehe…
Spierdalaj. Taki z ciebie kumpel? Taki?! Zacznę się z Orłem kumplować zobaczysz. Będziemy chodzić wszędzie, za rączkę kurwa, a ty będziesz płakał w domu, że nie masz się do kogo odezwać, że to ty mogłeś ze mną za rączkę chodzić.
Przynajmniej finansowo odżyję…
Ty? Przecież ty nigdy nie masz kasy!
Jak się ma takich przyjaciół jak ty to jak można mieć?! Hehehe. Tu jednak masz rację , jak czasem patrzę na moje konto, to mam wrażenie że jestem jedną z miliona osób , które pracują w tym kraju hobbystycznie.
To weź się za siebie! Poszukaj czegoś konkretnego!
Co ty się kurwa wczoraj urodziłeś?! Sam wiesz jak jest, przecież nie siedziałbyś tu w tym barze, jakbyś mógł znaleźć coś dobrego w tym mieście. Choć jak się zastanowię to nie – ty byś tu na pewno tu został. Tu jest twój kawałek podłogi hehehe
Synek nie cytuj z Mr. Zooba tylko ze Skillrexa! Skillrex jest hipsterski.
A chuja tam hipsterski! Mr. Zoob jest hipsterski i to tak ironicznie a Skillrex to komercyjne gówno hehehe. Poza tym co miałbym zacytować ze Skillrexa- Niskie tony?
Tak cytuj niskimi tonami. Stwórz całą książkę aforyzmów niskich tonów. Niskich tonów dla wysokiej kultury! Hehehe
Zaczynamy w końcu mówić nieco literacko
Wiesz zależy jak patrzeć. Pewnie salonowcom by się nie spodobało…
Dla zwykłego zjadacza chleba z kolei sam tekst to rzecz co najmniej awangardowa
Ani ja ani ty , no może ty bardziej, nie wyglądamy jak Harry Potter, albo bohaterowie powieści Montefiore.
Możemy więc zostać posądzeni o dramat!
Dramatem jesteśmy obaj na pewno hhhe, ale odpada bo nie ma didascalii , didaskaliów?
A mów jak chcesz!
A więc odpada bo każde dziecko w szkole dowiaduję się , ze w dramacie funkcjonują didaskalia.
No i podział na akty. Niestety zazwyczaj ubrane. No my mamy rozdziały, więc na siłę można by podpiąć.
Ty, a gdzie ty byłeś w poprzednim rozdziale?
Łaziłem po mieście.
No ładnie! Łazisz po mieście a ja się nudzę.
No czekaj, czekaj! Po pierwsze tego wymagała stylistyka rozdziału, po drugie… nie róbmy przy nim scen!
No racja. Sorry czytelniku, nie gorsz się nie gorsz. A i sorry za te kurwy, jak to mówię to jestem jakby po trochu nie sobą. Wiesz jak to jest, to jest jak z pierdzeniem przy stole. Jak już poszło to jednocześnie wiesz, ze to ty, a zarazem jesteś pewien, że ty prawdziwy byś się tak nie zachował.
O czym my to w ogóle rozmawialiśmy?



Nie pamiętam już. Może o naszym życiu osobistym?
O!



…ja już nie chcę tak żyć!
Nie pierdol lubisz to. Obaj to lubimy. Tylko ja to robię mniej efektownie
Mniej efektownie? Stary ty jesteś po prostu mistrzem alkoholowych wpadek. Jesteś Davidem Beckhamem strzelania gaf z dystansu.
Ale jaki przy tym jestem uroczy.
Sroczy chyba, po prostu wyglądasz tak, ze ludziom ciebie żal. Widzą takiego jak ty pijanego, bić się nie potrafisz, chodzisz zgięty w pół to co mają robić? Wybaczają ci wszystko po prostu. A ja jestem ten cham , z którym każdy może się napić. Cham do wódki, cham do palenia, a co najmilsze cham do seksu. Nikt nie widzi , że tu są uczucia!
Taaa uczucia heheheh chyba poczucie chuci i potrzeba zjarania.
Widzisz. Ty też formatujesz mnie w pewien stereotyp.
Stereotyp? Sam sobie stworzyłeś ten „stereotyp” . Ty i twoje zachowanie, ty i setki imprez..
Ja! Ja ! Ja ! Nie mówmy już o mnie co? A ty co Kądzio- ruchasz?
All the time wiesz ale co z tego. Wiesz coraz bardziej wierzę w te feministycne brednie, że zamieniają się rolę. Ale to wina kobiet. Bo kto mnie wychował? Matka! Ojciec gdzieś był, gdzieś pił, gdzieś pracował, gdzieś leżał. A ona , ona mi wprawdzie mówiła , że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze. A może to starszy kuzyn był? Tak wiózł mnie na ramię kolarzówki. Ja płakałem. A on się i śmiał ze mnie i mnie uspokajał. Bo wtedy ta piosenka była modna. Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płaczę. Ale ona mówiła , że jestem taki grzeczny i miły i ją to cieszyło. I bałem się grać w piłkę i przeklinałem w lesie tak że by nikt nie słyszał. Darłem się kurwa na cały głos. Darłem kurwa na cały las. I czułem erekcję, nie wiedząc nawet co zrobić z kutasem przed wytryskiem I byłem miły i mówiłem wszystkim dzień dobry. Zapalić dała mi sama. Miałem 8 lat i myślałem , ze zdechnę. A inni w moim wieku czytali już Złego, nie, nie tego Tyrmanda, ochujałeś? Nie ma 8-latków czytających Tyrmanda, raz słyszałem , że 6-latek przeczytał Krzyżaków. Też miałem sześć lat i też chciałem przeczytać. Dałem radę półtorej strony. Czułem się głupim śmieciem , bo w końcu wszyscy mówili, że jestem mądry a nie dałem rady książce. Chuj z tym. Prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze. Chciałem tego dla niej być mocny , ale inny niż on. Miałem nie pić.
Piwa?
Spierdalaj. Bardzo śmieszne. Tak piwa.
Słuchaj każdy ma taki okres. Nie chce być jak swój ojciec. Każdy chłopak tak ma. Chyba , że ma zajebistego ojca. Ale w tym kraju nie ma zajebistych ojców. My też nie będziemy zajebistymi ojcami. Taka nasza natura. Pokolenie walczy z pokoleniem. Myślisz że taki Wojciech Mann jest zajebistym ojcem? On może i tak , ale on jest mało polski. Nawet nazwisko ma po ciężarówce heheh. Są swoją drogą podobni do siebie.
I tu jest ten problem. Najpierw skarżą się : nie mówisz o uczuciach , nie wie co cię gryzie? A później? Jak już uwierzysz , ze tak trzeba, jak już uwolnisz tego psa ze smyczy one nazwą cię niedojrzałym gnojem. A ty po prostu rozpierdalasz ten las dookoła ciebie i rozpuszczasz po świecie nici niesamowicie krzyczanego kuuurwaaaaaa. Rozumiesz?
Smęcisz wiesz? Kurwa Kądzio ty nawet jak mówisz, że jest piękny dzień to mówisz to tak jakby ci przed chwilą matkę zabili.
Może heheh. Ale to nie zmienia faktu, że muszę ją zostawić i nie wiem jak. Jak wiesz nie mam doświadczenia w związkach, a tym bardziej nie mam doświadczenia w ich kończeniu.
Dlaczego ty w ogóle chcesz z nią zerwać?
Bo to nie ma sensu. Męczymy się w tym oboje. Jest fajnie. Często jest fajnie, ale wiesz to nie to. Niby jest pierdolnięcie , ale wiesz wystarczy moment i widać , że to nie tak, ze jesteśmy inni, że nadajemy na innych falach. Kurwa jakie ja frazesy powtarzam.
Stary ale przecież ty potrafisz odchodzić. Z klasą czy nie , ale ci się to zdarzyło.
Kurwa ale to nie to samo . Wtedy… wtedy było inaczej. Zupełnie inaczej…

poniedziałek, 21 listopada 2011

Piosenka o życiu i pytaniach dotyczących nie posiadająca rytmu, muzyki i sensu

Wiesz...
opowiedz mi o życiu
o tym co jest było i powinno
o kulturze
o tym co inni piszą jak grają
czy rzeczywiście must be the music
czy może poezja niedożywionych bogaczy
w trampkach za kilka rent opowiadających o biedzie
opowiedz mi później o tym
jak odnieść sukces
i w raybanach pozować do zdjęć na tle
poskrobanych przez komunę i piłki
murów
przejdźmy sie w stronę świata nowego
i szeptaj mi
jak to wczoraj Egipt
wczoraj Libia
a mnisi w Birmie już nie płoną
dla Sienen i Fejsboga
wykrzycz mi na końcu jak być mężczyzną
w świecie po prostu bądź
sobą alternatywnym
dla świata
atrakcyjnym dla mas dla nas
i nie wchodzić codziennie do osobistego
Virginia Tech
z półautomatem w ręku
Pochyl się z bólem ulicy
i zrodź mi odpowiedzi

czwartek, 10 listopada 2011

Walibi

Słucham Kultu
będąc vanishing point gdzieś na autostradzie
która wskazuje znakami
nieuchronną obecność Almere
Maria ma syna Maria Syna Maria Syna
ma

prosty ogrodnik
czasem też składacz liter
był w wesołym miasteczku bez uśmiechu
gdyż odczuwał nieutracenie
kruchości podstaw pionu

Słucham Kultu
I oddaję hołd przestrzeni
która zawsze uginała mi kolana
nieuchronną obecnością końca lotu
Maria ma syna Maria Syna Maria Syna
ma

poniedziałek, 7 listopada 2011

Obsesja

kreślę twoje imię palcem na niebie
znika
nigdy go tam nie było
berek!
teraz ja gonię!
teraz ja uciekam...

niedziela, 30 października 2011

3

Zżeram własny ogon
Kultura



Słuchasz Buriala, Beatlesów czy Burzuma? Musisz dokonać wyboru! Masz prawo. Masz prawo coś dorzucić. Masz prawo się lepiej określić. Masz prawo pokazać co tak naprawdę cię wyraża. Masz prawo bycia kulturą pop i kulturą art. I masz prawo pieprzyć kulturę. Coelhowskie prawdy = Coelhowskie banały.

Uwaga! Uwaga!
Zahaczamy o banał
:
Santa Kulturo. Święta Kulturo! To zdanie nikogo nie obchodzi i nikt o nim nie pamięta. Tego też. I tego Też nikt nie pamięta. I następne zdanie , którego nikt nie pamięta.

Święta Kulturo módl się za nami
Współczesna Kulturo módl się za nami
Pośladki Dody módlcie się za nami
Tomiku młodej poezji módl się za nami
Milionowa polska komedio romantyczna módl się za nami
Pulsujący dubstepie módl się za nami
Kolejna płyto Krzysztofa Krawczyka módl się za nami
Paulo Coelho módl się za nami
Ministerstwo Kultury modlę się za ciebie
Wypełniony multipleksie módl się za nami
Setny teatrze módl się za nami
Setko debiutów poetyckich rocznie módl się za nami
Społecznościowy portalu literacki módl się za nami
Linku z jutuba módl się za nami
Wilhelmie Sasnalu módl się za nami
Książko nominowana do Nike módl się za nami
Milionowy egzemplarzu książki Kardynała Dziwisza w jakiś sposób mam cię jednak , a nie bardziej jednak jestem obojętny ale modlić się nie musisz’
Dzień dobry Kocham cię módl się za nami
Dziesiątki kopii Hurtu i Happysad módlcie się za nami
Nie istniejące dla radiosłuchaczy gatunki muzyczne módlcie się za nami
Wszystkie Kinder punki módlcie się za nami
Wszystkie jabol punki tak wy też się módlcie, módlcie się i jak mówię nie to nie i dajcie spokój
Behemocie
Vaderze
No nie będę świnią i nie uwikłam was w modlitwę
Wydawco który cię nie wyda bo nikt nie kupi bo nikt nie czyta módl się za nami
Czytelniku, który nic nie czyta módl się za nami
Pisarzu, który już nic nie pisze bo i wydawca i czytelnik to chuje i głupi idioci módl się za nami
Eldo módl się za nami
Bądź w nas muzyko klubowa i poważna bo nic poza tym i telenowelami nie mamy my biedne zwierzęta potrafiące obsługiwać się bronią i automatami do Coli


Słuchasz Buriala, Beatlesów czy Burzuma? Musisz dokonać wyboru! Masz prawo. Masz prawo coś dorzucić. Masz prawo się lepiej określić. Masz prawo pokazać co tak naprawdę cię wyraża. Masz prawo bycia kulturą pop i kulturą art. I masz prawo pieprzyć kulturę.
Masz prawo.

A na koniec mały bardzo kinderpunkowy i pretensjonalny a zarazem piękny muzycznie soundtrack do wyliczanki:
Zdjęcia- Samsung\Zdjęcie0006_001.jpg
A nie to nie to
O już!:
http://www.youtube.com/watch?v=6C_9_90niRw

środa, 26 października 2011

2

Koniec z narracją trzecio osobową ! Koniec
!
No koniec. Trzeba w końcu zabrać sprawy w swoje ręce! Konrad Wysocki. Ja to Konrad Wysocki. Nazywam się jak jakiś pozytywny bohater telenoweli. I czasem to wszystko jest trafne, czasem jestem pozytywnym bohaterem , czasem jest telenowela, czasem sam jestem telenowelą. Wszystko się zgadza. Mam 29 lat i w opinii swojej i zapewne innych jestem cipą. Co gorsza jestem męską cipą, cipą która jest miła ale owłosiona swoimi nieudolnościami, przez co staję się mimowolnym obiektem zażenowania, obrzydzenia i odrzucenia.
Co robię w swoim cipowatym życiu? Tu małe zaskoczenie. Mój zawód jest teoretycznie niecisowaty. Jestem przedstawicielem handlowym pieprzonej naszej ukochanej monopolistki telefonicznej. Brzmi ładnie co? I kurwa tylko brzmi. Nadzienie jest pasujące do cipowatości. Umowa zlecenie , podstawa do wyrobienia przez sprzedaż i mityczne prowizje , których nikt nie widział. Poza tym ludzie. W chuj ludzi. Spotykasz ich w biurze, jeździsz do nich do domu, słyszysz ich w słuchawce telefonu. Rzeka ludzi.
Ja? Kim jestem ja?

Jako junior
byłem niezły w kwestii
słów i wersów
monstrum
wyrastające rowerami
rozwalone kolana budowały
strzelone gole
Jestem
ja
-
Jean Pierre Papin
Mam kilka lat i wygrywam z Bułgarią
Na Stade de Prince
Ja wygrałem
Ale to Bułgarzy zdobyli brąz w Stanach
Fantazje wypaczające świat
Polucje wpędzające w strach

Był mały pies
który postarzał się tak
że szkoda było go zabijać
i szkoda z nim żyć
Psy zdychają
Ludzie umierają
My żyjemy
Strzelam gole
Tylko bramki są trochę mniejsze i bardziej mokre
Gwizdek
"Jesteś na spalonym chłopcze"

To nie ja. To czasem ja i to ja na pewno.
W soboty
zazwyczaj wstaję około jedenastej
wiele rzeczy wpływa na taki rozwój
zdarzeń
podobno kto rano wstaje ten dostaje
tak mówią
mówią też że premier ma na rękach krew prezydenta
ufać ludziom to głupie

odkąd
zobaczyłem Johny'ego Rottena
w reklamie masła
chodzę jakoś ospały

jestem Cristiano Ronaldo i w telewizji mówię po polsku

bywa
jakby napisał Kurt V
ktoś inny by napisał że to śmierć
ludzkiej myśli
obaj mieliby rację

każdy ma swoje zdania i hobby
system zachowań poprawnych
i nie

ja
w soboty zazwyczaj wstaję o 11

I tak się zdarza…
Ja, uzbrojony we wzrok wąskich os,
Co w oś, os ziemską wpiły się żądłami,
Przeczuwam wszystko to, co da mi los,
I wszystko znam - na próżno i na pamięć.

Nie dla mnie mowa farb, nie dla mnie śpiew,
Nie dla mnie wodzić smyczkiem czarnogłosym:
Ja tylko w życie wpijam się i śmiem
Zazdrościć chytrym i potężnym osom.

O, gdyby mnie, gdyby i mnie choć raz
Udało się, wbrew śmierci i senności,
Przez świergot lata i przez słońca blask
Słyszeć zgrzyt osi ziemskiej, ziemskiej osi...
No to nie ja na pewno tylko Osip Mendelsztam, ale ładne to wstawiłem
Odpowiedzi więc nie ma a zarazem są ich miliony. A ja ? Ja teraz istnieję samodzielnie bez tych odpowiedzi i poza nimi. Ja jestem punktem w drodze do baru Beczka. Jeszcze tylko Most Jana. Jedna taka tam piwiarnia, mała górka i zasiądę na tronie w moim królestwie. Miasto staję się coraz bardziej jesienne, coraz bardziej się złoci i brązowieje tyko Baby stoją tak jak stały. Te Baby , które miały być kolejnym koszmarnym projektem olsztyńskiej myśli ratuszowej a są… miłe. Są po prostu miłe dla oka i miłe w odbiorze. Jak to czasem kobiety mają w zwyczaju, choć Baby to akurat nie kobiety tylko podobno staropruscy wojownicy. Typowy dla Polski paradoks.

Tam
W tej ciszy
Chowamy twarz
To jakiś element kulturowego dziedzictwa . Spadek. Rzecz, którą kocham a nigdy bym nie słuchał gdyby nie pewna zostawiona empetrójka. Ludzie zawsze zostawiają empetrójki, a niektóre z nich zmieniają nasze życie.
Tam
W milczeniu
Skrywamy fakt
Że wciąż
Że gra się toczy między nami

Że świat jest grą
Że miłość grą
Że świat jest grąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąą że miłość grąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąąą
Że wciąż jej mniej
I mniej, i mniej, i mniej

Że świat jest grą
Że miłość grą
Że mniej...

Wyciszam

No i już jest Beczka. Krok po kroku schodek po schodku. Takt po takcie i już jest . Taka sama jak od tych kilku miesięcy naszej koegzystencji. Idzie , idzie Bóg prawdziwy , Idzie Sędzia sprawiedliwy! A niech wiedzą!

sobota, 22 października 2011

Powitanie jesieni

1
Nigdy nie pamiętałem takiej jesieni, pomyślał, nigdy takiej jesieni nie było. Nigdy nie mogło być , bo każda jesień jest inna. Taka jest natura rzeczy. Nie może być inaczej. Tak po prostu każda jesień jest inna. Każdy dzień jest inny. Każda sekunda. Proste prawdy zanurzone w banale.
Zlizał resztki pianki z łyżeczki upewniając się jednocześnie czy nikt nie widzi. Nikt nie widział. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Lokal był praktycznie pusty nie licząc trójki kelnerko- barmanek. Polubił tę kawiarnię praktycznie od początku. To tu był z Nią na pierwszej randce. Pierwszej bo rozmowa w barze się nie liczy. Nie liczy się tym bardziej jeśli ty jako rozmówca wypiłeś wcześniej już sześć piw i miałeś ochotę ewidentnie na siódme na kieliszek wiśniówki na wszystko co ma w sobie alkohol .
Na nikogo nie czekał i nikt nie czekał na niego .Uwielbiał ten stan. Czuł, że jest wtedy jakaś niewidzialna granica pomiędzy nim a całą resztą. Całą tą cholerną resztą, myślał, oni wszyscy płyną obok tylko i wyłącznie.
Przyjdziesz?
Nie przyjdę. Dziś . Nigdy. Zaczął układać powoli przekaz z maksymalnie stu czterdziestu znaków, który miał zawierać jakieś miłe kłamstwo, że ma sporo pracy, że umówił się pilnie ze znajomym, że musi pomóc przewieźć rzeczy, że cokolwiek, cokolwiek czego wynikiem byłoby przesunięcie tego spotkanie, tej rozmowy , tego rozstania.
Tak naprawdę Kamila miała jedną wadę. Nie była Nią. Nie mogła . Nie miała szans. Natura jest nieubłagana i produkuje ludzi w liczbie sztuk jeden. Nawet bliźniacy są w swoim istnieniu pojedynczy. Początkowo jej nieNiość była nawet plusem. Była odtrutką, ale po czasie stało się to coraz bardziej nie do zniesienia.
Dzis nie mogę :( Umowilem sie z Tomkiem . Mam mu w czyms pomoc. Chyba cos przenieść. Zobaczymy sie jutro ! :)
Opcje. Dodaj odbiorcę. Kamila. Wiadomość została wysłana. Dostarczono do Kamila. Poszło.
Nie minęło kilka sekund a telefon rozbrzmiał w rytm Use Somebody Kings of Leon. To jednak nie ona. To Marcin. Ten to ma zawsze wyczucie chwili, pomyślał.
Tak? Rozpoczął nieco ospale. Nie chciało mu się z nikim rozmawiać.
Ty co robisz? Marcin nie czekał nawet na odpowiedź . Wpadnij do Beczki.
Kawę piję na starówce.
O masz hajs chłopie masz hajs.
Nie mam i nie pożyczę . Przy okazji kontaktów z Marcinem kwestia finansowa była często poruszana ,więc postanowił szybko uciąć temat.
To spierdalaj! Obaj zaczęli się śmiać. Znali zasady rozmowy. Cała tą otoczkę całą umowność. Ani Marcin nie chciał pożyczyć pieniędzy ani on nie chciał ich nie dać. To była po prostu jedna z tysiąca rozmów. Wszystko łącznie z agresją , która zazwyczaj krążyła wokół rozmowy miało swój czas i miejsce. Ich przyjaźń czasem bywała szorstka, ale to tylko wyłącznie z powodu tego, że znali się bardzo dobrze i mieli świadomość , że po drugiej stronie nie ma dobrego , grzecznego chłopca, a jeśli i jest to często bywa bardzo dokładnie zamieciony pod dywan.
To co wbijasz?
To jest jakaś opcja. To była bardzo dobra opcja. Wiedział o tym. Tydzień już nie przychodził do Beczki. To bardzo długi czas rozłąki zważywszy na to, że przez ostatnie pół roku pełnił tam praktycznie status kolejnego hookera. Spojrzał na resztki tego co kwadrans temu było cappuccino. Ty to ja tu dopiję, zajrzę jeszcze do biblioteki i wpadnę.
Pierdol bibliotekę- tylko kutasy czytają?!
I to mówi pisarz! Gra trwała na dobre
Chuj nie pisarz!
Ty, coś w tym jest. Uważał żeby nie parsknąć śmiechem na głos. Nie lubił śmiać się głośno a tym bardziej nie lubił śmiać się głośno w miejscach typowo publicznych.
Spierdalaj. Oburzenie wydawało się nawet nieco prawdziwe. Spierdalaj… i kup frytki po drodze , zjemy coś.

piątek, 14 października 2011

Żarłok

Nie obsługuje mnie język
w którym przelewam wszystko co ostatnio cenne
chodzę więc głodny kryzysów
które mógłbym zapić naPalmem
podobno w kraju wszyscy są szczęśliwi
i nie ma już trupów szafach
tak mówią oni

niedziela, 9 października 2011

Wartości produktów

Zapominam czasem języka w gębie kraju wypełnionego powietrzem
z nad morza tak innego i tak bliskiego północy
Jestem dla nich jedynie szumem radia nie posiadającym własnych słów
o wartości większej niż robotogodzina
Rozmawiamy o przenośnym internecie i tanich oponach
dzięki którym można pojechać spokojnie do Polski
Brotje kip kosztuje pięć euro
Piwo pół
A Wódki nie ma
Powrót do kraju jest nieco bardziej wartościowy

niedziela, 4 września 2011

Kwestia rozsypanej kawy

-Wiesz w kwestii moralności to jest jak z kawą rozsypaną na stole- jeden posprząta a drugi rozdmucha ziarnka tak, że nie będzie widać…
Sięgnął do kieszeni. Po sekundzie zorientował się jednak , że tam nie było papierosów. Nie było już dawno nawet zapachu po nich. Dwa lata. Dwa lata już nie palił
…Pozornie w obu wypadkach efekt będzie ten sam, ale tylko pierwsza droga jest prawidłowa. To wszystko kwestia odpowiedzialności za swoje czyny. Człowiek nieetyczny rozsypuje kawę, a później nie ma tak naprawdę odwagi posprzątać. Zdmuchuje problem uosobiony przez rozsypaną kawę, ale nie sprawia , że jest porządek, nie sprawia , że kawa jest rozsypana mniej, ba, ta kawa jest rozsypana bardziej. Ta kawa na długo będzie w nim rozsypana, bo nie miał odwagi posprzątać. Nie miał w sobie siły etyki.
Mały milczał. Jacek był przyzwyczajony do tego, że nikt go nie słucha. A nawet jak mnie słucha, to co z tego? -pomyślał- Kurwa przecież on ma dopiero trzy lata?!
Siedzieli w ciszy. Lekko przygarbiony , chudy brunet przed trzydziestką i dziesięć razy młodsze od niego dziecko. Mały był ciemnym blondynem , który tak naprawdę niczym wielkim się nie wyróżniał w gronie swoich rówieśników. Wprawdzie rodzice widzieli w nim kogoś mądrzejszego i większego od całej rzeszy innych trzylatków. Rodzice zawsze tak widzą swoje dzieci, co nie koniecznie jest zgodne było z prawdą. To dziecko w tym momencie było jednym z miliona. Po prostu.
- Lubisz wychodzić na podwórze?- zapytał Jacek
- Ja nie mam podwórza. Ja mam pole- Odpowiedź byłą pełna przekonania o swojej racji
-Nie masz podwórza?
-Nieeee –mały pokazał na coś co według Jacka ewidentnie było podwórzem- Ja wychodzję na pole, ja mam pole
- No wiesz w sumie to w Małopolsce mówi się , ze wychodzi się na pole, a u nas ,że wychodzi na podwórze.
-Czemu?
- Bo to wszystko pochodzi od słowa dwór, czyli taki dziedziniec, taki plac
- Czemu?
Nie wiedział. W sumie mały też zbytnio nie zwracał uwagi na to , czy padnie odpowiedź ,czy nie. W międzyczasie, tak pomiędzy odpowiedziami Jacka zaczął grzebać patykiem w ziemi. Cokolwiek nie padłoby z ust Jacka kontra byłaby jedna:
Czemu?
- Jubiś saśochody?
Nie bardzo zrozumiał.
-Powtórz.
-Czemu?
Zabrnął w ślepą uliczkę odpowiedzi , więc musiał zastosować fortel.
- Saśochody?
-Tak. Saśochody. Lubisz jeździć saśochodem?
- Już nie- I wszystko dookoła zgasło. Poczuł jakby był tylko on , mały i te schody, a reszta stała się tylko niewyraźną falą kolorów . Kolorów , które z każdą minutą wygasały.
-Czemu?
- Wiesz, ty masz trzy lata i tak naprawdę nie rozumiesz.
-Czemu?
-Bo tak jest- Poczuł jak pulsuje mu coraz bardziej skroń. Jak hektolitry krwi bombardują mózg- Poza tym mówi się dlaczego , a nie czemu?! – W tym momencie zmienił ton głosu. Stał się surowym sędzią niewybaczającym pomyłek. Stał się XIX-wiecznym dystyngowanym ojcem starającym się bardzo brutalnie wychować swoich potomków na kolejnych dystyngowanych ojców. Stał się … kimś kim w swoim przekonaniu nigdy nie był.
Młody się nieco odsunął, ale nie rozpłakał. Nie chciał jego płaczu. Miało być cicho. Płacz dziecka nie był cichy. Spojrzał na trzylatka, na jego lekko przestraszone oczy i zapytał:
-Boisz się mnie?
- Nie- Odpowiedź byłą pewna i według Jacka prawdziwa.
Nie bał się. Nie płakał.
-Powinieneś mnie się bać wiesz. Chyba.- Miał już podświadomie po raz kolejny odpłynąć , ale przestraszył się tego kolejnego czemu? Bo choć wiedział, że odpowiedź krążyła w nim w każdej sekundzie, to jednak nie potrafił jej wyrzucić poza wewnętrzny układ żył i narządów. Mógłby w tym momencie pluć każdym zdaniem , rzygać tysiącem utartych fraz i niespotykanych zwrotów, a ta jedna odpowiedź nie przeszła by mu przez gardło. To było jedyne zdanie , o którym wiedział , że jest zarazem fałszywe i prawdziwe. Jak u Kotarbińskiego.
Jestem złym człowiekiem.
W tym wszystkim była wiedza całej ludzkości. Wszystko to, co można nazwać prawdą i to co można nazwać kłamstwem.
Jestem złym człowiekiem
!!!!!!!!!!!!! !!!!! !!!!!
!!! !!!!!!! !!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!
!!!!!! !!!!!!!!!
!
Każdą sekundę wypełniał tym zdaniem. Każda sekunda wypełniała tym zdaniem go. To zdanie wypełniało nim każdą sekundę.
… wiesz jest taki tekst. Ja go nawet nie czytałem, gdzieś widziałem. I on się nazywa Czekając na Godota. I ja tak czekam.
-Czemu czekasz wujku?
Dawno nie nazywał go wujkiem. Rzadko się widzieli. Tak rzadko, ze mały zaczął tylko powtarzać jego imię, żeby od czasu do czasu dookreślić do kogo mówi. Jacek poczuł , że coś drobnego go przytula. Mały już nie bawił się kijkiem. Przylgnął do jego żeber. Wujek pogłaskał go po głowie, tak jak zdawało mu się, że powinni głaskać wujkowie. Tak jak umiał.
- Bo tak trzeba wiesz. Teraz masz trzy lata i niewiele rozumiesz, ale kiedyś już nie będziesz miał trzech lat, i ja kurwa- ścisnął go minimalnie mocniej- chciałbym, chciałbym z całych sił, żebyś pamiętał to wszystko takie jak jest teraz, jak siedzimy i ja cię głaskam po głowie.
Przetarł oczy. Z daleka było słychać ujadanie psów

środa, 31 sierpnia 2011

Trzeba wyłączyć telewizor

Jakoś to wszystko mało
emocjonalne dziś

Siedzę w kuchni
są placki ziemniaczane obsypane cukrem
i rozmowy o ludziach tak obcych ,że powinni tworzyć mitologię
Stary byk ma pięćdziesiąt lat i cały czas siedzi na kuroniówce
Wyobrażasz to sobie?

Zbyt wiele sobie wyobrażam
podobno najgorzej wychodzić za humanistę
bo nie dość ,że czytają te wszystkie książki
to jeszcze w nie wierzą.

Jest Dukaj. Jest lód. Jest prawda czy nie ma
?

Siedzę w kuchni
są placki ziemniaczane obsypane cukrem
Ojciec patrzy przez okno i czeka na strzały
To są akcje w stylu: bo burze
przychodzą i odchodzą ale w środku są ładne
i trzeba wyłączyć telewizor

Młody poeta co nie czeka na debiut a czeka na uznanie
powie:
Banalne to zdanie tato
w chuj banalne

niedziela, 21 sierpnia 2011

Byłem rosyjskim żołnierzem

-Byłem kiedyś rosyjskim żołnierzem
-Był pan?
Mężczyzna siedzący w fotelu otworzył notatnik i zaczął w nim coś zapisywać.
-Dlaczego akurat rosyjskim?- Ciągnął dalej nie patrząc nawet na fotel naprzeciwko, w którym siedział Józef.
- A dlaczego nie? Wie pan u nas ruscy zawsze byli źli , każdy był kowbojem albo później Bońkiem czy Pele. A mi się oni nawet podobali Jakiś serial widziałem i tam czasem film leciał. Tych filmów robili sporo. Zawsze ruski szli na Berlin. I ja byłem rosyjskim…
- Gwoli formalności radzieckim…- wtrącił Kamiński
Józef jakby przez chwilę zawisł.
- … tak, ma pan rację – przytaknął coraz bardziej kurcząc się w swoim i tak niewielkim ciele- ja byłem radzieckim żołnierzem.
- I długo tak byliście tym żołnierzem?
- Hmmm ja wiem będzie tego z sześć –zastanowił się- nie no w sumie pięć lat.
Kamiński poprawił okulary.
-Może herbaty panie Józefie- zawsze się starał tworzyć przyjazną atmosferę. Wiedział, że tego typu rozmowy są stresujące i żeby tego stresu nie pogłębiać zbytnio, starał się w trakcie spotkań o jak najbardziej przyjacielski tryb konwersacji. O ile oczywiście to było możliwe przy takich okazjach. Stąd te fotele.
Góra miała wiele wątpliwości. U innych było bardziej regulaminowo. Zero komfortu, żeby odpowiadający wiedział i miał świadomość gdzie jest , dlaczego tam jest i z kim rozmawia. Kamiński miał jednak asa w rękawie przy okazji wszelkich swych rozmów z przedstawicielami góry. Był najlepszy w swojej pracy to po pierwsze a po drugie wcale nie musiał tego robić. Jego sytuacja majątkowa pozwalała mu już w ogóle nie pracować. Mógł odejść w każdej chwili. Góra uwzględniając zarówno punkt pierwszy jak i drugi pozwalała mu na praktycznie wszystko.
- A jak bardzo był pan tym radzieckim żołnierzem?
-Chyba nie rozumiem do końca pytania- zmieszał się Józef
-No dobrze doprecyzuję. Czy był pan tym radzieckim żołnierzem tak bardziej od święta, nie zważał pan zbytnio na swoją radziecko żołnierzowatość czy tak bardziej był pan sumiennym radzieckim żołnierzem pielęgnującym na co dzień całość funkcji i uczuć związanych z tym kim pan jest.
- Prawdę powiedziawszy to było z tym różnie. Wie pan jak to jest w tym wieku. Na początku to było jak grom z jasnego nieba. Zachłysnąłem się tym wszystkim. Byłem bardziej radziecki od całej armii. Ba byłem bardziej radziecki o najbardziej radzieckiej rzeczy która jest. A tak na marginesie? Co jest dla pana najbardziej radzieckie?
Kamiński poczuł się zaskoczony tym pytaniem. Rzadko ktoś go o coś pytał a i Józef nie wyglądał na takiego, co był zdolny pytać. Jednak jako stary wyga postanowił zagrać w tę grę
- Najbardziej radziecka rzecz? Może to nie rzecz, ale najbardziej radziecki jest dla mnie Stalin. A dla pana?
Józef już praktycznie całkowicie zapadł się zarówno w fotelu jak i w sobie.
-Dla mnie?- nieco teatralnie podrapał się po głowie- Ja to nie wiem, ta taka drewniana niby lalka.
-Matrioszka- dopowiedział Kamiński.
-Tak, tak Matrioszka. No to ja byłem bardziej radziecki od Matrioszki. Wie pan jak zdobywałem Berlin to z taką zaciekłością , że mama zaczęła się o mnie martwić czy jakiejś nerwicy natręctw nie dostanę. A żeby pan wiedział to w najlepszym czasie to ja ten Berlin zdobywałem z cztery –pięć razy w tygodniu i tak po pół dnia zawsze.
-I jak pan ten Berlin zdobywał i zdobył w końcu to, co pan z nim robił?
- Paliłem .Ruscy nie spalili to ja bardziej radykalnie. No ale później się zmieniło powoli. Trochę tam to wszystko zaczęło nudzić. Poza tym już uprzykrzyło się tak samemu ten Berlin zdobywać. Zacząłem na boisko zachodzić, w piłkę grać , z chłopakami gdzieś włóczyć. Ale żeby nie było od czasu do czasu jeszcze coś tam zdobywałem, coś paliłem, jednak już na uboczu, żeby nie widzieli. Bo wie Pan niektórzy się śmieli, że taki stary i Berlin zdobywa.
Kamiński zamyślił się. Wiedział już wszystko. Przyszedł więc czas na konkrety.
-No więc chciałby pan zostać premierem, tak?
Józef jakby mógł, to by w tej chwili zniknął. Nie lubił takich sytuacji. Uważał, że nie nadawał się do nich.
-No wie pan- Czuł jak pali się w środku ze wstydu- Szwagier mówił, że robota jest, a że on parę osób zna i trochę już pracuje to powiedział , że załatwi.
Kamiński wstał z fotela i podszedł do Józefa.
-Załatwi, załatwi- poklepał go po ramieniu i podszedł do stolika aby nalać sobie herbaty- Widzi pan, ja znam pańskiego szwagra. Wszyscy go znają. To gdzie by pan tam chciał być tym premierem?
-Gdziekolwiek. Ja robotny jestem.
Kamiński się lekko zachmurzył na te słowa.

piątek, 19 sierpnia 2011

Kawa z solą

Dosypał soli do kawy. Zawsze tak robił. Nauczyła go tego matka. Sól zmienia smak. Nie znał smaku inaczej przyrządzanej kawy więc nie wiedział , czy traci czy zyskuje dosypując sól. Nigdy nie próbował zmieniać tej prostej receptury. Chyba to jedyna dziedzina w której trzymał się jakiś stałych zasad-pomyślał.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem.
Nie pamiętał czy od razu wystąpiło to drżenie. Zauważył je kilka tygodni później. A może po prostu dopiero wtedy zwrócił na nie uwagę. Nie wiedział. Patrzył na swoje ręce zazwyczaj co rano Wtedy kiedy była cisza . Kiedy oni jeszcze spali. Ela wstawała około siódmej. Dzieci miały teraz wakacje . Wstawały tak późno, że mogły nie wstawać w ogóle. Dzieci nocy. Przymykał na to oko. Nie chciał ich w żaden sposób ograniczać. Miał w głowie ludzi . Miał stereotypy. Obiecał sobie , że będzie inny. Nikt nie powie- ojciec żołnierz to pewnie rygor. Mówili, pewnie że mówili, ale tak nie było. Chciał etyki , nie chciał rygoru. Sam go nie lubił , nie cenił. Dziwny ze mnie żołnierz- czasem myślał z uśmiechem o samym sobie. Ręce drżały. Było ledwo po szóstej. Przyzwyczajenie. Z przyzwyczajenia wstawał o piątej. Nie zmieniał tego. Nie chciał.
Pstryknęło. Zalał kawę o swojego ulubionego kubka. Metalowy, tradycyjny. Dostał od chłopaków na urodziny. Spodziewał się Made in Arabia albo jakieś China. A tu nie –Szwajcaria. Oryginalny kubek szwajcarskiego wojska. Prawdziwy metal dla prawdziwego zakutego łba- mówili z ironią. Życie by za nich oddał. Wtedy.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem. Jakby ktoś włączył alarm, taki alarm jaki jest tylko w sklepikach w supermarketach. Jeden wielki sklepikowy alarm przeszywał jego głowę.
Drżenie jakby nieco ustało. Pewnie chwycił kubek. To był jego moment. Jego moment spokoju poprzedzający dzień pełen nudy. Lubił patrzeć przed okno . Po to wybudował ten dom. Tak mu się zdawało. Żeby pić rano kawę i patrzeć na ten widok. Żółto. Na przestrzeni kilku hektarów żółto. Zbożowo. To chyba słowo bardziej oddawało ten kolor. Żółty jest rzepak. Zboże nie jest żółte. Zboże jest zbożem, jedyne co przypomina w odcieniu to piasek. Tego się nauczył przez ten czas. Stał przy oknie , popijał lekko słoną kawę i obserwował zbożową plażę przed nim. Pełno piasku.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem. Jakby ktoś włączył alarm, taki alarm jaki jest tylko w sklepikach w supermarketach. Jeden wielki sklepikowy alarm przeszywał jego głowę. Leżał. Chyba wszystko było ok. Wszystko w nim wyło. Coś przecięło powietrze koło niego. Mina. Musieli wjechać na minę. A teraz skurwysyny strzelają. Odbezpieczył pistolet. Karabin. Musi gdzieś być jego karabin…
…Kurwa! Musiał się zerwać ! Huczy. Małecki. Leży . Kurwa! Jaro! Kurwa! On chyba nie żyje! Coś ciemnego . Cos ciemnego płynie spod jego ciała. Dużo ciemnego . Zawołało się. Cisza. Przestali strzelać. Cisza…
…trzeba się trzymać łazika. Nie widzę ich. Dlaczego strzelają? Może myślą , ze nie żyję ? Na pewno. Jebane brudasy ! Ruchacze kóz ! Zobaczymy kto kurwa tu zdechnie! Huczy. Wszystko huczy. Wyłączcie ten alarm! Wyłączcie ten pierdolony alarm! Słyszę cię chuju! Rozumiesz słyszę cię pierolony ruchaczu kóz! Słyszę twoje kroki. Wiem , że idziesz!
Pi! Pi! Pii! Pii
Sekundy. Sekundy alarmu.
Pi! Pi! Pi! Pii! Pii!
- Jezusmaria! Całe panele zalane kawą!
Ocknął się. Ela już trzymała w ręku mopa.
-Dobrze, że ten kubek był metalowy- Nawet chyba rozbawiła ją ta sytuacja- Kochanie może daruj sobie te kawusie. Bo kilka takich akcji sprawi , że trzeba będzie panele zmieniać. Jak ręka? Już lepiej?- Martwiła się o niego. Może czasem urzędowo, ale jednak spełniało to wszystko wymogi martwienia się. Po tym wszystkim. Wiedziała, ze musi się martwić. To stało się jej codziennością.
Nie słuchał jej. Spojrzał za okno. Pełno zboża. Całe morze zboża. Cała pustynia zboża. Obrócił się w kierunku żony. Zobaczył, że już posprzątała. Chwycił ją za rękę. Rzadko to robił.
- Chyba tak, chyba tak…

sobota, 13 sierpnia 2011

Uda

-Widziałeś kiedyś śmierć człowieka?- Zapytała kręcąc wciąż i wciąż palcem kółka na jego skórze.
- To nie jest typowe pytanie- nastąpiła krótka cisza, myślał- dlaczego pytasz?
Nie wiedziała. Jest taki moment, i takie pytania, które są drogą do jakiegoś dalszego poznania osoby, która obok ciebie leży. Widzisz jej całe ciało. Nagie. Bezwzględnie odkryte. Jaśnie gołe i i bezwzględnie niedoskonałe. I czasem rodzą się pytania. Nie takie w stylu: ile łyżeczek cukru do kawy? Tylko te ocierające się o poszukiwanie sensacji. Poszukiwanie dziur w sercu.
Widział kiedyś śmierć człowieka. Nie taką jak w filmach. Tu nie ma umierania na rękach ojca. Tu jest proste szybkie pozbawienie kupy mięsa podstawowych funkcji życiowych. Ostatnie drgawki. Nawet kury są bardziej efektowne. Jak kurze obetniesz głowę, to przez kilkanaście sekund nie ma ona pojęcia o tym. Nie ma w niej faktu, że nie żyje. Jej układ przesyłu informacji jest na to po prostu nieprzygotowany. Nieprzygotowany na śmierć. Wynik jest prosty i znany. Jak puścisz kurę to ona zaczyna biegać dookoła . Biegnie, ucieka a głowa z daleka na to patrzy. Patrzy na to jak reszta ciała się wykrwawia ku uciesze małych chłopców.
To nie czas . Nie ta kobieta. Nie to miejsce. Tu nie ma śmierci w nim i jego przeszłości. Tu jest jej niedogolone łono i całkiem przyjemne w dotyku piersi. Jutro będzie inaczej. Będzie inny dzień. Będzie śmierć w nim i jego przeszłości. Nie będzie jej. Nie będzie niedogolonego łona i całkiem przyjemnych w dotyku piersi.
To nie ma znaczenia. Nie teraz. Rano. Pokój był nieskazitelnie ciemny. Mimo tego mroku, mimo zmęczenia oboje nie spali.
-Wiesz… jest taki moment, i takie pytania, które są drogą do jakiegoś dalszego poznania osoby, która obok ciebie leży. Widzisz jej całe ciało. Nagie. Bezwzględnie odkryte. Jaśnie gołe i i bezwzględnie niedoskonałe. I czasem rodzą się pytania. Nie takie w stylu: ile łyżeczek cukru do kawy? Tylko te ocierające się o poszukiwanie sensacji. Poszukiwanie dziur w sercu-odpowiedziała
- Ładne
-Tandetne
-Nie… - Pocałował ją. Tak odruchowo i tak dziwnie jak dla niego czule- Ładnie
Ona się lekko od niego odsunęła.
-Jutro , jutro będzie Vegas tak?- Zapytała jednak bez oczekiwania na odpowiedź- Wiesz nie ta kobieta. Nie ten czas. Nie to miejsce. Ja rano wyjdę. Nie będę czekać na śniadanie. Wyjdę i od tego czasu będziemy myśleć o sobie tylko w momencie podliczania ilości partnerów seksualnych…
Nic nie mówił. Niewiele nawet oddychał
… to w sumie naturalne.
-Możemy rozmawiać – Lekko poprawił włosy i odpalił papierosa. Lubił palić w łóżku- Masz rację . Oboje o tym wiemy . Jutro już cię tu nie będzie. To tylko noc. To proste . Tak bywa i tak jest.
Palili
- Co najbardziej lubisz w kobiecie?
- Wiem , że to banalna odpowiedź , ale wnętrze.
- To rzeczywiście banalne. Ale takie pytania zawsze wymagają banału.- Zrobiło się jej nieco zimno, więc przykryła się pościelą.- A tak fizycznie? Co lubisz fizycznie?
- Uda
Palili dalej. Przyglądała mu się . Był nawet przystojny. Może nieco łysiał ale jak na swój wiek trzymał się całkiem nieźle.
-Przydałby mi się drugi raz- pomyślała
Zanim jednak zrobiła coś w tym celu on był już w połowie drogi o kuchni.
- Będziesz mnie pamiętał? Sama zaskoczyła siebie tym pytaniem . Chciała żeby tak było. Chciała żeby pamiętał. Tym razem tak. On tak
Obrócił się i lekko uśmiechnął.
-Zawsze pamiętam.
W lodówce była tylko butelka mleka. To czego potrzebował. Wypił jednym haustem ćwierć tego co zostało. Pomyślał, że musi zajrzeć do pracowni. Wiedział o tym od kilkunastu minut. Czuł jej głód . Głód swojej pracowni. Miejsca , z którego był dumny. Konstruował ją przez lata. Inni sadzili drzewa, płodzili dzieci. On tworzył pracownie. Zawsze kochana, zawsze piękna ale niegotowa. Miał ją w głowie od lat. Miał ją skończoną.
Otworzył ostrożnie drzwi. Nie chciał, żeby słyszała. Lepiej niech spokojnie leży w łóżku, niż ma się kręcić po jego mieszkaniu. Lepiej niech leży. Czuł jakby w środku oddychał pełniej. Nigdzie mu się tak nie oddychało jak tam.
Pomieszczenie było słabo oświetlone. Niewielkie i bardzo dobrze wygłuszone. Musiał wygłuszyć. Nie ma potrzeby ryzykować. W końcu jego zabawa jest dosyć głośna. Musi być głośna. Żaby nie były głośne. Jak był mały zabijał je tysiącami, ale żaba nie wyznaczy granic. Nie powie co ją bardziej boli. Z człowiekiem jest inaczej. Człowiek dużo wytrzyma. Nie umiera tak od razu Możesz go kroić płatami a organizm będzie walczył. Poza tym człowiek jest bardziej ekonomiczny. Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt kilo masy z czego większość jadalna. Mógł dzięki temu rzadziej polować a zabawy było tyle samo.
Wszystko wcześniej ładnie umył. Wszystko przygotował.
Zgłodniał

czwartek, 11 sierpnia 2011

z dnia

jest w tym wszystkim spokój niemyte ogórki Kingdom of Sorrow tryb siedzący dwie wycieczki rowerowe z chrześniakiem próba wprowadzenia Le Mans do Ligue 1 nowe buty nowe konta płonący londyn wolny internet jakieś maile niefunkcjonalne oferty pracy dużo smsów drogie rozmowy potrzeba kontaktu wpatrywanie się w ekran monitora zupa buraczkowa gdzie są te dzielnice a gdzie jest Camden Mashupy Prodigy nie chcę mi się z tobą rozmawiać chcę z tobą mówić chcę cię zobaczyć faceci to chuje kobiety to dziwki wolę nie mieć cycków niż tak jak wy- nie mieć jaj czarne piwa papierosy pod garażem trening w raju pożyczki i zwroty domowe wino X-Art tęsknie hej co tam słychać?

środa, 3 sierpnia 2011

Jest dziś dosyć ciepło

Wszystko spalam
zbędne papiery nerki pudełka kalorie
coś ze mnie w sobie
dziś jestem jak Ceausescu
mięso po mięsie obite o bruk
kwitnie w słońcu na zielono
powieszone na ławkach nad Łyną
w mieszkaniach w centrum i nie
na Alfach i Omegach
koniec
początek
i

czwartek, 28 lipca 2011

Łańcuch z gumy

Śnią mi się sny w snach choć całe życie nic mi się nie śniło. Rozmowy zahaczają nagle o zaskakujące zmiany stałych i trafność niektórych tekstów Kaczmarskiego. Codziennie przygotowuję się do zapisania list , które nigdy nie zostaną zapisane i nigdy nie będę ich przestrzegał. Jestem tu.Jestem teraz. A cały czas jestem gdzie indziej. Pływam po morzu. A grzmi z daleka już od dawna
Prosta metafora
Są sekundy kiedy jest 2pac są sekundy kiedy jest Eye for an Eye i są sekundy kiedy jest Ania Dąbrowska. Wszystko naraz.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Boże spraw, żebym nie skończył jak Rymkiewicz....

ta ziemia nie nosi już poetów
bo pedały powinny gryźć glebę
nadaję życiu rytm
tak jednostajny
że z wrażenie siedzę cały dzień na kanapie
czasem
czasem wyje karetka za oknem
choć nigdy nie słychać strzałów
nigdy nie słychać strzałów...

piątek, 15 lipca 2011

Most

-Nigdy nie powinienem pisać powieści- Jarek na samą myśl o tym jak trudno mu było napisać kilku-stronnicowy reportaż beształ wszystkie osoby , które pozwoliły mu otrzymać tytuł magistra dziennikarstwa.

Dochodziła osiemnasta . Biuro redakcji Gazety Olsztyńskiej było już tego dnia całkowicie puste. Został tylko on. Od kilku tygodni wychodził ostatni. Czuł się wdzięczny , że po trzymiesięcznych praktykach dostał stały etat. Rzadko się to zdarza. Raz na kilka lat. Postanowił więc sobie, tuż po otrzymaniu umowy , że nikt nie będzie z niego niezadowolony.
Nie pomyślał wtedy o Eli. Ona zresztą ostatnio cały czas była niezadowolona. Wiedział , ze kiedyś to wszystko pęknie. Myślał , że stanie się to wtedy , kiedy jej powiedział, że nie mogą zamieszkać razem, bo dla niego to za wcześnie. Bał się tego. Bał się mieszkać z nią. Cenił swój bałagan, swoje dania ze słoika i swoje playstation. Wszystko by uciekło-tak myślał.
Akurat był turniej darta w Sarmacie, więc tradycyjnie postanowił wpaść na jedno piwo i porzucać przez kilka rund. Nieopodal ratusza zatrzymał go na chwilę sygnał sms-a. To pewnie Ela- pomyślał.
-Hej kochanie! : ) wpadniesz dziś do mnie?- Spojrzał tylko obojętnie i postanowił , że odpisze później.
W Sarmacie nie było dużo ludzi. Jedynie stali bywalcy i kilku okazjonalnych uczestników turnieju. Zamówił piwo i zapisał się na liście. Tego wieczora szło mu nawet dobrze. Zdarzyło mu się kilka rund powyżej stu punktów z czego był bardzo zadowolony, zważywszy na to , że w międzyczasie wypił kilka piw.
Turniej się skończył i jeszcze przed 23 Jarek opuścił Sarmatę i poszedł na swoją stancję na Warszawską. Tego dnia starówka była dziwnie pusta. Wiele razy widział już pustą starówkę , ale dzisiaj było nawet ciepło jak na marcowy wieczór, więc spodziewał się małego potoku wczesnowiosennych clubbingowiczów. Zamiast tego towarzyszył mu bruk i otaczające go pusto budynki. Czuł zmęczenie. W okolicach Mostu Jana zaczepił go na moment znajomy:
- Hej- zaintonował
- Hej . Dokąd idziesz?- Zapytał Jarek
- Do domu. A ty?
- Ja też
- No pewnie niedługo tam dojdziesz.
I jakoś się rozeszli. Jarek szedł Warszawską czując coraz większe zmęczenie. Marcowy wieczór zaczął jednak dawać mu znać o swoim chłodzie. Zaczął myśleć o znajomym , którego minął. Znali się kupę czasu . Jeszcze z Kormorana. Mieszkali kilkanaście lat blok w blok. Później on się wyprowadził na Warszawską. A tamten? Miły chłopak. Przystanął
-Kurwa! Przecież ja byłem pół roku temu na jego pogrzebie!
Postanowił zadzwonić.

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Hustler

Jestem mentalnym czterolatkiem
a ty chodzisz do starszaków
Pijemy co nam naleją do butelki i śpimy popołudniami
Kiedyś rozerwałem jedną lalę jednej lali
Kołysząc ją rękoma
na strzępy
To był status odnajs we mnie
Nie posiadam znaczenia
w słowach
bywa przerażająca brutalność dobrych
chęci
i bycia hustlerem ludzi dobrych i pobożnych
my jesteśmy
oni są
tamci kiedyś zdechną
jakby świat był wyznawcą
Kościoła Ostatecznego Melanżu

piątek, 27 maja 2011

I Michał już nie żył

I Michał już nie żył.

Pojedyncze zdanie wyrwało go z poranka. Wstał powoli z łóżka kierując się automatycznie do łazienki.

- Kurwa- Przywitał się ze swoim odbiciem w lustrze w typowy dla Polaków sposób. Dla Polaków takich jako on, z takimi twarzami. Z drugiej strony lustra spoglądał na niego nieco łysiejący brunet z coraz większymi workami pod oczyma i coraz bardziej ziemistą cerą.

Był młody. Jego wiek kołysał mu się w głowie. Niedawno skończył dwadzieścia siedem lat.

-Muszę się ogarnąć- brnął dalej w lustrzanej samoocenie- Jebane zakola, jebane wory, jebana twarz.

Szybki prysznic i obezwładniające go uczucie świeżości poprawiły jego samoocenę. Ogolił się, wklepał w twarz krem na dzień, zaczesał włosy tak, żeby ukryć nieco zakola. Tak. Teraz zaczął przypominać mężczyznę. Całkiem urokliwego młodego mężczyznę.

Głośne pstryknięcie przypomniało mu, że przygotował sobie kawę. Rozpoczynał codzienny rytuał. Kawa, Internet, papieros, jakieś kanapki. Jakiś portal informacyjny- facebook- gazeta muzyczna. Poczuł mrowienie w kroczu. Już dawno nie pieprzył się z kobietą. Zrobił to klasycznie. Najpierw Redtube, znalazł jakiś filmik: Red chick ridding on the Dick. Masturbował się impulsywnie. Szybki wytrysk na podłogę. Kilka papierowych ręczników, parę sekund czyszczenia podłogi, kosz.

Wrócił do śniadania.

Telefon zaczął rozdygotowywać stół swoimi wibracjami. On spojrzał na niego nieśpiesznie. Na jego twarzy pojawił się grymas, który pojawia się na twarzy osób , do których dzwoni ktoś z kim już dawno nie powinny rozmawiać.

-Pierdol się – Pomyślał. Pomyślał jeszcze wiele bardziej gorzkich słów. O niej. O nim. O tym co się stało a nie powinno się stać. Czasem myślał , że to wszystko jego wina, choć miał świadomość , że akurat w tym wypadku nic nie mógł poradzić. Sytuacja się zdarzyła. Tak bywa. Sytuacje bywają.

Jakoś mimowolnie w tle zaczęło pobrzmiewać Joy Division. Może to on sam puścił. Już nie wiedział. Znowu poczuł ból . W lewym płacie.
Dobrze , ze jej nie ma- Nie chciał jej tutaj ale i pragnął jej obecności- Szkoda , że jej nie ma

Dance , Dance , Dance in the radio

Lekko go zaćmiło. Przyzwyczaił się. Nie spodziewał się tego. Nigdy nie spodziewał się, tego , że przyzwyczai się do bólu. Zaczął czuć się organizmem. Wyzbył człowieka z własnej głowy. Tylko ból i potrzeby.

Otworzył drzwi na balkon. Lekko wiało , ale było ciepło.

I Michał już nie żył

środa, 11 maja 2011

Jantar

Bywało w tym miesiącu
że padał i śnieg
silne takie kontrasty
z wszechogarniającą majowością
matkoboskością wszystkich miesięcy
my zamknęliśmy Beczkę o siódmej
odcinając powietrze kilku stanom
międzyludzkim
pojechałbym do Jantaru
gdzie jesienią krok po kroku
byłem pijanym coraz bardziej morzem
wszystko na etapie realizacji
zwykłość i zwyczajność
plany działania i bycia

wtorek, 10 maja 2011

Elegant

Zaistniał powrót do świata kapeluszy. Kompletny szopping uwzględniający wszystko to, co można zjeść, wypić tudzież przeczyścić tym rury. Rzeczy się częściowo odwracają w kierunku rzeczy nieodwracalnych. Szukam mocnych zdań. Znajduję mocne drinki. Ociera się to o banał. Śmieszna samczość w typowej odsłonie Bywa że jest cieplej choć kilka dni temu bywało, że padał prawie śnieg. Natura zwraca nam uwagę , że stałość rzeczy jest niestabilna i to ona wyznacza warunki gry. Czekam na zaskoczenia, które już mnie nie zaskoczą.

środa, 4 maja 2011

Cecha plemienna

Zazwyczaj popadam w banał
cecha plemienna
Dzień dobry proszę pani proszę pana
czy są Państwo zainteresowani internetem
martwymi noworodkami
środkiem pobudzającym relację międzyludzkie

cisza

Łóżko nabyło dziś z wyprzedaży depresję
ocierającą się o pewną dozę psychopatyczności

Dlaczego ty zawsze smęcisz?!

Nawet o szczęściu mówisz tak jakby było umorusane w krwi
birmańskich mnichów

Kroki
Dźwięki
Książki
Końce
Początki
Pojedyncze słowa
Potoki słów

wtorek, 26 kwietnia 2011

Dwa widoki, które się same nasunęły w trakcie jazdy pociągiem

Widok za oknem format 1:
Mężczyzna
Satree Jabłonki-

- popraw!
Stare Jabłonki

...
Wyszukuję wzrokiem mężczyzn opakowanych
ładnymi marynarkami

Marynarka- pasiasta w kolorach drelichów z Buchenwaldu

Kertesz pisał o Buchenwaldzie. Narzekał na nudę w Oświęcimiu.

Wniosek-
Więźniowie w Oświęcimiu się nudzili.
Więżniowie w Buchenwaldzie chodzili modnie ubrani.

