sobota, 21 listopada 2009

7

Droga Magdo!

A właściwie:
Droga Madziu!

Nigdy nie miałem doświadczenia w pisaniu listów. Może właśnie, dlatego nigdy tego listu nie napisałem i nie napiszę do ciebie. Zostanie on na krótki moment pamięci w mojej głowie. Mimo wszystko jednak na wstępie przepraszam Cię za wszelkie niedoskonałości słowne i formalne.

Piszę ten list, gdyż uznaję że już na to pora. Pięknie wyglądasz teraz gdy siedzę na szafce i obserwuję Cię pijącą herbatę. Wiesz, że dla mnie zawsze pięknie wyglądałaś i nie są to puste słowa, co mi zarzucałaś wielokrotnie. Potrafię kłamać. Przyznam, że wiele razy wysługiwałem się kłamstwem jako odpowiedzią na dotykające mnie problemu. Z kłamstwa stworzyłem sobie tarczę przed odpowiedzialnością za to kim jestem i jak żyję.

Kłamstwo to ja.

Piszę do ciebie, bo widzę cię teraz przed sobą. Gdyby w życiu coś człowiek powinien. Gdyby „powinniśmy” nie było idiotyczną formą nakazu zawierającą elementy marzenia i konwenansu to napisałbym, że ten list powstaje, gdyż powinniśmy ze sobą więcej rozmawiać. Nie napisze tak, gdyż rozmawiamy ze sobą dużo. Można by nawet powiedzieć, że rozegraliśmy wszystkie warianty scenariusza, te które miał miejsce w rzeczywistości i te wyimaginowane, za pomocą słów.

Może jest w tym coś z Junga. Wiem. Praktycznie nie czytałem Junga, ale chciałem dodać do tego myślo-listu odrobinę elokwencji i oczytania. Jung mi się wprawdzie źle kojarzy( z jedynego egzaminu, na który czytałem Junga dostałem dwóję), ale jest ogólnie znany. Poza tym ty znasz Junga i po raz kolejny moglibyśmy się posprzeczać.

To nie powinno pójść w tą stronę
Uznajmy akapit z Jungiem za nieistniejący. I tak będzie, skoro ty i tak nie przeczytasz tego listu, a ja go nie napiszę.

A więc:



Droga Magdo!

A właściwie:
Droga Madziu!

Nigdy nie miałem doświadczenia w pisaniu listów. Może właśnie, dlatego nigdy tego listu nie napisałem i nie napiszę do ciebie. Zostanie on na krótki moment pamięci w mojej głowie. Mimo wszystko jednak na wstępie przepraszam Cię za wszelkie niedoskonałości słowne i formalne.

Piszę ten list, gdyż uznaję, że już na to pora. Pięknie wyglądasz teraz, gdy siedzę na szafce i obserwuję Cię pijącą herbatę. Wiesz, że dla mnie zawsze pięknie wyglądałaś i nie są to puste słowa, co mi zarzucałaś wielokrotnie. Potrafię kłamać. Przyznam, że wiele razy wysługiwałem się kłamstwem jako odpowiedzią na dotykające mnie problemu. Z kłamstwa stworzyłem sobie tarczę przed odpowiedzialnością za to kim jestem i jak żyję.

Kłamstwo to ja.

Piszę do ciebie, bo widzę cię teraz przed sobą. Gdyby w życiu coś człowiek powinien. Gdyby „powinniśmy” nie było idiotyczną formą nakazu zawierającą elementy marzenia i konwenansu to napisałbym, ze ten list powstaje gdyż powinniśmy ze sobą więcej rozmawiać. Nie napisze tak, gdyż rozmawiamy ze sobą dużo. Można by nawet powiedzieć, że rozegraliśmy wszystkie warianty scenariusza, te które miał miejsce w rzeczywistości i te wyimaginowane, za pomocą słów.
























































Nie wiem. Nie mam pomysłu co ci powiedzieć/ napisać. Czas już minął. Czasem mówisz, że już wszystko przeanalizowaliśmy. Mamy za sobą kilka rozmów, słowotoków zakończonych ogólnym stwierdzeniem, że jest już ok, a nawet bardziej niż ok.
Zostało mi jedno słowo.

I mam je na końcu języka.

Brak komentarzy: