niedziela, 26 października 2008
Parapet party
Jeśli ktoś nie wierzy że na 25 metrach kwadratowych może pomieścić się 60 osób to zaręczam, że może.Jednym słowem parapetówka w naszym domu była udana.
piątek, 24 października 2008
wtorek, 21 października 2008
niedziela, 19 października 2008
Cojakiśczasowy wyjazd na Pomorze w celach rodzinno-myślowo-kulinarnych udał się w pełni. Miałem nawet okazję popracować w lesie( wprawdzie po mnie nie widać ale od czasu do czasu pracuje w lesie). Więc i czasu na łonie natury zakosztowałem.
Powrót do Olsztyna, nieunikniony i po części naturalny, zaowocował w ciągu kilku godzin pożegnalną imprezą w stylu hip-hop i (miejmy nadzieję) początkiem wulgarnego sporu z pewnym utytułowanym poetą.
Powrót do Olsztyna, nieunikniony i po części naturalny, zaowocował w ciągu kilku godzin pożegnalną imprezą w stylu hip-hop i (miejmy nadzieję) początkiem wulgarnego sporu z pewnym utytułowanym poetą.
środa, 15 października 2008
Myślotok
Milczę
w sekundach mikrochwil
przerywających makrosłwotoki
Kiedy połączenia nerwowe wołają o pokarm
Żywię je fast foodem informacji
Na śmietniku mojego umysłu
Mudżahedini bawią się z koniem Joli Rutowicz
w sekundach mikrochwil
przerywających makrosłwotoki
Kiedy połączenia nerwowe wołają o pokarm
Żywię je fast foodem informacji
Na śmietniku mojego umysłu
Mudżahedini bawią się z koniem Joli Rutowicz
niedziela, 12 października 2008
Czas zmian
Coś zmienić...Szwankuje mi klawiatura-zacząłbym od niej. Może i warto by wcześniej uporządkować życie uczuciowe, zabrać się za siebie, zacząć pisać prace magisterską lub pójść do pracy. No ale na razie bardziej doskwiera mi zacinające się "o".
piątek, 10 października 2008
Wiadomość dla tych Czytelników(sic!) którzy uznają, że ostatnie moje wpisy są świadectwem depresji: jesteście w błędzie!Poprzednie wpis był podyktowany kacem, który u mnie przejawia się bólem kolan. Wiersz umieszczony wcześniej pochodzi z sierpnia.Mam nadzieje, że te dwa argumenty wystarczą na udowodnienie, że nie jest źle. No bo jak każdy wie: jest kurwa dobrze!
Rozważania 23-latka o starości
Starość.Człowiek sobie o niej nagle przypomina, kiedy zaczynają boleć kolana, kiedy orientuję się że nie należy już do grona najmłodszych w środowisku, kiedy wyjście do baru nie jest już jedyną opcją na spędzenie piątkowego wieczoru, kiedy się po prostu nie chce...:)
środa, 8 października 2008
Apel
Kultura emo. Wiele o niej napisano, powiedziano, wiele razy ją wyśmiano. Kultura? Użyłem raczej błędnego sformułowania. Emo to subkultura, lub nawet subkulturka. Ma ona jednak niezłą moc skoro stała się monopolistą na zły humor, zwątpienie i smutek. Mam więc apel do Emo: dajcie i mi być czasem smutnym.
wtorek, 7 października 2008
Wiśnie
Mam 23 lata
Rozkołysał się mój świat na dobre
Nie pierwszy nie ostatni raz
Nie pierwszy jestem nie ostatni
Gdybym był giełdą
Analitycy ogłosiliby besse
Mam w sobie emocje
Podobne do emocji bogatego chłopca
Malującego na czarno rzęsy i włosy
By samotnie usiąść w centrum handlowym
Pijanego brzuchatego czterdziestolatka
Zatapiającego żałobę po swoich szansach
W oceanie whisky
Cygańskiego dziecka żebrzącego o drobne
W wielkomiejskich fast foodach
By wszystko później oddać starszym i silniejszym
Mam w sobie emocje
Podobne
Nie tożsame
Świat jest piękny
Świat wiśni
błękitnego nieba
słońca
ożywczego letniego wiatru
Mam pokój pełen pustych butelek
Mam serce puste pełne rozterek
Rozkołysał się mój świat na dobre
Nie pierwszy nie ostatni raz
Nie pierwszy jestem nie ostatni
Gdybym był giełdą
Analitycy ogłosiliby besse
Mam w sobie emocje
Podobne do emocji bogatego chłopca
Malującego na czarno rzęsy i włosy
By samotnie usiąść w centrum handlowym
Pijanego brzuchatego czterdziestolatka
Zatapiającego żałobę po swoich szansach
W oceanie whisky
Cygańskiego dziecka żebrzącego o drobne
W wielkomiejskich fast foodach
By wszystko później oddać starszym i silniejszym
Mam w sobie emocje
Podobne
Nie tożsame
Świat jest piękny
Świat wiśni
błękitnego nieba
słońca
ożywczego letniego wiatru
Mam pokój pełen pustych butelek
Mam serce puste pełne rozterek
poniedziałek, 6 października 2008
Spacer
Dawno nic mi tak dobrze nie zrobiło na umysł, jak spacer na który namówił mnie dziś późnym popołudniem Kruszyna. Olsztyn pachnący dymem, wypełniony gęstym powietrzem i podlewany siąpiącym deszczem ma coś z Brooklynu lat. 30 lub XIX- wiecznego Londynu. Miasto niby tętniące życiem, lecz puste, ciemne, samotne.Ludzie mijani przez ciebie na ulicy nie mają znaczenia. Jesteś tylko ty i myśli.
niedziela, 5 października 2008
Pojesienniały
Przytłumionymi myślami
Wracam do ciebie
Mleczne powietrze pachnie spalenizną
Liście pożółkły tak jak kalendarze
Świat przybrał kolor twoich włosów
Jeśli życie to rzeka
To ma prawo czasem wezbrać i wylać
Pochłaniając ofiary
Wracam do ciebie
Mleczne powietrze pachnie spalenizną
Liście pożółkły tak jak kalendarze
Świat przybrał kolor twoich włosów
Jeśli życie to rzeka
To ma prawo czasem wezbrać i wylać
Pochłaniając ofiary
sobota, 4 października 2008
Czarne koty w czarną noc.
Często, kiedy wracam ulicami Olsztyna do różnych miejsc spoczynku towarzyszą mi tylko:noc, koty i zamknięte okna.
Lubię takie momenty
Zabawę z czarnym kotem o 4 nad ranem.
Wtedy nie czuję się sam. Nigdy nie chodził tak bardzo za mną cmentarz.Nigdy też nie byłem tak blisko a jednocześnie daleko szczęścia.
Lubię takie momenty
Zabawę z czarnym kotem o 4 nad ranem.
Wtedy nie czuję się sam. Nigdy nie chodził tak bardzo za mną cmentarz.Nigdy też nie byłem tak blisko a jednocześnie daleko szczęścia.
piątek, 3 października 2008
środa, 1 października 2008
Rzeka
Na Europy peryferiach świat mówi hip-hop, a do Olsztyna przyszła jesień.Chmurna i gburna. plany jakoś się rozmywają, ludzie płyną obok własnym nurtem, własnym rytmem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)