piątek, 27 maja 2011

I Michał już nie żył

I Michał już nie żył.

Pojedyncze zdanie wyrwało go z poranka. Wstał powoli z łóżka kierując się automatycznie do łazienki.

- Kurwa- Przywitał się ze swoim odbiciem w lustrze w typowy dla Polaków sposób. Dla Polaków takich jako on, z takimi twarzami. Z drugiej strony lustra spoglądał na niego nieco łysiejący brunet z coraz większymi workami pod oczyma i coraz bardziej ziemistą cerą.

Był młody. Jego wiek kołysał mu się w głowie. Niedawno skończył dwadzieścia siedem lat.

-Muszę się ogarnąć- brnął dalej w lustrzanej samoocenie- Jebane zakola, jebane wory, jebana twarz.

Szybki prysznic i obezwładniające go uczucie świeżości poprawiły jego samoocenę. Ogolił się, wklepał w twarz krem na dzień, zaczesał włosy tak, żeby ukryć nieco zakola. Tak. Teraz zaczął przypominać mężczyznę. Całkiem urokliwego młodego mężczyznę.

Głośne pstryknięcie przypomniało mu, że przygotował sobie kawę. Rozpoczynał codzienny rytuał. Kawa, Internet, papieros, jakieś kanapki. Jakiś portal informacyjny- facebook- gazeta muzyczna. Poczuł mrowienie w kroczu. Już dawno nie pieprzył się z kobietą. Zrobił to klasycznie. Najpierw Redtube, znalazł jakiś filmik: Red chick ridding on the Dick. Masturbował się impulsywnie. Szybki wytrysk na podłogę. Kilka papierowych ręczników, parę sekund czyszczenia podłogi, kosz.

Wrócił do śniadania.

Telefon zaczął rozdygotowywać stół swoimi wibracjami. On spojrzał na niego nieśpiesznie. Na jego twarzy pojawił się grymas, który pojawia się na twarzy osób , do których dzwoni ktoś z kim już dawno nie powinny rozmawiać.

-Pierdol się – Pomyślał. Pomyślał jeszcze wiele bardziej gorzkich słów. O niej. O nim. O tym co się stało a nie powinno się stać. Czasem myślał , że to wszystko jego wina, choć miał świadomość , że akurat w tym wypadku nic nie mógł poradzić. Sytuacja się zdarzyła. Tak bywa. Sytuacje bywają.

Jakoś mimowolnie w tle zaczęło pobrzmiewać Joy Division. Może to on sam puścił. Już nie wiedział. Znowu poczuł ból . W lewym płacie.
Dobrze , ze jej nie ma- Nie chciał jej tutaj ale i pragnął jej obecności- Szkoda , że jej nie ma

Dance , Dance , Dance in the radio

Lekko go zaćmiło. Przyzwyczaił się. Nie spodziewał się tego. Nigdy nie spodziewał się, tego , że przyzwyczai się do bólu. Zaczął czuć się organizmem. Wyzbył człowieka z własnej głowy. Tylko ból i potrzeby.

Otworzył drzwi na balkon. Lekko wiało , ale było ciepło.

I Michał już nie żył

środa, 11 maja 2011

Jantar

Bywało w tym miesiącu
że padał i śnieg
silne takie kontrasty
z wszechogarniającą majowością
matkoboskością wszystkich miesięcy
my zamknęliśmy Beczkę o siódmej
odcinając powietrze kilku stanom
międzyludzkim
pojechałbym do Jantaru
gdzie jesienią krok po kroku
byłem pijanym coraz bardziej morzem
wszystko na etapie realizacji
zwykłość i zwyczajność
plany działania i bycia

wtorek, 10 maja 2011

Elegant

Zaistniał powrót do świata kapeluszy. Kompletny szopping uwzględniający wszystko to, co można zjeść, wypić tudzież przeczyścić tym rury. Rzeczy się częściowo odwracają w kierunku rzeczy nieodwracalnych. Szukam mocnych zdań. Znajduję mocne drinki. Ociera się to o banał. Śmieszna samczość w typowej odsłonie Bywa że jest cieplej choć kilka dni temu bywało, że padał prawie śnieg. Natura zwraca nam uwagę , że stałość rzeczy jest niestabilna i to ona wyznacza warunki gry. Czekam na zaskoczenia, które już mnie nie zaskoczą.

środa, 4 maja 2011

Cecha plemienna

Zazwyczaj popadam w banał
cecha plemienna
Dzień dobry proszę pani proszę pana
czy są Państwo zainteresowani internetem
martwymi noworodkami
środkiem pobudzającym relację międzyludzkie

cisza

Łóżko nabyło dziś z wyprzedaży depresję
ocierającą się o pewną dozę psychopatyczności

Dlaczego ty zawsze smęcisz?!

Nawet o szczęściu mówisz tak jakby było umorusane w krwi
birmańskich mnichów

Kroki
Dźwięki
Książki
Końce
Początki
Pojedyncze słowa
Potoki słów