6
Koniec
To kurwa koniec. Jedyny niepowtarzalny koniec. Ona leży martwa. Tak bardzo martwa. Martwa w praktycznie każdym elemencie. Jedynie krew wypływająca z dziury w jej korpusie wydaję się niesamowicie żywa. Coraz większy strumyk krwi wypływa z tak małej dziurki umieszczonej na trwałe już w okolicach jej mostka. Zadziwiające. Nie można być już bardziej martwym to pewne.
Cały pokój napływa czerwienią. Niebo za oknem napływa czerwienią. Wszystko jest czerwienią. Staram się nieudolnie odnaleźć puls. Nie bije a wypływa krew. To fascynujące. Przerażająco fascynujące. Tak jakby ona nagle stała się gumową lalą napełnioną krwią.
Czuję ból. Wszędzie i wszystkim. Kręcę się bez celu dookoła, w głowie kotłuję się garnek myśli. Policja. Muszę zadzwonić na policję. Co im powiedzieć? Że jest trup. Że nie żyje. Że ona nie żyje. Chyba. Że ona kurwa najprawdopodobniej nie żyje. Że ktoś strzelał. Że były strzały.
Dzwonię. Mówię tak jak się powinno mówić w takich sytuacjach. Chyba. Nie mam doświadczenia. Zawiadamiam. Mówię, ze niech powiadomią pogotowie. Podaje nazwisko, podaje adres. Oni że już jadą. Rozłączam się. Chyba pytali o imię. O moje dane. Nie wiem. Skąd ja mam wiedzieć kim jestem? Kim teraz jestem?
Otwieram drzwi. Idę . Przed siebie. Oni będą źli. Będą pewni, że to ja. Idę coraz bardziej idę w stronę biegu. Słyszę The Editors. Słyszę wszędzie. Na całej ulicy. W każdym drzewie . Wydobywają się spod ziemi. Rozrywają asfalt. Takty ,słowa. To wszystko jest banalne w jakimś kontraście z sytuacją zastaną. Mogliby chociaż zagrać Bullets albo nawet Papillon. On mógłby mówić dziewczynko nie ma Boga. To by było coś. A jak bardzo kurwa komercyjne i banalne jest granie You don’t know love. Tak jak ja bym akurat teraz nie know love. Ona leży martwa w ich mieszkaniu kurwa. Wiem co to pain wiem co to love!!!!!!!!!!! Kurwa kurwa kurwa!
A on stoi, klęczy, leży. Jest za mną, koło mnie i przede mną. Jest na drzewie, buja się na huśtawce i spogląda na mnie z balkonu pobliskiego bloku. Z wszystkich balkonów wszystkich bloków.
You don't know love like you used to.
You don't feel love like you did before.
Ohhhhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhhhh!
I przyszła nagle zima i zrobiło się nagle smutno i zabieliło od kokainy dookoła. Zabrałem grudkę w rękę i lekko pomieliłem palcami. Jakby nieco bardziej szara niż zazwyczaj. Pachnie popiołem. To popiół. Patrzę do góry. Tam zawsze jest jakieś niebo i jeżeli coś spada to właśnie stamtąd. I jest on i nie ma jego. Zamiast księżyca pojawiła się ogromna twarz Toma Smitha. Twarz która śpiewa i płonie. Jednocześnie. Od zewnątrz do środka.
You ran with the dead today,
fill the cemeteries where ghosts
still play,
Biegnę. Biegnę żeby nikt nie widział I żeby go nie widzieć. A on jest wszędzie. A zamiast gwiazd jest jej martwe ciało. Ocieram się o kicz. O śmierć.
before
you run,
look out
further away.
Here
look at
the soaring sight,
Płoną jego oczy!
I saw everything
Jego nos
with dying pride, jego usta
the truth
in your eyes.
Nie ma już nic. Ależ to banalne. Powoli boli. Coraz bardziej boli. Już nie biegnę. Już nawet nie idę. Nie słychać syren , nie słychać ujadania psów, nie słychać, nic nie, słychać nie.
Zostało tylko niebo pełne martwych ciał.
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhh!
Ohhhhhhhhhhhhh
!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz