Trzeba przejść pierwsze uderzenie chłodu. To trwa jakieś 10-15 minut. Taki w sumie dość dziwny dysonans. Jeśli staniesz na moment i popatrzysz się w słońce to zdaje ci się, że jest ciepło, nawet lekko gorąco. Twoje dłonie jednak kurczą swoją objętość od mrozu przybierając kształt pięści.
niebo już dawno nie było tak chmurzasto-błękitne
jest zima
w tym kraju zawsze zima jest
bardziej dosadna w porównaniu do innych pór roku
gdyby niebo było mężczyzną z reklam
nie wystarczyłoby wsystkich szamponów świata
by zwalczyć padający z jego głowy łupież
Kant codziennie patrzył
przez swoje okno
na wieże kościoła znajdującgo się na przeciwko
gdy widok zasłoniło mu drzewo
kazał je ściąć
na śnieg nic poradzić nie mógł
jest pięknie
Nie wiem dlaczego. Nie wiem dlaczego wtedy nie uciekałem. To przychodzi tak szybko.
Myśli …
- Masz fajkę?- Głos z ciemności wypłynął tuż za moich pleców.
Nawet nie kazałem im spierdalać. Nie miałem fajek. Przecież ja nawet nie palę. Nie liczę tych fajek wypalonych z Agatą lub Emilem na balkonie ich mieszkania.
To kwestia jednostkowa.
Mogło to trafić na kogoś innego. Trafiło na mnie. W sumie dobrze, że nie mieli noża. Za głupi byli na napad. Nawet mnie nie okradli. Sam siebie bym okradł. Tylko te kilkanaście ciosów. Sam siebie bym okradł.
Nie widziałem… Nie widziałem twarzy. Nie widziałem ich twarzy. Nie widziałem ich twarzy?
Hmmm.
….
Podobno, jak kobieta spojrzy na mężczyznę dłużej niż kilkanaście sekund to oznaka, ze się jej podoba. Ta blondynka przechodząca drugą stroną drogi była w takim razie gotowa płodzić dzieci ze mną seriami. Jej oczy świdrowały mnie bardzo długo. Jeśli było to czternaście sekund , to było to najdłuższe czternaście sekund w historii wszechświata.
Czas jest względny.
No cóż. Niektóre kobiety mają bardzo dziwny gust.
Fajne miała piersi. Kształtne stanowiące kontrast do jej wełnianego swetra. Ludzkość nigdy nie powinna wynaleźć grubych wełnianych swetrów.
Pogoda sprzyja budowaniu zdań.
Czasem
coś mi mówi że to wszystko
nie ma sensu
Od uderzenia serca do uderzenia serca chwila
Arytmia życia
Arytmia świata
Zaburzenia optymizmu ducha
Nawet joga nie pomoże ci kiedy brak jest pytań
czasem
małe ludziki w małych samochodach
pędzą między małymi budynkami
to jak piętnasta bajka o królestwie Lajlonii
Allen Ginsberg już odmówił żałobną modlitwe
czasem
czas
posprzątać zabawki
kończy się czas na relaks
Czasem
warto się cofnąć do czasów nieistniejących
obudowanych o naszą tęsknotę
żeby zobaczyć
kolistość naszych zachowań
gdyby prawdy były oczywiste
to nasze piaskownice nie byłyby ubabrane gównem
Zawsze w najważniejszych momentach brakuje kartki. W idealnym świecie twórcy przybory, nieważne czy kartka i długopis, czy sztaluga, powinny znajdować się przy każdym większym drzewie lub przydrożnej lampie. Nie musiałyby być tam cały czas. Skądże! To nie ekologiczne. Mogłoby to wyglądać jak rozciągnięta na cały świat akcja z „Zaczarowanego ołówka”.
Idziesz.
Masz pomysł.
Pyk! Pyk! Bum!Bum!
Pojawia się przybór.
No i możesz zapisać swój pomysł. Możesz go namalować. Możesz nagrać. Rób, co chcesz!
A co z resztą zawodów?
Hmmm twórca to nie zawód. No wiadomo o co mi chodzi!
Hmmm….. Nie każdy pomysł musi być w końcu doskonały!
To kwestia pogody. Powinienem jechać jednak autobusem. Mimo wszystko. Mimo, że praktycznie zawsze chodzę, a praktycznie rzadko jeżdżę. Boże! Przecież ja nawet nie mam prawa jazdy. Miałem problem ze zdaniem egzaminu na kartę rowerową, mimo że rower przez wiele lat stanowił metalowy odpowiednik moich nóg, a co dopiero mówić samochodzie, skoro do tej pory prowadziłem go i za mało i zbyt krótko. Ale jak to powiedział Wojtek Kowalczyk:
„ Po co mi samochód skoro są taksówki!”
taki czas .
taka zima.
To wszystko jest jak ze snu muzyków Bang Gang. Ja też czuję, że something wrong. Kurwa, something wrong. Czasami serce pulsuje mocniej. Pocę się bardziej niż grając w Guitar Hero. Ręce drżą mi, mimo tego, że teoretycznie nie mam się czego bać. Teoretycznie. Teoretycznie podobno saper zna się na swojej robocie. A jednak. Jednak saperzy też umierają. Taki już człowieczy los.
Wszystko rozgrywa się z reguły w pierwszej osobie liczby pojedynczej skonfrontowanej z drugą osobą liczby nieodczuwającej tak samo. Reguły gry już znam. Gorzej jak naprzeciwko ciebie staje ktoś reprezentujący pierwszą osobę liczby pojedynczej odczuwającej to samo, ale… . Skurwysyn. Nie ma takiego kombosa by wygrać bez bólu, zawsze wychodzi się z walki pokiereszowanym, a wynik brzmi:
You lose!
Tak to już bywa… życie. Banał. To jest wszystko jak w Watchmen. Kiedy jesteś mały wierzysz w dobro i zło. W dobrych i złych ludzi. A później …. Nagle się kurwa okazuje, że tego nie ma. Dobro i zło jako same w sobie nie istnieją. Są tylko uczynki. Zdarzenia i czyny. Nie ma w nich dobra lub zła z zasady. Są rzeczy często dobre dla jednej strony a złej dla drugiej. Są zwycięzcy i pokonani. I tak z sekundy na sekundę, z minuty na minutę, cały czas wszystko się toczy, role się zmieniają. Kolistość czasu.
Zbudowałem cię z wosku
(jego zapach przypomina mi pewien wiersz Stachury)
i z pustki za tymi co na pustyni
wybawiają ludziki operujące kuszą i bombami
Krainy smutku
Przemierzyłaś wzdłuż i wszerz
Zbudowałem cię z wosku
A później o tym zapomniałem
Zbudowałem cię z wosku
Odpowiadającemu kolorowi twojej cery
Nie myśląc o tym, że wosk nie jest wieczny
Zapaliłem w sobie ogień...
Tak naprawdę nie czuję nic. Oprócz zimna nic. Może lekkie obrzydzenie. Jakiś mały wredny chochlik siedzący między trąbką Eustachiasza a mózgiem podpowiada mi myśli zupełnie dla mnie nietypowe.
Kurwa mać!
Mam wrażenie, ze obudziłem się w krainie idiotów i meneli. Mijam ludzi na przystanku. Stado tworzące nietypową mieszankę kiczu, brudu i głupoty. Bardziej już kocham grunge niż ludzi zatraconych tak bardzo w ukochaniu siebie, że nie potrafią spojrzeć w lustro. Często po drugiej stronie nie ma nic. Pustka, brud i głupota.
Nie jestem zły.
To nie ten stan.
Jestem totalnie krytyczny. To taki mój sposób na odreagowanie tego co mnie dotyka. Oni patrzą na mnie jak na kosmitę. Czasem. Wiec i ja nie mam litości dla skurwieli. Jak Kuba Bogu tak i Bóg Kubie.
Nie wierze w ten świat. Nie wierze w świat wypełniony chłopcami ubranymi w różowe polówki naśladującymi to, co Dawid Beckham wypromował kilka lat temu i co dawno minęło. Świat poszedł do przodu… Taki już urok prowincji, że wszystko przychodzi później i to w najbardziej karykaturalnej formie.
Kiedyś byłem pierwszy. Byłem krok przed nimi. Pierwszy ubrałem marynarkę, później kapelusz, gdzieś była jeszcze kamizelka. A oni? Oni patrzyli na mnie z politowaniem uzupełnionym słabością. Wiedzieli, że nie mają odwagi. Tchórze zawsze wychodzą drudzy na ulicę. I nagle… Raz, dwa, trzy…Pół roku później widzę ich. Takich samych jak ja wcześniej. I ty pierwszy nie masz gdzie uciekać, gdyż nagle zamiast sobą stajesz się elementem grupy. Nieswojego świata.
Zapala ci się czerwona lampka.
To jest jak w poradniku egoisty:
Przecież nie możesz być tak jak oni! Kurwa! Przecież nie możesz być taki sam. Taki sam jak ktokolwiek!
Musisz być jednym olbrzymim Ja.
Ja
Zresztą tak naprawdę to nieistotne.
Gniew, jaki czasem mnie przepełnia, spowodowany jest tym, że… no właśnie? Może po prostu chciałbym zostać beatnikiem. Jeździć po kraju w towarzystwie polskich odpowiedników Jacka Kerouaca i Neala Cassidiego, szczególnie byłby to dziwne, gdyż w rzeczywistości chyba nie lubię takich typków jak Dean Morriarty, a w szczególności nie lubię Cosmo. Cosmo jako człowieka, nie jako artysty. Cosmo jako człowiek ma coś z Krystiana. A Krystian to chyba jedyna osoba na świecie której nie lubię, zresztą z wzajemnością.
Olsztyn zimą jako miasto praktycznie nie istnieje. To grobowiec. Pięknie obielony śniegiem grobowiec. Nie jest to świat rodem z Fallouta, ale wiele do tego mu nie brakuje. Zresztą ,jeśli można jakoś opisać to miejsce to mi przychodzi tylko jedna nazwa: Miasto- ogród. A jak wiadomo zima jest dla ogrodu bardzo nieprzychylna. Wpływ ma na to również położenie miasta. Niby nie jesteśmy aż tak bardzo na wschodzie, ale od Mińska mamy zaskakująco blisko. I wszystko , co przychodzi ze Wschodu, zaczynając od mroźnej zimy, a kończąc na gorących żołnierzach Armii Czerwonej zawsze jakoś miało do Olsztyna bliżej niż do innych miast.
I teraz przydałaby się jakaś fotografia żołnierza Armii Czerwonej. Takowego nie posiadam, a więc:
Miejsce na twoją własną prywatną fotkę żołnierza Armii Czerwonej.
Tu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz