poniedziałek, 17 grudnia 2007

Kolejka

Zauważył go ,gdy przechodził przez przejście dla pieszych. Gruby, niezdarny-łatwa ofiara.
-Boże! Gdzie ci ludzie zgubili gust?- Pomyślał z politowaniem patrząc na jego czerwone ubranie. Czasy, w których było ono modne pokryła już mgła zapomnienia.
Starał się iść za nim jakieś dziesięć metrów. Nie za blisko, żeby go klient nie zauważył, lecz też nie za daleko, żeby nie pozwolić zgubić mu sie sprzed oczu.
-Skręć kurwa w lewo.- Zażyczył sobie w myśli zauważywszy wąską, słabo zapewne uczęszczaną uliczkę po tej właśnie stronie.
Mężczyzna jakby kierowany siłą umysłu Andrzeja skręcił zgodnie z jego marzeniami.
Andrzej ocenił sytuacje.
-Idealna do ataku.- Brak innych przechodniów i słabe oświetlenie rejonu wyraźnie poprawiły mu humor.
Wyciągnął z kieszeni finkę i przystąpił do akcji.
-Dawaj forsę dziadku!- Przystawił mężczyźnie nóż w okolice lędźwi.
-Chłopcze, Mikołaja napadasz?-Odpowiedź zaatakowanego była zaskakująco spokojna.
-Mikołaja nie ma! Kurwa!- Andrzej nie miał ochoty na dysputy. Nerwowo ukradkiem rozglądał się ,czy nie napatacza się gdzieś niepożądany świadek.-Pieniądze kurwa!Bo cię rozpruje.
-Nie mam.
-Dawaj co masz!
-Mam tylko prezenty...dla dzieci.
-To kurwa wyskakuj z fantów.
-Ale to dla dzieci...- Głos Mikołaja lekko ścichł i posmutniał.
-Tu nie Unicef!Powiedz dzieciakom:chuj bombki strzelił, choinki nie będzie!- Andrzej stawał sie coraz bardziej nerwowy. Dla przezorności kazał Mikołajowi pójść z nim do pobliskiej bramy, w której wydawało się być najciemniej na całej ulicy.
Mikołaj dał worek z prezentami Andrzejowi.
-Nie pierwszy raz nie będzie prezentów na święta!-Złodziej szybko przejrzał zawartość worka.- Ja też kiedyś prezentu nie dostałem. No i bez tego na ludzi wyszedłem!
-A co to był za prezent?
- A chuj cię to obchodzi!Kolejka taka.-Andrzej posmutniał wspominając o tym fakcie.-Pełen wypas.

Ocknął sie gdy już świtało.
Mikołaja i worka z prezentami nie było ani śladu.
-Kurwa jebana mać.- Rozpoczął niezbyt elokwentnie monolog.- Musiałem się zagapić i mnie jebnął. Chojrak swoją drogą.-Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Nagle nieopodal niego zauważył dosyć spory karton. Pomyślał, że Mikołaj uciekając musiał w pośpiechu zostawić jeden fant. Podszedł bliżej. Karton był mniejszy, niż mu sie początkowo zdawało. Lecz nie wielkość a zawartość go zdziwiła. To była kolejka. Taka jaką chciał kiedyś. Otworzył opakowanie z szybkością pięciolatka.
Pudło było puste.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Duchy przeszłości jak w "Opowieści wigilijnej".
Do refleksji.

Anonimowy pisze...

i ,,jamioł" i ,,kurtka" a może ,,płaszcz" co ta laska i ten dziadek tak szyli ;p

hm. coś mi w dialogu nie pasi.
-- (...)Ja też kiedyś prezentu nie dostałem. No i bez tego na ludzi wyszedłem!
--A co to był za prezent?

skoro nie dostał, to skąd mógł wiedzieć, co to za prezent był?

Bocian pisze...

Bohater wiedział jaki prezent chciałby dostać. Często dzieci mówią o rzeczach które chciałyby dostać, lecz ich nie dostały jak o prezentach niedokonanych. I takiej logiki wypowiedzi użyłem.