Zbieramy się powoli jednak do przodu. W międzyczasie, który nie istnieje trzeba dopić jeszcze resztki zakupionego jeszcze przez Emila piwa.
- Jak jeszcze raz będzie się ze mną kłócił to mu zajebie- Emil dzieli się ze mną tą obietnicą niby po kryjomu, jednak wystarczająco głośno aby usłyszała to reszta osób w pokoju- Gdyby nie to, że to twoje mieszkanie, i że jednak jestem tu gościem zajebałbym mu. Wiesz o tym.
- Wiem- Bo wiem, że by to zrobił. Innej odpowiedzi nie ma.
Wiadomo zresztą, o kogo chodzi. Rysiek. Jeśli coś o kimś się tu ostatnio źle mówi lub komuś coś chce się zrobić coś złego zawsze chodzi o Ryśka. Taka już wypracowana przez miesiące jego ciężkiego życia reguła. Chcesz tu kogoś uderzyć. To zawsze chodzi o Ryśka.
Postacie antagonistów nie są przeze mnie jednoznacznie nakreślone. Sami zresztą pewnie zauważyliście. Mahatma Ryszard pojawił się coprawdaż (ładne niezrozumiałe dla wszystkich górnolotne słowo zawsze wzbogaca tekst) w pierwszej scenie, ale było tylko lekkie nakreślenie postaci. W sumie zostańmy na tym lekkim nakreśleniu.
Dlaczego?
Po pierwsze rozwijanie postaci powinno być stosowane w przypadku kogoś z ciekawą i rozbudowaną mentalnością , powierzchownością lub intrygującym intelektem. Nasz bohater numer 1 nie spełnia żadnego z kryteriów. Po drugie… nie ma o kim gadać.
Logika nakazuje więc przejść do bohatera numer 2.
Emil
Tak. On spełnia wszystkie trzy kryteria aż nadto. Można nawet powiedzieć , że jest jednym wielkim zbiornikiem wypełnionym po brzegi koktajlem z tych kryteriów. A musicie wiedzieć jedno. Ten koktajl jest trujący.
Co do kwestii charakterystyki. Pierwszego elementu jego psychiki mieliście już możliwość zasmakować. Emil jest jakby to określić… kłótliwy.
Przykładowa rozmowa:
Miejsce akcji: Luzak.
Czas akcji: noc
Agata( Dziewczyna Emila. Kobieta notabene wypełniona bezkresem tolerancji dla zachowań Emila):
Gdzie Emil?
Ja:
Na dworzu. Z kimś się tam kłóci.
Agata:
Acha. A już się martwiłam.
Koniec charakterystyki.
Zawsze można niby powiedzieć więcej, lecz jeszcze częściej można powiedzieć za dużo. Spokojnie. Niedługo poznacie kolejne elementy tej układanki. Nie ręczę za to, że wszystkie puzzle są na miejscu. Po prostu z tysiąca części dostaniecie odpowiednią ilość, która wystarczy do zbudowania ramki. Co do środka… to kwestia intuicji. Zostawiam wam pole do popisu. Czyli klasyczne:
Kto zabił?
Trup będzie się ścielił gęsto.
Zaczęło padać. Wraz z każdą kroplą poziom naszych chęci opadał minimalnie. Wiosenny deszcz jest niezbyt dokuczliwy. Lekko spadające krople dają ulgę po całym dniu tego niesamowicie gorącego maja.
Zakładam trampki, sraczkowatozieloną kurtkę i do przodu. Poprzez tunel duchoty przecinany przez pojedyncze krople deszczu.
- Może zagramy jutro w piłkę?- Propozycja Emila jest kusząca.
Obaj mamy jednak świadomość, że przekucie słów w czyny nie będzie zbyt łatwe.
-Można- Tworzymy ludzki kwadrat. Z przodu Agata z Rokim. Emil i ja tworzymy tylne koła tego wozu.- Trzeba tylko ludzi zebrać.
- W Morągu by nie było problemu- Jakbym usłyszał lekką nutkę tęsknoty za domem.
- No, tu niby też są chętni- Cały czas się łudzę- Trzeba dać znać ludziom.
- Wystarczy dziesięciu- Wystarczy?! Raz udało nam się tylu zebrać. Raz.
- Spoko. Podzwonię po ludziach.- W sumie niewiele za to płacę, więc mogę spróbować.
Wleczemy się. Nie ma co się śpieszyć. Cisza przed burzą. Przed deszczem alkoholu. Pierwszym wyzwaniem i zarazem trudnością związaną z jutrzejszym meczem nie będzie zebranie ludzi. Najtrudniejsze będzie zebranie siebie.
Wracając do futbolu. Jak powiedział kiedyś Albert Camus: „ Piłka nożna to najważniejsza z najmniej ważnych rzeczy świata”. Święte słowa. Sam Camus by sobie pogratulował spostrzegawczości, gdyby był świadkiem naszych rozmów na temat futbolu, które toczą się przy każdej sposobności.
Tworzymy dwa obozy.
Obóz A: Ja
Klub: Real Madryt
Kibic od: no będzie już jakieś 15 lat za Realem, i jakieś zawsze za piłką nożną
Pozycja rozmowy: Jestem przedstawicielem najwybitniejszego klubu wszechczasów.
Obóz B: Emil
Klub: Manchester United
Kibic od: będzie z kilkanaście lat
Pozycja rozmowy: Nikt nie jest większy niż Manchester United!
Nie jest lekko. Choć prawdę powiedziawszy nasze kłótnie z reguły wyglądają tak samo.
-Kurwa!- Emil klasycznie rozpoczyna- Pieprzyłbym Real . Pieprzyłbym ,gdyby nie to, ze kradniecie nam piłkarzy!- Ma odrobinę racji. Dobra! Ma całkowitą racje.
Lista jest krótka, ale treściwa: Dawid Beckham, Gabriel Heinze, Ruud van Nistelrooy, Cristiano Ronaldo. Trzy legendy i jeden koleś, który został ściągnięty, bo był najlepszym kumplem Cristiano. O ironio, kiedy tenże w końcu przeszedł do Realu, Heine musiał się z Madrytem pożegnać. Po prostu zabrakło dla niego miejsca. Oddano go bez żalu do Marsylii , mimo że był naprawdę dobrym obrońcom, a od czasów Fernando Hierro nie było ich tak wielu na Santiago Bernabeu.
Argument mocny, ale można go odeprzeć: wiesz, żeby ktoś kupił, ktoś musi chcieć sprzedać. Kolejny fakt: Ferguson bez żalu rozstał się zarówno z Beckhamem jak i van Nistelrooyem. Dlaczego?
Bo nikt nie jest większy niż Manchester United!
Niech wam to zostanie w głowach na wieki.
Tak. Ale dlaczego wybierają akurat Madryt
?!
Bo chcą grać w najlepszym klubie wszechczasów.
I to jest zły ruch.
Później wszystko utartymi już drogami. Powrót do pewnej katastrofy samolotowej. Następnie kilka odtworzeń Flower sof Manchester na Youtubie. Ewentualnie przerywnikiem może być reklama Premiership z roku 1998 z Seanem Beanem w roli głównej( swoją drogą rewelacyjny spot). Zakończone jest to konkluzją znaną nam już dobrze:
Bo nikt nie jest większy niż Manchester United!
Uczciwie mówiąc nigdy nie zmieniamy zdań. Siedzimy okopani na swoich pozycjach i strzelamy do siebie z dobrze nam znanych argumentów. Zresztą, po co coś zmieniać, skoro jest fun. A jak jest fun to jest dobrze.
Jest też druga opcja na rozwiązanie sporów, choć czasem to ona staję się przyczynkiem do nich.
Pytanie: Jak dorośli mężczyźni powinni pokazywać przeciwnikom swoją wyższość:
Odpowiedzi:
A) Poprzez klasyczne porównanie penisów
B) Bójka
C) Poprzez zwycięstwo w sportowej rywalizacji
Prawidłowa odpowiedź (?): C
I tak uprawiamy sportową rywalizację. Jaki sport? Jak na mężczyzn nowoczesnych przystało : sport elektroniczny. Nie pada, słońce nie świeci, człowiek się nie spoci ( może ten ostatni argument nie zawsze jest trafny).
Czyli krótko: uruchamiamy Pro Evolution Soccer, wybieramy Manchester i Real, no i zaczyna się rzeźnia.
Pierwsze spostrzeżenie:
- Ty skurwysynu- Emil kieruję te życzliwe słowa do „Komputera”- Dlaczego nigdy nie gramy na Old Trafford?
„Komputer” nigdy nie odpowiada, bo wie że Emil ma rację.
Po prostu taki jest futbol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz