Dosypał soli do kawy. Zawsze tak robił. Nauczyła go tego matka. Sól zmienia smak. Nie znał smaku inaczej przyrządzanej kawy więc nie wiedział , czy traci czy zyskuje dosypując sól. Nigdy nie próbował zmieniać tej prostej receptury. Chyba to jedyna dziedzina w której trzymał się jakiś stałych zasad-pomyślał.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem.
Nie pamiętał czy od razu wystąpiło to drżenie. Zauważył je kilka tygodni później. A może po prostu dopiero wtedy zwrócił na nie uwagę. Nie wiedział. Patrzył na swoje ręce zazwyczaj co rano Wtedy kiedy była cisza . Kiedy oni jeszcze spali. Ela wstawała około siódmej. Dzieci miały teraz wakacje . Wstawały tak późno, że mogły nie wstawać w ogóle. Dzieci nocy. Przymykał na to oko. Nie chciał ich w żaden sposób ograniczać. Miał w głowie ludzi . Miał stereotypy. Obiecał sobie , że będzie inny. Nikt nie powie- ojciec żołnierz to pewnie rygor. Mówili, pewnie że mówili, ale tak nie było. Chciał etyki , nie chciał rygoru. Sam go nie lubił , nie cenił. Dziwny ze mnie żołnierz- czasem myślał z uśmiechem o samym sobie. Ręce drżały. Było ledwo po szóstej. Przyzwyczajenie. Z przyzwyczajenia wstawał o piątej. Nie zmieniał tego. Nie chciał.
Pstryknęło. Zalał kawę o swojego ulubionego kubka. Metalowy, tradycyjny. Dostał od chłopaków na urodziny. Spodziewał się Made in Arabia albo jakieś China. A tu nie –Szwajcaria. Oryginalny kubek szwajcarskiego wojska. Prawdziwy metal dla prawdziwego zakutego łba- mówili z ironią. Życie by za nich oddał. Wtedy.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem. Jakby ktoś włączył alarm, taki alarm jaki jest tylko w sklepikach w supermarketach. Jeden wielki sklepikowy alarm przeszywał jego głowę.
Drżenie jakby nieco ustało. Pewnie chwycił kubek. To był jego moment. Jego moment spokoju poprzedzający dzień pełen nudy. Lubił patrzeć przed okno . Po to wybudował ten dom. Tak mu się zdawało. Żeby pić rano kawę i patrzeć na ten widok. Żółto. Na przestrzeni kilku hektarów żółto. Zbożowo. To chyba słowo bardziej oddawało ten kolor. Żółty jest rzepak. Zboże nie jest żółte. Zboże jest zbożem, jedyne co przypomina w odcieniu to piasek. Tego się nauczył przez ten czas. Stał przy oknie , popijał lekko słoną kawę i obserwował zbożową plażę przed nim. Pełno piasku.
Nagle robi się ciepło kurewsko ciepło. Wszystko w środku huczy. Nie wiesz co jest górą , a co dołem. Jakby ktoś włączył alarm, taki alarm jaki jest tylko w sklepikach w supermarketach. Jeden wielki sklepikowy alarm przeszywał jego głowę. Leżał. Chyba wszystko było ok. Wszystko w nim wyło. Coś przecięło powietrze koło niego. Mina. Musieli wjechać na minę. A teraz skurwysyny strzelają. Odbezpieczył pistolet. Karabin. Musi gdzieś być jego karabin…
…Kurwa! Musiał się zerwać ! Huczy. Małecki. Leży . Kurwa! Jaro! Kurwa! On chyba nie żyje! Coś ciemnego . Cos ciemnego płynie spod jego ciała. Dużo ciemnego . Zawołało się. Cisza. Przestali strzelać. Cisza…
…trzeba się trzymać łazika. Nie widzę ich. Dlaczego strzelają? Może myślą , ze nie żyję ? Na pewno. Jebane brudasy ! Ruchacze kóz ! Zobaczymy kto kurwa tu zdechnie! Huczy. Wszystko huczy. Wyłączcie ten alarm! Wyłączcie ten pierdolony alarm! Słyszę cię chuju! Rozumiesz słyszę cię pierolony ruchaczu kóz! Słyszę twoje kroki. Wiem , że idziesz!
Pi! Pi! Pii! Pii
Sekundy. Sekundy alarmu.
Pi! Pi! Pi! Pii! Pii!
- Jezusmaria! Całe panele zalane kawą!
Ocknął się. Ela już trzymała w ręku mopa.
-Dobrze, że ten kubek był metalowy- Nawet chyba rozbawiła ją ta sytuacja- Kochanie może daruj sobie te kawusie. Bo kilka takich akcji sprawi , że trzeba będzie panele zmieniać. Jak ręka? Już lepiej?- Martwiła się o niego. Może czasem urzędowo, ale jednak spełniało to wszystko wymogi martwienia się. Po tym wszystkim. Wiedziała, ze musi się martwić. To stało się jej codziennością.
Nie słuchał jej. Spojrzał za okno. Pełno zboża. Całe morze zboża. Cała pustynia zboża. Obrócił się w kierunku żony. Zobaczył, że już posprzątała. Chwycił ją za rękę. Rzadko to robił.
- Chyba tak, chyba tak…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz