sobota, 13 sierpnia 2011

Uda

-Widziałeś kiedyś śmierć człowieka?- Zapytała kręcąc wciąż i wciąż palcem kółka na jego skórze.
- To nie jest typowe pytanie- nastąpiła krótka cisza, myślał- dlaczego pytasz?
Nie wiedziała. Jest taki moment, i takie pytania, które są drogą do jakiegoś dalszego poznania osoby, która obok ciebie leży. Widzisz jej całe ciało. Nagie. Bezwzględnie odkryte. Jaśnie gołe i i bezwzględnie niedoskonałe. I czasem rodzą się pytania. Nie takie w stylu: ile łyżeczek cukru do kawy? Tylko te ocierające się o poszukiwanie sensacji. Poszukiwanie dziur w sercu.
Widział kiedyś śmierć człowieka. Nie taką jak w filmach. Tu nie ma umierania na rękach ojca. Tu jest proste szybkie pozbawienie kupy mięsa podstawowych funkcji życiowych. Ostatnie drgawki. Nawet kury są bardziej efektowne. Jak kurze obetniesz głowę, to przez kilkanaście sekund nie ma ona pojęcia o tym. Nie ma w niej faktu, że nie żyje. Jej układ przesyłu informacji jest na to po prostu nieprzygotowany. Nieprzygotowany na śmierć. Wynik jest prosty i znany. Jak puścisz kurę to ona zaczyna biegać dookoła . Biegnie, ucieka a głowa z daleka na to patrzy. Patrzy na to jak reszta ciała się wykrwawia ku uciesze małych chłopców.
To nie czas . Nie ta kobieta. Nie to miejsce. Tu nie ma śmierci w nim i jego przeszłości. Tu jest jej niedogolone łono i całkiem przyjemne w dotyku piersi. Jutro będzie inaczej. Będzie inny dzień. Będzie śmierć w nim i jego przeszłości. Nie będzie jej. Nie będzie niedogolonego łona i całkiem przyjemnych w dotyku piersi.
To nie ma znaczenia. Nie teraz. Rano. Pokój był nieskazitelnie ciemny. Mimo tego mroku, mimo zmęczenia oboje nie spali.
-Wiesz… jest taki moment, i takie pytania, które są drogą do jakiegoś dalszego poznania osoby, która obok ciebie leży. Widzisz jej całe ciało. Nagie. Bezwzględnie odkryte. Jaśnie gołe i i bezwzględnie niedoskonałe. I czasem rodzą się pytania. Nie takie w stylu: ile łyżeczek cukru do kawy? Tylko te ocierające się o poszukiwanie sensacji. Poszukiwanie dziur w sercu-odpowiedziała
- Ładne
-Tandetne
-Nie… - Pocałował ją. Tak odruchowo i tak dziwnie jak dla niego czule- Ładnie
Ona się lekko od niego odsunęła.
-Jutro , jutro będzie Vegas tak?- Zapytała jednak bez oczekiwania na odpowiedź- Wiesz nie ta kobieta. Nie ten czas. Nie to miejsce. Ja rano wyjdę. Nie będę czekać na śniadanie. Wyjdę i od tego czasu będziemy myśleć o sobie tylko w momencie podliczania ilości partnerów seksualnych…
Nic nie mówił. Niewiele nawet oddychał
… to w sumie naturalne.
-Możemy rozmawiać – Lekko poprawił włosy i odpalił papierosa. Lubił palić w łóżku- Masz rację . Oboje o tym wiemy . Jutro już cię tu nie będzie. To tylko noc. To proste . Tak bywa i tak jest.
Palili
- Co najbardziej lubisz w kobiecie?
- Wiem , że to banalna odpowiedź , ale wnętrze.
- To rzeczywiście banalne. Ale takie pytania zawsze wymagają banału.- Zrobiło się jej nieco zimno, więc przykryła się pościelą.- A tak fizycznie? Co lubisz fizycznie?
- Uda
Palili dalej. Przyglądała mu się . Był nawet przystojny. Może nieco łysiał ale jak na swój wiek trzymał się całkiem nieźle.
-Przydałby mi się drugi raz- pomyślała
Zanim jednak zrobiła coś w tym celu on był już w połowie drogi o kuchni.
- Będziesz mnie pamiętał? Sama zaskoczyła siebie tym pytaniem . Chciała żeby tak było. Chciała żeby pamiętał. Tym razem tak. On tak
Obrócił się i lekko uśmiechnął.
-Zawsze pamiętam.
W lodówce była tylko butelka mleka. To czego potrzebował. Wypił jednym haustem ćwierć tego co zostało. Pomyślał, że musi zajrzeć do pracowni. Wiedział o tym od kilkunastu minut. Czuł jej głód . Głód swojej pracowni. Miejsca , z którego był dumny. Konstruował ją przez lata. Inni sadzili drzewa, płodzili dzieci. On tworzył pracownie. Zawsze kochana, zawsze piękna ale niegotowa. Miał ją w głowie od lat. Miał ją skończoną.
Otworzył ostrożnie drzwi. Nie chciał, żeby słyszała. Lepiej niech spokojnie leży w łóżku, niż ma się kręcić po jego mieszkaniu. Lepiej niech leży. Czuł jakby w środku oddychał pełniej. Nigdzie mu się tak nie oddychało jak tam.
Pomieszczenie było słabo oświetlone. Niewielkie i bardzo dobrze wygłuszone. Musiał wygłuszyć. Nie ma potrzeby ryzykować. W końcu jego zabawa jest dosyć głośna. Musi być głośna. Żaby nie były głośne. Jak był mały zabijał je tysiącami, ale żaba nie wyznaczy granic. Nie powie co ją bardziej boli. Z człowiekiem jest inaczej. Człowiek dużo wytrzyma. Nie umiera tak od razu Możesz go kroić płatami a organizm będzie walczył. Poza tym człowiek jest bardziej ekonomiczny. Osiemdziesiąt, dziewięćdziesiąt kilo masy z czego większość jadalna. Mógł dzięki temu rzadziej polować a zabawy było tyle samo.
Wszystko wcześniej ładnie umył. Wszystko przygotował.
Zgłodniał

Brak komentarzy: