Słowa, myśli, uczucia
Ileż to ich pochłonęły mroki czasu
Nie mamy mądrych Sumerów
Brak azteckich poetów
Filozofów fenickich
Nie ma olmeckich poematów
Pieśni pobrzmiewających pomiędzy
Tygrysem a Eufratem
Numibijskich legend
Praw które były podstawą dla kodeksu Hammurabiego
Wszystko co z nich jest w nas
Tylko czegoś brak
Kogoś żal
poniedziałek, 28 kwietnia 2008
niedziela, 27 kwietnia 2008
My- panowie prymitywiści
czwartek, 24 kwietnia 2008
Po zjedzeniu dwóch dziś dwóch ( no może dwóch i pół) "słynnych olsztyńskich" zapiekanek zaczął się zastanawiać gdzie leżą racjonalne podstawy tego fenomenu.Fenomen- to chyba właściwe słowo określające sławę zapiekanek akurat z Olsztyna.Pamięć oraz doświadczenie podpowiadają mi, że nie różnią się one zbytnio smakiem od zapiekanek sprzedawanych w Gdańsku lub Krakowie. Jednak to właśnie te warmińskie są sławne. To ciekawe.
Muszę się do czegoś przyznać: z reguły zapiekanek nie jadam. To chyba oznaka normalności. Bo tak naprawdę czymże jest zapiekanka?
Rozwiązanie tu.
Muszę się do czegoś przyznać: z reguły zapiekanek nie jadam. To chyba oznaka normalności. Bo tak naprawdę czymże jest zapiekanka?
Rozwiązanie tu.
wtorek, 22 kwietnia 2008
Się działo nie-działo
Gdyby ten dzień, mój dzień, był Golemem- ulepiony by był z przeciwstawności, absurdu, nudy i chaosu.Złożyłbym go
z mojego bycia aniołem na moment,
trzech bramek które strzelili mi Mołdawianie,
niejałowych pisań przez gadu -gadu,
zastanawiania się kto grał Maxa Schrecka w drugiej części Batmana,
onanizowania się przy filmiku z Asią Carrerą,
wmawianiu samemu sobie ,że się uczę
oraz z kilku rzeczy pomniejszych i mniej ważnych w stylu:oddychanie
z mojego bycia aniołem na moment,
trzech bramek które strzelili mi Mołdawianie,
niejałowych pisań przez gadu -gadu,
zastanawiania się kto grał Maxa Schrecka w drugiej części Batmana,
onanizowania się przy filmiku z Asią Carrerą,
wmawianiu samemu sobie ,że się uczę
oraz z kilku rzeczy pomniejszych i mniej ważnych w stylu:oddychanie
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Trzy dni na Ukrainie Północy
Upłynęło już sporo wody w Nilu od czasu mojej ostatniej wizyty na Mazurach. Ostatnio jakoś nie było okazji, żeby wybrać się w tamte strony, więc po usłyszeniu propozycji matki, ażeby pojechać do Bań od razu się zgodziłem. Jak się później okazało ominęło mnie w Olsztynie ostatnie NPO w takiej formie, lecz słowo się rzekło i pojechać trzeba było.
Banie Mazurskie leżą w trójkącie pomiędzy Giżyckiem, Gołdapią a Węgorzewem.
Pogoda nam nie sprzyjała. Cały czas było pochmurno i zimno. Rozgrzewaliśmy się więc na typowo słowiański sposób- alkoholem, no może trochę jeszcze kawą.
Gościnność to straszna przywara. Z punktu widzenia gościa to katorga. MUSIAŁEM zjeść, MUSIAŁEM się napić. Ale no cóż, gdyby moi gospodarze przyjechali do mnie powitałbym ich tak samo.
W związku z tym, że gdy moja matka ostatni raz była na wakacjach to największym wrogiem był Gary Linneaker, to musiałem choć w jakiś sposób sprawić aby ten wyjazd zapamiętała. W dużej części pomogli mi gospodarze oraz kościół greko-katolicki. Ponad dwugodzinna niedzielna msza w baniowskiej cerkwi to było coś.
Na końcu naszych "wakacji" nawet pogoda się poprawiła.
Była godzina dziewiąta rano, a my byliśmy już w drodze na Zachód.
Dobre i to.
Banie Mazurskie leżą w trójkącie pomiędzy Giżyckiem, Gołdapią a Węgorzewem.
Pogoda nam nie sprzyjała. Cały czas było pochmurno i zimno. Rozgrzewaliśmy się więc na typowo słowiański sposób- alkoholem, no może trochę jeszcze kawą.
Gościnność to straszna przywara. Z punktu widzenia gościa to katorga. MUSIAŁEM zjeść, MUSIAŁEM się napić. Ale no cóż, gdyby moi gospodarze przyjechali do mnie powitałbym ich tak samo.
W związku z tym, że gdy moja matka ostatni raz była na wakacjach to największym wrogiem był Gary Linneaker, to musiałem choć w jakiś sposób sprawić aby ten wyjazd zapamiętała. W dużej części pomogli mi gospodarze oraz kościół greko-katolicki. Ponad dwugodzinna niedzielna msza w baniowskiej cerkwi to było coś.
Na końcu naszych "wakacji" nawet pogoda się poprawiła.
Była godzina dziewiąta rano, a my byliśmy już w drodze na Zachód.
Dobre i to.
środa, 16 kwietnia 2008
poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Wembley
Tłum szaleje
Stoję po środku świata z rękoma uniesionymi
W geście tryumfu
Jeden gol i świat jest mój
Otwieram oczy...
Zostałem sam
Piłka leży w krzakach za płotem
Ciężko wdycham mleczne powietrze
Zimno dziś
Dobrze że zabrałem czapkę
Mam 12 lat
W snach jestem Bogiem
Mój ojciec nie pije co wypłatę
Matka nie ma raka
Nie załatwiam swoich potrzeb do wiadra w kuchni
Mam 12 lat
Jestem królem Wembley
Stoję po środku świata z rękoma uniesionymi
W geście tryumfu
Jeden gol i świat jest mój
Otwieram oczy...
Zostałem sam
Piłka leży w krzakach za płotem
Ciężko wdycham mleczne powietrze
Zimno dziś
Dobrze że zabrałem czapkę
Mam 12 lat
W snach jestem Bogiem
Mój ojciec nie pije co wypłatę
Matka nie ma raka
Nie załatwiam swoich potrzeb do wiadra w kuchni
Mam 12 lat
Jestem królem Wembley
sobota, 12 kwietnia 2008
Powrót na chwilę
Czas pojechać po dżem.
Zjeść jakieś dobre ciasto.
Napić się Specjala.
Pograć w remika w niedzielne popołudnie.
Czas zebrać myśli.
Moje serce jest jak deska.
"uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
suchy poemat moralisty
tak-tak
nie-nie."
Już pora wytrącić deskę z rytmu.
Zjeść jakieś dobre ciasto.
Napić się Specjala.
Pograć w remika w niedzielne popołudnie.
Czas zebrać myśli.
Moje serce jest jak deska.
"uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
suchy poemat moralisty
tak-tak
nie-nie."
Już pora wytrącić deskę z rytmu.
piątek, 11 kwietnia 2008
Wielopłaszczyznowe nie-porozumienie
Czas akcji: wczorajszy wieczór.
Miejsce akcji: Kebab przy ulicy Pieniężnego.
Bohaterowie: Marta, Przemek i ja.
Przemek(do Marty):Może pójdziemy do ciebie?
Marta(patrząc na mnie): A co? Nie macie pieniędzy?
Ja(wyrwany nagle z myślowego niebytu): Nie jestem głodny!
Efekt: totalna konsternacja.
Miejsce akcji: Kebab przy ulicy Pieniężnego.
Bohaterowie: Marta, Przemek i ja.
Przemek(do Marty):Może pójdziemy do ciebie?
Marta(patrząc na mnie): A co? Nie macie pieniędzy?
Ja(wyrwany nagle z myślowego niebytu): Nie jestem głodny!
Efekt: totalna konsternacja.
środa, 9 kwietnia 2008
Cały czas zapracowany...
Nie!
Nie jestem audiofilem!
Że niby od poniedziałku przesłuchałem około 200 piosenek?
Ta numeracja na Last.fm jest błędna!
Na pewno!
Eeee....chyba...
Nie jestem audiofilem!
Że niby od poniedziałku przesłuchałem około 200 piosenek?
Ta numeracja na Last.fm jest błędna!
Na pewno!
Eeee....chyba...
wtorek, 8 kwietnia 2008
Kluski z serka homonigezowanego
Składniki(dla 1 osoby):
-1 serek homonigezowany(ok 200 g)
-1 jajko
-1 opakowanie budyniu śmietankowego w proszku
-4 łyżki mąki pszennej
Wymieszać wszystkie składnik w misce. Następnie za pomocą łyżeczki wkładać dowolne porcje masy(najlepiej jakby choć trochę były podobne do kluski) do gotującej się wody.
Gotować 3-4 minuty.
Podawać posypane cukrem, lub jak kto lubi (choć pewnie polane wódką byłyby niedobre).
Jako kolacyjne danie nawet sycące i znośne.
ps. Dobrze smakują w konfrontacji z dziełami Władysława Pasikowskiego.:)
-1 serek homonigezowany(ok 200 g)
-1 jajko
-1 opakowanie budyniu śmietankowego w proszku
-4 łyżki mąki pszennej
Wymieszać wszystkie składnik w misce. Następnie za pomocą łyżeczki wkładać dowolne porcje masy(najlepiej jakby choć trochę były podobne do kluski) do gotującej się wody.
Gotować 3-4 minuty.
Podawać posypane cukrem, lub jak kto lubi (choć pewnie polane wódką byłyby niedobre).
