jak to w zimne dni bez słońca
człowiek przemienia się
w Kubusia Puchatka
z zapotrzebowaniem na słodycz
czegokolwiek
ładne masz oczy
dziś
a panowie z "Limbo" podpowiadają:
"Ona czeka na ciebie"
kupiłbym pomarańczy
nie zastąpią mi one jednak
w dziedzinie słodkości
wykrzywionych dziwnie ust
w twoim wykonaniu
choć zawsze mogę się mylić
mimo, że zawsze i nigdy nie istnieją
piątek, 30 stycznia 2009
sobota, 24 stycznia 2009
Pierwszy dzień
To nie jest tak, że nie chce pić. Chce pić. To znaczy lubię pić. No, ale są czasem takie chwile, że wiesz, że tylko jeden krok, jeden pieprzony krok i dworzec może następnej nocy stać się twoim domem.
Mieszkanie śmierdzi wódą. Zrobiło się cicho. Nie śpię już od jakiegoś czasu. Pająk. Wcześniej go nie widziałem. Nawet duży. Wije swoją nić nade mną. Mam nadzieje, że mnie nie ukąsi. Nie mam sił dziś gonić przestępców w pedalskim trykocie.
Nie wiem, która jest godzina. Sobota. Dziś jest sobota. To jedno jest pewne. Chłopaki śpią pokotem po pokoju. Wczoraj byli niczym herosi z plakatów komunistycznych. Przodownicy pracy z kilofami w rękach i traktorami od dupą. Dziś złożenie jednego sensownego zdania będzie dla nich trudniejsze niż ugryzienie tłustego księdza w dupę. Wczoraj oni wygrali-dziś ja będę zwycięzcą.
Zwykle bolą mnie kolana, kiedy mam kaca. Dziś nic. Po prostu nie chce pić.
Kochankowie moi umarli poeci
Nigdy nie chciałem żyć jak on. Tym bardziej nie mam zamiaru tak zdechnąć. Zrobiłem w życiu wiele głupstw, ale śmierć byłaby najgłupszym z nich.
Mieszkanie śmierdzi wódą. Zrobiło się cicho. Nie śpię już od jakiegoś czasu. Pająk. Wcześniej go nie widziałem. Nawet duży. Wije swoją nić nade mną. Mam nadzieje, że mnie nie ukąsi. Nie mam sił dziś gonić przestępców w pedalskim trykocie.
Nie wiem, która jest godzina. Sobota. Dziś jest sobota. To jedno jest pewne. Chłopaki śpią pokotem po pokoju. Wczoraj byli niczym herosi z plakatów komunistycznych. Przodownicy pracy z kilofami w rękach i traktorami od dupą. Dziś złożenie jednego sensownego zdania będzie dla nich trudniejsze niż ugryzienie tłustego księdza w dupę. Wczoraj oni wygrali-dziś ja będę zwycięzcą.
Zwykle bolą mnie kolana, kiedy mam kaca. Dziś nic. Po prostu nie chce pić.
Kochankowie moi umarli poeci
Nigdy nie chciałem żyć jak on. Tym bardziej nie mam zamiaru tak zdechnąć. Zrobiłem w życiu wiele głupstw, ale śmierć byłaby najgłupszym z nich.
poniedziałek, 19 stycznia 2009
Radio
Było ciepło, spokojnie ,uczciwie. Nasze głosy przerywała Anna Maria Jopek.Z jednej strony wynikało, że jesteśmy sfrustrowani, jednak nasze uśmiechnięte twarze kontrastowały z tym twierdzeniem. Faktycznie mogło by lepiej, ale chyba wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Wiemy, co jest ważne i wiemy, że ewne rzeczy same się obronią.
czwartek, 15 stycznia 2009
wtorek, 13 stycznia 2009
Przeżytek
Biblioteka. Kolekcja Dydaktyczna (Nauki Humanistyczne). Po kilkunastominutowym błądzeniu po zaułkach pomieszczenia, odnalazłem nie-szukane przeze mnie książki (szukanej oczywiście nie było). Zgodnie z intuicją podszedłem do pań tam pracujących i dałem im książki wraz z moją kartą biblioteczną.
-Jaka zużyta ta karta-Widok mojej karty rozbawił jedną z pań.
-No pewnie już niedługo będzie mi się przydawać.
-Który rok?
-Piąty.
Pani bibliotekarka zobaczyła moje zdezorientowanie w bibliotece i tępy wzrok i rzekła:
-Widać- student starego typu!
-Jaka zużyta ta karta-Widok mojej karty rozbawił jedną z pań.
-No pewnie już niedługo będzie mi się przydawać.
-Który rok?
-Piąty.
Pani bibliotekarka zobaczyła moje zdezorientowanie w bibliotece i tępy wzrok i rzekła:
-Widać- student starego typu!
niedziela, 11 stycznia 2009
"Kurwa, a mieliśmy być poważni"
Tytuł to cytat z Pezeta. Dlaczego Pezet? Bo on był wtedy. To on napędzał mnie, on napędzał Krawiela.
Gasną nam silniki.
Powoli każdy toczy swoje gówienko w swoją stronę.
Gasną nam silniki.
Powoli każdy toczy swoje gówienko w swoją stronę.
wtorek, 6 stycznia 2009
Czasem tęsknie za Miłoszem
Są takie dni że tęsknie za Miłoszem
W jego nieznaniu
Jest coś wybielającego
Chciałbym razem z Watem
Dzielić ból oddalenia
Od wszystkiego co jest po drugiej stronie życia
Kiedy jest zimno
W środku
Najtrudniej jest uciec
W stronę Gułagów, wyniszczonych ziem i podparyskich miejscowości
W jego nieznaniu
Jest coś wybielającego
Chciałbym razem z Watem
Dzielić ból oddalenia
Od wszystkiego co jest po drugiej stronie życia
Kiedy jest zimno
W środku
Najtrudniej jest uciec
W stronę Gułagów, wyniszczonych ziem i podparyskich miejscowości
niedziela, 4 stycznia 2009
Niewiele
Co łączy uderzenie serca i strzelenie sobie w łeb? Nieplanowość. Nie strzelę sobie w łeb, tak jak nie zapanuje nad rytmem uderzeń serca.
Zwykle piszę werszę. Taka sobie poezja konfesyjna. Szczególnie jak się lekko wstawię. Jak się spiję to nie mam głowy do tekstów.
Wtedy rzygam. Brak tu elementu zaskoczenia.
Konfesyjność tego, co pisze jest zastanawiająca.W sumie jak każda konfesyjność. Bowiem jaki jest cel spisywana swoich przeżyć
wewnętrznych?Jedyna odpowiedź w moim przypadku brzmi: pozorowany ekstrawertyzm. Dlaczego pozorowany? Albowiem moja przyjaciółka stwerdziła
kieyś, że mimo że tak wiele mówię używając pierwszej osoby liczby pojedyńczej, to ona po dwóch latach znajomości nadal wie o mnie
niewiele. To nas łączy. Ja też wiem o sobie niewiele.Pozorowość więc zachowuje wzorowo.
Zwykle piszę werszę. Taka sobie poezja konfesyjna. Szczególnie jak się lekko wstawię. Jak się spiję to nie mam głowy do tekstów.
Wtedy rzygam. Brak tu elementu zaskoczenia.
Konfesyjność tego, co pisze jest zastanawiająca.W sumie jak każda konfesyjność. Bowiem jaki jest cel spisywana swoich przeżyć
wewnętrznych?Jedyna odpowiedź w moim przypadku brzmi: pozorowany ekstrawertyzm. Dlaczego pozorowany? Albowiem moja przyjaciółka stwerdziła
kieyś, że mimo że tak wiele mówię używając pierwszej osoby liczby pojedyńczej, to ona po dwóch latach znajomości nadal wie o mnie
niewiele. To nas łączy. Ja też wiem o sobie niewiele.Pozorowość więc zachowuje wzorowo.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)