Wniosek?

Widok za oknem format 2:
Miasto Ostróda

Jezioro betoniarka Lidl Biedronka ładnie

Konstrukcja literacka związana z miastem Ostróda:
Ostródzianie pływają w zalewie dyskontów

Czterdzieści jeden komentarzy pod tekstem:
Jebana grafomania! :)

(cytat za zasłyszanym utworem):
11 osób lubi to !

Koniec widoków na Polskę

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Teoria szumów

Konstrukcja tekstu

Zbudowanie świata podmiotu lirycznego
poprzez pryzmat świata autora
oparte na permanentnym świetnie skoordynowanym
ataku na myśli zbudowane w innych umysłach

Pytanie ze słowackiego poety średniego pokolenia:

D
l
a
c
z
e
g
o
?

Dlaczego moja śmierć nie pachnie brzoskwiniami? ( cytat)

Słucham ( cytat) Chrisa Bottiego (http://www.chrisbotti.com)

Powtarzanie czynności stałych choć nieco odległych jeśli brać by za wyznacznik czas(http://www.digart.pl/zoom/2563418/Chris_Botti.html)

Pieskie popołudnie (cytat banalny)

Jest balkon jest ulica są samochody

http://pl.wikipedia.org/wiki/Szum

Szum

Umiarkowane odczucie ciepła

Bywam czasem popołudniem
parnym leniwym
zanoszącym się na wieczorne gryzienie komarów
późnym październikiem
pełnym zapachu dymu
i przyjścia rzeczy stosunkowo
surowych

sobota, 16 kwietnia 2011

Pressing

Myślał
że
świat
jest
dla
niego
kopalnią
szans
przeżyć
i
wzlotów
.
Świat
miał
jednak
inne
założenia
taktyczne
.

środa, 6 kwietnia 2011

Długa i wularna nieco krotochwila o zapatrywaniu się na temat różnic pokoleniowych i roli seksu w życiu zwyczajnego Polaka

Jedna baba drugiej babie
wyjęła z ust
koniec kultury opartej na rzymskokatolickich
wartościach i sto chujów
bo kurwa
i złodziej opanowali to Państwo
i Pani wie Pani widzi
żydzi
to się wszystko wyrabia
my jak byliśmy młodzi nie mieliśmy seksu
bo go dopiero amerykanie w 52
razem ze stonką zrzucili
i jak w telewizji Klossa pokazali
to mi się zaczęła w głowie
rodzić wolność erotyczna
a następnego dnia w trakcie kąpania
odkryłam że ten kapitalizm
nie tylko w głowie rodził dziury
a matce w życiu bym tego nie powiedziała
bo ona wojnę i głód przeżyła
a tego mogła by nie zdzierżyć
i grał tam jakiś taki z NRD na zabawach
a później Władek choć lekko pijany
Tak mnie przycisnął
i mówił że gospodarka że motor ma
i że niedługo kombajn kupi
I że nie musi tyko kocha i chce
I że to nie grzech bo jest ciemno i Bóg nie widzi
oj my potrafiliśmy być młodzi
a nie oni teraz
kurewstwo
chodzą i się pieprzą
zamiast dzieci rodzić

niedziela, 27 marca 2011

Nowe tory sztuki

Był jednym z lepszych poetów w kraju
i chyba tylko mefedrol i amfetamina
komponowały zwroty poetyckie
na lepszych skillach
i bitach wewnątrzgłownych
na tyle mocnych że paru gości na S i ś
mogłoby przed nimi klękać
gdyby tylko zginały im się kolana
.
On stał mocno
Chyba ze czasem był
albo stawał się
w przeciągu czasu
stanem pijany

I tak była Warszawa
Było ciemno
on mówił
Oni mieli kije i serca zamknięte
na potok słów
Były zęby
Był bruk
Nastała pewna symbioza
I skończyła się poezja.

sobota, 19 marca 2011

Ewident grzech

Załapałem w kontekście
ja i ty
status ewidentnie tęsknie
i nawet jeśli kiedyś przyjdzie Jezus
i pogrozi mi za to palcem
bo Bóg co kocha nie lubi miłości
z wyszczególnieniem pieprzenia
nie zmieni się wiele
więcej niż zmienia się zazwyczaj poza
schematem dzień w dzień
Nie ma już takich wesel
gdzie wina jest w bród dzięki gościom
i nigdy może nie być
chyba że ktoś kiedyś nie będzie bardziej surowy
od nas samych
i wybaczy nam kradzione gadzine jabłka
zjedzone w imię orgazmów i innych uczuć w miarę wysokich

niedziela, 6 marca 2011

Było tak jak w filmie

Umiejscawiam w różnych
konotacjach i miejscach zdarzeń
uwarunkowanych przez ludzi fakty pieniądze
swoje kilkadziesiąt
mniejwięcej
lat funkcjonowania
wzbogaconego przez liczne doznania
i nieliczne wytryski
świadomości bycia kimś niemoralnie
pospolitym

Jest chłodno
okno otwarte jest
wietrznie
bo dzisiaj zima
a jak jest zima to musi być zimno

"Ojciec od razu wybiegł z domu,
żeby odpalić autobus.
Pracował wtedy jako kierowca. Z mamą i bratem
złapaliśmy kilka koców i za chwilę siedzieliśmy
razem z nim w autokarze. [...]
Jeździliśmy i zbieraliśmy mieszkańców.
Ilu tylko się dało zmieścić,
jechaliśmy na stojąco -
relacjonuje piłkarz"- 1

Bywało więc cieplej w historii ludzkości.
Tak zwana kwestia doświadczeń

1-http://www.sport.pl/pilka/1,65029,9205610,Ekstraklasa__Cotra__Bo_to_wszystko_bylo_jak_w_filmie.html

wtorek, 22 lutego 2011

Spalony

Jako junior
byłem niezły w kwestii
słów i wersów
monstrum
wyrastające rowerami
rozwalone kolana budowały
strzelone gole
Jestem
ja
-
Jean Pierre Papin
Mam kilka lat i wygrywam z Bułgarią
Na Stade de Prince
Ja wygrałem
Ale to Bułgarzy zdobyli brąz w Stanach
Fantazje wypaczające świat
Polucje wpędzające w strach

Był mały pies
który postarzał się tak
że szkoda było go zabijać
i szkoda z nim żyć
Psy zdychają
Ludzie umierają
My żyjemy
Strzelam gole
Tylko bramki są trochę mniejsze i bardziej mokre
Gwizdek
"Jesteś na spalonym chłopcze"
Jak wszyscy

środa, 16 lutego 2011

Villa

choć świat wierzy
w polskie tsunami
to bez
obaw bo zwolnili
mnie z Aston Villi
po setce upadków
a kto nie wie
że FM nie kłamie
ten sam jest jak zdanie którego
brak w Google
prosty bit
jeden pali majki
drugi pali mosty
ogólnie
zimy bywały cieplejsze
przyszedł luty
rozliż puty

piątek, 11 lutego 2011

Podstawowe zasady funkcjonowania w zespole

bywali w sobie
niczym
gniew w morzu hardkoru
choć było uśmiechu
całe dni i połacie
bywali czasem także w życiu
obok innych ludzi w trakcie rożnych rozmów
książek i filmów
bywali w sobie aż po kurcze i rwy
i przyszła śmierć
życie

środa, 26 stycznia 2011

Ziarno

Fack da system
!
Malbork-niedziela-dworzec- ściana
Przeszedł
kolejne levele
w życiu


głowy niczym

Rozbijając Przeszkodom
Mario

teraz
leżąc zakrwawiony na śniegu
zwilża umysł
sokiem z odczucia zbliżającego się


GAME OVER!

Będąc dzieckiem utwierdzał się w swojej nieśmiertelności
paląc koty i nadzieje innych
śnieg dostający się systematycznie do jego wątroby
zasiał w nim
ziarno wątpliwości

czwartek, 13 stycznia 2011

Święta gwiazd

Morrison i Lennon siedzą na kanapie. Biernie oglądają telewizje. Na stoliku stoi miska z popcornem.
Morrison (ospale) : Wiesz czasem chujowo jest nie wierzyć w Boga.
Lennon (równie ospale): Dlaczego?
Morrison (nadal ospale): No bo dla niektórych, tych co wierzą...
Lennon (wtrąca ale bez werwy): Wielu wierzy.
Morrison ( konsekwentny w ospałej wypowiedzi)No widzisz. I dla nich to jest święto.Dziś. A dla mnie to po prostu czwartek, tyle że w telewizji leci więcej powtórek niż zwykle.
Lennon (kiwa głową): Yhm. Podasz popcorn?