Jako kolacyjne danie nawet sycące i znośne.
ps. Dobrze smakują w konfrontacji z dziełami Władysława Pasikowskiego.:)
poniedziałek, 7 kwietnia 2008
Pierwsza komunia w mediach
yoko 18:33:02
mam cos
yoko 18:33:02
zaraz dzwonic bede
yoko 18:33:11
ciekawe czy sie zgodza pogadac
Ja 18:33:29
czemu by nie mieli
Ja 18:33:45
to nie przygotowanie do Czarnej Mszy w końcu:P
yoko 18:34:41
no wiesz
yoko 18:34:49
ludzie sa dziwni
yoko 18:35:04
rzadko chca jakos pogadac
yoko 18:35:08
bo sie boja gazet ;p
Ja 18:35:24
ale pierwsza komunia to rzecz specyficzna
Ja 18:35:33
ludzie chca się pokazać
Ja 18:37:00
w końcu nie chcesz napisać że trzymają dziadka na łańcuchu w piwnicy tylko spytać czy ich dziecko nie moze się doczekac aż otrzyma Chrystusa i nową konsolę
mam cos
yoko 18:33:02
zaraz dzwonic bede
yoko 18:33:11
ciekawe czy sie zgodza pogadac
Ja 18:33:29
czemu by nie mieli
Ja 18:33:45
to nie przygotowanie do Czarnej Mszy w końcu:P
yoko 18:34:41
no wiesz
yoko 18:34:49
ludzie sa dziwni
yoko 18:35:04
rzadko chca jakos pogadac
yoko 18:35:08
bo sie boja gazet ;p
Ja 18:35:24
ale pierwsza komunia to rzecz specyficzna
Ja 18:35:33
ludzie chca się pokazać
Ja 18:37:00
w końcu nie chcesz napisać że trzymają dziadka na łańcuchu w piwnicy tylko spytać czy ich dziecko nie moze się doczekac aż otrzyma Chrystusa i nową konsolę
We fotelu siedzi leń
Może to dziwne, ale spanie codziennie po 10 godzin zaczyna mnie męczyć.
Czując się za bardzo wyspany nie potrafię zmusić się do jakiejkolwiek sensownej czynności.
Tylko internet, winamp, kawa i jedzenie.
Czasem może znajdę czas na drukarstwo w Polsce w dobie Średniopolskiej.
Czując się za bardzo wyspany nie potrafię zmusić się do jakiejkolwiek sensownej czynności.
Tylko internet, winamp, kawa i jedzenie.
Czasem może znajdę czas na drukarstwo w Polsce w dobie Średniopolskiej.
sobota, 5 kwietnia 2008
Horyzont
Jeszcze nie czas.
Wiem o tym doskonale.
Mam 23 lata.
To za wcześnie na podsumowania.
Nieubłagany czas jednak mnie dobija.
Może to ten pobyt w niebycie, czyli bycie na IV roku studiów ,to powoduje?
Pewnie tak.
Patrzę na horyzont i nachodzi mnie smutek.
Tylu wspaniałych ludzi może mi z niego zniknąć.
Już niedługo...
Wiem o tym doskonale.
Mam 23 lata.
To za wcześnie na podsumowania.
Nieubłagany czas jednak mnie dobija.
Może to ten pobyt w niebycie, czyli bycie na IV roku studiów ,to powoduje?
Pewnie tak.
Patrzę na horyzont i nachodzi mnie smutek.
Tylu wspaniałych ludzi może mi z niego zniknąć.
Już niedługo...
czwartek, 3 kwietnia 2008
Juno
Nigdy nie byłem jak Paulie Bleeker. Nie potrafiłem tak jak on dojrzeć do miłości. Może dlatego, że nie było przy mnie takiej Juno jaką on ma.
Gdy myślę o przyszłości, o tym jaki chciałbym być gdy będę miał 30, 40 lat, to marzę aby być takim jak ojciec Juno- mieć 40 lat, zachowywać sie jak 40-latek, ale pamiętać że kiedyś miałem 17 lat.
Kiedyś chciałem być jak Umberto Eco.
Wiedzieć wszystko i opisywać to w sposób przystępny dla ludzi.
Bawić ludzi swoją wiedzą.
Dopóki nie zrozumiałem, że cała wiedza tego świata na nic mi się nie zda, kiedy w drzwiach salonu stanie moja 16-letnia córka i powie mi, że jest w ciąży.
Gdy myślę o przyszłości, o tym jaki chciałbym być gdy będę miał 30, 40 lat, to marzę aby być takim jak ojciec Juno- mieć 40 lat, zachowywać sie jak 40-latek, ale pamiętać że kiedyś miałem 17 lat.
Kiedyś chciałem być jak Umberto Eco.
Wiedzieć wszystko i opisywać to w sposób przystępny dla ludzi.
Bawić ludzi swoją wiedzą.
Dopóki nie zrozumiałem, że cała wiedza tego świata na nic mi się nie zda, kiedy w drzwiach salonu stanie moja 16-letnia córka i powie mi, że jest w ciąży.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)