wtorek, 28 sierpnia 2012

Powitanie jesieni- 9


9
I co teraz?
Teraz trzeba włączyć muzykę. Tak, żeby było klasycznie i komfortowo.
Soundtack do rozdziału 9:
Maverick Sabre – I Need
Nicolas Jaar – I’ve gotta woman
Frank Ocean- Dopamine
Ac/DC- Thunder Ball
Jelonek- Akka
Może być?
Detektyw Grant
Różnorodnie . To lubię. I teraz tak: jest stół są krzesła. Jest lampa. Jesteś ty drogi Konradzie. Czas więc rzetelnie porozmawiać.
Konrad
Zawsze możemy rozmawiać
Detektyw Grant
Ale teraz bardziej i teraz inaczej. Jak masz na imie Konradzie?
Konrad
To głupie pytanie
Detektyw Grant
Podnoszę głos , uderzam pięścią w stół i pytam ponownie- Jak masz na imię Konradzie
Konrad
Jestem lekko przestraszony i skonfundowany. O tak skonfundowany to ładne i trudne słowo. Odpowiadam- Ależ Pan wie. Mam na imię Konrad! Możemy działać w takiej stylistyce
Detektyw Grant
Może teraz uspokoimy nieco rozmowe. Kiedy się urodziłeś?
Konrad
A nazwisko? Nie pyta Pan o nazwisko?
Detektyw Grant
Nazwiska są nieistotne. Są wtórne. Imiona też są wtórne, ale dzięki nim możemy jakoś milej tytułować drugą osobę
Konrad
No dobrze. Urodziłem się 17 stycznia 1988 roku w Olsztynie.
Detektyw Grant
Yhm. Pogładził nieco ręką swoją lekko już siwiejącą brodę. Opowiedz coś o swoim życiu.
Konrad
Zirytowany. Czy to koniecznie. Nie lepiej skupić się na tym konkretnym momencie , kiedy w moim życiu pojawił się trup?
Detektyw Grant
To pierwsza dla ciebie sytuacja kiedy ktoś w twoim otoczeniu umiera?
Konrad. Tak. Nie . Zaczyna się pocić. Ludzie wie Pan umierali, ale nigdy nie ginęli. Umierali ot tak. Babcia umarłą ot tak, dziadek otak, ciotka. Jeden znajomy nie umarł t tak bo wszedł na słup wysokiego napiecia. Wie pan założył się . i tam u góry, tak metr od czubka przebijał prąd. I on nie umarł ot tak. Nie umierał ot tak przez dwa tygodnie. Później umarł tak samo jak inni. Przestał oddychać
Detektyw Grant
Sam widzisz. Lepiej opowiedzieć o wszystkim. Opowiedzieć , żeby wszystkiego nie  utracić. Po prostu.
Konad
No dobrze. Jak widze dyskusja nie ma sensu.
Detektyw
Dyskusje zazwyczaj nie mają sensu, kiedy jedna ze stron ma przewagę. A ja tutaj jestem właśnie od przewagi. Kontynuuj…
Konrad
Jestem mężczyzną. Jestem mężczyzną, który nie istnieje. Nigdy nie istniał.                   Który nigdy nie istniał. Urodziłem się i umarłem.                                                                       Jako człowiek. Jako człowiek opisywany w kolejności: niemowlę, dziecko, chłopczyk, nastolatek, mężczyzna. Nie byłem starcem. Nie doczekałem tego.                                            Tak jak dojrzałości.                           Być może dojrzałość nie istnieje, więc nie ma czego żałować.                                             Mężczyźni nie dorastają- mężczyźni po prostu się starzeją. Sam to kiedyś  gdzieś wymyśliłem, ku uciesze płci przeciwnej, podziwiającej mnie za samokrytykę. Urodziłem się- tak mi powtarzała moja matka. Urodziłem się kiedy było zimno.                     Było bardzo zimno.                                              Tak zimno i tak śnieżnie, ze karetka miała problem dojechać do mojego domu.                   Mój dom stał na wsi. Do mojego domu prowadziła kamienista droga.                                Kamienista droga została zasypana przez śnieg. Mój dom nie był wtedy jeszcze moim domem. Urodziłem się całkiem normalny z całkiem normalną punktacją normalności. Uważam, że ta opera przeciętności w znaczny sposób zaważyła na moim życiu. Przeciętność ma się zapisaną w genach i u mnie tak właśnie było. Przeciętnie czytałem, przeciętnie grałem w piłkę przeciętnie wkładałem kutasa do ust koleżanek. Wszystko w normie. Nic mniej nic więcej.
Jestem dobry. Byłem dobry. Będę dobry.
Jestem frajerem. Byłem frajerem. Będę frajerem
Wychowało mnie kolakało
Czarodziejka z księżyca
Kapitan Hawk
Bluza z Backstreet Boys kupiona przez matkę na moje dziesiąte urodziny
Nienawidziłem jej
Nienawidziłem pieprzonej bluzy z Backstreet Boys
Mamo
Chłopcy nie noszą bluz Backstret Boys
Bluz z ładną buzią Nicka Cartera
I całym tekstem Quit Playing Games with my heart zapisanym gotykiem
Chłopcy mamo
Chłopcy noszą sam gotyk
I w wieku dziesięciu lat rzucają palenie
Stworzyłaś we mnie dobro
Stworzyłaś we mnie frajera
Ludzie mnie lubią
Kobiety mnie lubią
Kiedyś ktoś powiedział: Jest dobrze. Wiesz dlaczego jest dobrze?
Wiem bo dziewczyny nas lubią!
Nie kurwa! Dziewczyny nas nie powinny lubić. One powinny się chcieć z nami ruchać!
!
Jest dobrze
Jest dobrze?

Urodziłem się całkiem normalny z całkiem normalną punktacją normalności.        Uważam ,że ta opera przeciętności w znaczny sposób zaważyła na moim życiu. Przeciętność ma się zapisaną w genach i u mnie tak właśnie było.                                 Przeciętnie czytałem, przeciętnie grałem w piłkę .Przeciętnie wkładałem kutasa                           do ust koleżanek. Wszystko w normie. Nic mniej nic więcej.
Wiesz przeczytałem kiedyś Paralakse w weekend. I tam Pułka piszę do matki.                            Pisze o wspólnym kopaniu ogródka. Mogło mi się coś pojebać.                                                Mógł nie pisać do matki i mógł nie pisać o kopaniu ogródka. Jeśli jednak napisał ,                          a ja to przeczytałem to znalazłem w tym tekście jakiś punkt wspólny.                                     Jakąś więź myśli. Też mam matkę. Jak każdy. A zarazem moje posiadanie matki jest czymś dla mnie wyjątkowym. To jak z Naomi i Kerouackiem tylko bez pisania listów                 i z mniejszymi czekami.
Detektyw Grant
Kto?
Konrad
Jack Kerouack- taki pisarz amerykański. Wybitny nawet. Nie słyszał Pan o nim
Detektyw Grant ( robi cokolwiek)
Nie słyszałem. U nas takiego nie było. U nas nie ma pisarzy.
Konrad
W ogóle?
Detektyw Grant
Pisarze są gdzie indziej.
Konrad
Ale ja jestem pisarzem!
Detektyw Grant ( uśmiecha się )
Dobra dobra Kerouack nie będziemy się tu kłócić . (stanowczym tonem) Kontynuuj!
Konrad (przygaszony)
Ale ja jestem pisarzem… naprawdę…
Detektyw Grant podchodzi i głaszczę po głowie
Ja wiem, ja wiem… odchodzi i mówi znów stanowczym tonem albo tonem jaki ktokolwiek nie chciałby usłyszeć w pracy itp. Kontynuuj!
Konrad
No tak. Paralaksa w weekend. Matka, matka, matka. ( cisza) Konrad wybucha płaczem. Jak ja jej kurwa za to wszystko nienawidzę! Jebana szmata. Dlaczego taka dobra była?! Mogła pić, mogła kurwa bić, bym charakter może miał…a tak? Ładnego syna wychowałam kurwa!