wtorek, 24 czerwca 2008
Chyba trzeba coś podsumować
I ja tam byłem, szampana i wódkę piłem. Co się miało stać to się stało! Maria Ohirko jest od soboty Marią Biłas i daj Boże aby ten stan trwał przez wiele dziesięcioleci.Na weselu wybawiłem się setnie tańcząc i pijąc tak jak nakazał pan Bóg. Byłem gwiazdą oczepin, jednak jak się okazało nie ostatni raz na przestrzeni kilku dni, złapanie muszki młodego było pyrrusowym zwycięstwem. "Panna młoda" ma na razie 11 lat i trochę na nią poczekam. Ogólnie było bardzo ukraińsko! A to się chwali!Wczoraj tez było elegancko, czego dowodem są moje otarcia po pocałowaniu chodnika na Jarotach. Wprawdzie pokonałem Michała w biegu sprinterskim, ale ta wygrana przyniosła mi wiele bólu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
wiesz wygrana to cierpienie
Prześlij komentarz